Historia z kołem w tle

Blog o prawdziwej motoryzacji

Turbinka, tuning, Maluch i Alojzy Kowalski

Fiat 126p przez całe lata 70 i 80-te w PRL-u pełnił wiele ról: samochodu miejskiego, rodzinnego, był (nie)rasowym Gran Tourismo a nawet pojazdem dostawczym. Jako najtańsza możliwość posiadania nowych własnych „czterech kółek”, poczciwy Maluch z godnością pełnił niemal wszystkie funkcje jakie przed nim stawiano. Nawet gdy się popsuł (co było częste) nie wymagał profesjonalnego warsztatu a tylko garażu (lub małej szopy) „wuja Władka” i jego bezcennych umiejętności. A gdy był sprawny potrafił udźwignąć 5 – osobową rodzinę, jej bagaż i jeszcze ciągnąć słynną przyczepkę N126 prosto z Niewiadowa.

Jako, że autko było bardzo popularne wiele firm zaczęło oferować różne akcesoria, dzięki którym Maluch lepiej się prezentował. I tak na jego przednim zderzaku pojawiły się dwa światła przeciwmgielne, w środku koralikowe pokrowce a na tylnej szybie naklejka znanej firmy produkującej głośniki oraz odtwarzacze samochodowe. Tuż za tylną kanap(k)ą, znajdował się silnik a nad nim duża półka, w której montowano dwa duże, okrągłe głośniki. Problemem nadal była słabość silnika, który nie gwarantował żadnych wrażeń, poza akustycznymi („kaszlem”).

Sposobów na zwiększenie mocy było kilka. Próbowano w miejsce 600 lub 652 – centymetrowego silnika wstawiać większy, który wcześniej napędzał jugosłowiańskie Zastawy (montowane na licencji Fiata). Silnik ten miał 4 cylindry i pojemność 903 cm sześciennych. Przez to trochę wzrosło spalanie, ale osiągi były znacznie lepsze. Autko z racji przeciążenia tyłu już nie prowadziło się zbyt dobrze. Drugim wartym odnotowania sposobem było doładowanie za pomocą „pseudosprężarek” – domowej roboty wynalazków imitujących słynne „Turbo”.

Najbardziej znanym sposobem na poprawę osiągów okazała się tzw. „turbinka Kowalskiego”. Dzieło życia Alojzego Kowalskiego było zarówno konstrukcją genialnie prostą jak i efektywną. Dzięki temu żarłoczność Malucha spadała o niemal połowę. Było to o tyle ważne, że benzyna była dobrem wręcz luksusowym, dostępnym na kartki. Maluch dzięki temu potrafił, według konstruktora, spalać tylko 3 litry paliwa na każde 100 km podczas, gdy silnik bez tego wynalazku potrafił pić 7, a podczas mrozów w mieście – 10 litrów na każde 100 km.

Turbinka Kowalskiego

turbinka2

Źródło: tuning126p.friko.pl

Projekt turbinki nie był skomplikowany – małe śmigiełko umieszczone na kulowym przegubie. I tyle. Ważny był ruch wirowy, który powodował wzrost ciśnienia spalin i to dawało „kopa”. No, może nie tak dużego jak prawdziwe turbodoładowanie, ale Maluch zyskał na wigorze a jego apetyt na paliwo spadł, co udowodniono podczas testów zużycia paliwa. Jego wynik był … szokująco niski. Udało się osiągnąć 3,06 dm3/100 km. Tak wyjątkowo niskiego zużycia paliwa można było się spodziewać jedynie po kupowanym za dewizy Daihatsu z małym dieslem.

Zaturbiony Maluch miał lepsze przyspieszenie – nie zamulało go nawet wrzucenie „czwórki” przy prędkościach poniżej 40 km/h. Prawidłowo zamontowana turbinka w realnych warunkach zmniejszała zużycie paliwa o około litr na 100 km, choć użytkownicy zauważyli wyraźny spadek osiągów już w okolicach 80 km/h a prędkość maksymalna w wybranych egzemplarzach zmniejszała się nawet o 10 km/h. Były to jednak nieliczne przypadki, które nie wpłynęły na medialny rozgłos towarzyszący wynalazkowi. Byli i tacy, którym prędkość maksymalna wzrosła do 115 km/h.

Wokół wynalazku zrobiło się na tyle głośno, że nawet zagraniczni producenci zainteresowali się efektem pracy Kowalskiego. Do jego warsztatu ciągle przybywały pielgrzymki uczniów techników samochodowych a praktyka u niego była przepustką do pracy mechanika w najlepszych zakładach. Nawet szpiedzy z Korei Północnej tam zaglądali (podobno?). Zainteresowanie turbinką przerosło oczekiwania twórcy, który od tej pory był swego rodzaju celebrytą i z tego powodu zyskał sobie grono „wyznawców” oraz coraz liczniejszą niechęć naukowców.

Ci próbowali wynalazek skopiować, ale zamiast kulowego przegubu użyli zwykłą tuleję. Przez to silnik Poloneza wyposażony w wynalazek Kowalskiego był wyraźnie słabszy, bardziej dymił a zużycie paliwa było … znacznie większe. Konstruktorowi zarzucono kłamstwo i szybko wykluczono z elitarnego grona inżynierów. On jednak nie miał tytułu naukowego, dlatego też nie przejął się opiniami naukowców i wszelkiego rodzaju „znawców”. Przecież jego wynalazek i kopia nie były identyczne. Projekt Kowalskiego nadal był udoskonalany.

Alojzy Kowalski (z lewej) w swoim warsztacie

55ee078739fcd_p

Źródło: Gazeta Pomorska

Bardzo ruchliwej turbince zarzucano krótkie oraz bardzo burzliwe życie. Umieszczona pomiędzy głowicą silnika a gaźnikiem konstrukcja szybko się rozpadała a jej elementy mogły uszkodzić silnik. Ci, którzy sami podejmowali się instalowania tego wynalazku nie byli w stanie regulować silnika i ten pracował jeszcze głośniej i ciężej niż przed nieudaną ingerencją domorosłych „mechaników”. Okazało się, że większość zbadanych turbinek to były podróbki z tuleją zamiast kulowego przegubu. Opinię o tym wynalazku skutecznie popsuto.

Ostatecznie jednak mała, sprytna turbinka nie trafiła do żadnego seryjnego pojazdu. Nagonka była na tyle silna, że pomysł nie doczekał się realizacji. W dodatku doczekał się licznych kopii, gdyż Kowalski nie posiadał ochrony patentowej. Naśladowców było wielu, ale Ci nadal używali tulejki zamiast przegubu kulowego. Konstruktor myślał, że poprzez rozgłos związany z wynalazkiem z lokalnego playboya stanie się zbawcą ludzkości. Jednak tak się nie stało.

Maluch nadal kaszlał i z trudem wydobywał z siebie całe 24 KM podczas, gdy Panda z tym samym silnikiem miała już całe 6 KM więcej. Entuzjaści „Maluszka” nie zapomnieli o turbince. Dziś już nie jest to „przełomowe rozwiązanie” a raczej gadżet, który przypomina o zdolnych polskich „domorosłych inżynierach”, którym dyplom nie był potrzebny a mimo to dysponowali wiedzą oraz umiejętnością majsterkowania. Dlatego też należy wierzyć pasjonatom, że turbinka naprawdę działa a na Maluszka działa jak najlepszy dopalacz.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Turbinka, tuning, Maluch i Alojzy Kowalski"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
DonaltuTfusku
Gość

Podobno jakieś z tego korzyści są, ale jeszcze nikt tego nie widział. Wtedy jeszcze nie było takiego marketingu jak teraz. Czytałem na fejsie wiele pozytywnych opinii o tym blogu i muszę przyznać, że choć nie jest to mistrzostwo świata to jest zdecydowanie lepszy niż tych znafców w gimbazy.

SzalonyKoń34
Gość

Oryginał działał, ale podróby się rozlatywały i niszczyły silnik.

esd
Gość

Janusz polskiej inżynierii

wpDiscuz
Przeczytaj poprzedni wpis:
DeLorean – film instruktażowy

Przedstawiam film instruktażowy jaki w 1980 roku rozesłano do sieci sprzedaży marki DeLorean. Na zdjęciu nagłówkowym prototyp - jeszcze z...Czytaj...

Zamknij