Kolor „czerwieni wyścigowej”, czyli Rosso Corsa, dominuje wśród palety Ferrari. Jednak nie jest zarezerwowany tylko dla produktów z Modeny. Fiat, jako właściciel marki, pozwala na ten kolor malować nawet najmniejsze modele własnej marki, Lancii czy Alfy Romeo. Nawet mały Fiat 500, wedle życzenia klienta, może być pomalowany na ten kolor a także, od niedawna, każdy model z amerykańskich marek koncernu Fiata – przecież nowy Viper też należy do rodziny Fiata i ma w sobie „coś” z włoskiego sznytu.
Czerwień na włoskich samochodach nie jest zjawiskiem nowym a nazwa najbardziej znanego odcienia włoskich wyścigówek pochodzi ze sportu wyczynowego. Gdy organizowano pierwsze wyścigi, czyli już na początku lat 90-tych XIX wieku, szukano sposobu na rozróżnienie ekip zgłoszonych z coraz większej liczby krajów. Najprostszym sposobem okazało się pomalowanie nadwozia na inne kolory. W ten sposób rozróżniano narodowość a po numerze bocznym wymalowanym na nadwoziu – konkretnego kierowcę.
Tylko, że nikt nie sformułował przepisów, na podstawie których egzekwowano oznaczenie pojazdów. Na ogół wystarczył sam numer startowy namalowany … zwykłym pędzlem na masce silnika. Nieformalne przepisy dotyczące sposobu malowania nadwozia zaczęły obowiązywać już przez 1920-tym rokiem. Francuskie zespoły malowały bolidy na kolor niebieski, Brytyjczycy na ciemnozielony, jedynie niemieckie zespoły Mercedesa i Auto-Uniona dla rozróżnienia marek stosowały dwie barwy.
Mercedesy zawsze były białe a nowy zespół reprezentujący cztery połączone niemieckie marki … postanowił wcale nie malować swoich samochodów. Srebrnego, połyskliwego koloru nadawały arkusze aluminium, z których montowano nadwozie. W ten sposób Auto – Union zaoszczędzał cenne gramy masy pojazdu. Włoskie zespoły, z największym, czyli Alfą Romeo używały połyskującej czerwieni, która najlepiej oddawała włoski temperament. Jedynie francuski niebieski odcień mógł równać się z barwą włoskich bolidów.
Nie tylko Alfa P3 i Ferrari F158 …
Źródła: scalemotorscar.com, wikipedia
Już na początku lat 20-tych „Rosso Corsa” stała się oficjalnym kolorem włoskich załóg. Gdy Alfa Romeo, głównie za sprawą odmian doskonałego 6C, zaczęła odnosić sukcesy, niemal każdy włoski producent oferował klientom czerwoną karoserię. Gdy czerwony bolid z czterolistną kończyną na białym tle (z wł. „quadrifoglio verde”) jako pierwszy przekraczał linię mety świętowały całe Włochy. Tym głośniej, gdy wyścig odbywał się na torze poza granicami ówczesnych Włoch.
Tuż przed utworzeniem „Scuderii” w 1929 roku czerwony uważano za narodowy kolor Włoch. Enzo Ferrari, 31 – letni wówczas właściciel „Stajni Ferrari” bardziej doceniał kolor żółty, ale żaden Włoch (włącznie z dyrekcją Alfy Romeo) nie chciał myśleć o zastąpieniu czerwieni ognistą żółcią. Chyba, że był mieszkańcem Modeny – dla nich „kanarkowa żółć” była ważniejsza, gdyż taki odcień miał herb miasta. Zarówno Alfy P2, P3 jak i Bimotore, którymi włosi wygrywali większość Grand Prix, zawsze były pomalowane na czerwono.
W latach 30-tych Włochy oraz III Rzesza zawiązały sojusz. Jednak polityka, choć przeniosła się również do wyścigów, nie zawsze była po myśli nazistów. Choć Auto – Uniony i Mercedesy były już malowane na jeden kolor – srebrny, to pomimo lepszych osiągów nie dorównywały lekkim, zwinnym Alfom ze Scuderii Ferrari”. Gdy niesamowity Tazio Nuvolari w małej, czerwonej Alfie jako pierwszy przekraczał metę Grand Prix na niemieckim torze władze III Rzeszy nie kryły zdumienia.
Czerwone były również pierwsze modele Ferrari – 125 i 159. Dopiero pierwsze seryjne auta z Modeny malowano na kilka kolorów. Jednak klienci najczęściej wybierali nadwozie w kolorze „Rosso Corsa” lub w „kanarkowym”, przy czym pierwszy stanowił zdecydowaną większość. Choć Ferrari nie miało już nic wspólnego z Alfą Romeo wszystkie wyścigówki malowano na ten kolor. Nie przestano nawet w 1968 roku, kiedy zaprzestano stosowania jednolitego malowania.
W bolidach F1 Ferrari czerwień stała się tradycją, która trwa do dnia dzisiejszego. Pomimo umieszczenia na nim wielu różnokolorowych reklam nadal najwięcej jest na nim „Rosso Corsa”. Podobnie jak na wielu Fiatach 500, na których czerwień łączy się z dwoma białymi, biegnącymi przez całą długość autka, pasami. Niewielu jest stać na prawdziwe Ferrari, ale dzięki temu, że ten kolor nie jest przypisany do marki z Modeny, za dużo mniejsze pieniądze można stać się właścicielem upragnionej, czerwonej (mini)wyścigówki.
… ale Fiat 500 też może być czerwony jak wyścigi
Źródło: turbo.fr
Czerwień, która wygrywała z niemieckim srebrnym, jest najbardziej znanym kolorem karoserii. Próbka tej barwy została nawet … wystrzelona w specjalnej kapsule w przestrzeń kosmiczną i ma szansę trafić na „Listę Dziedzictwa Kulturowego” UNESCO. Ciekawe, czy jeżeli naprawdę istnieje życie w kosmosie i tam dotarła ta próbka, to może jakiś pozaziemski statek kosmiczny został (lub zostanie) pomalowany na ten kolor? Oby tylko Brytyjczycy nie wystrzelili próbki z „British Racing Green”.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.








