Fabryka traktorów

przez | 30 marca, 2020

Enzo Ferrari zawsze uważał, że to on tworzy najlepsze sportowe samochody – czy to na torze, czy na drodze to, co wyjechało zza bramy jego zakładu było bezdyskusyjnie piękne i doskonałe. Tym samym narobił sobie rzesze wrogów i to nie tylko wśród konkurencji, ale również we własnych szeregach. Nie przewidział, że największego wroga ma tuż obok siebie, dosłownie za bramą fabryki. Nie był nim żaden kierowca, ani znany inżynier a właściciel fabryki traktorów z Sant Agata, niejaki Ferruccio Lamborghini.

Firma Lamborghini miała siedzibę tuż obok imperium Ferrariego – w regionie Emilia – Romagna. Powstawały w niej nowoczesne maszyny rolnicze. Choć właściciel marzył o zbudowaniu własnego superauta, jedyna konstrukcja z 1947 roku oparta na Fiacie nie odniosła spodziewanego sukcesu na torze wyścigowym i Lamborghini nadal produkowało tylko ciągniki. Ferruccio skupił się na tym, co potrafił najlepiej i jeździł samochodami swojego przyjaciela z Modeny. Nawet był z nich zadowolony, wbrew powszechnej opinii o ich kapryśnym charakterze.

Ferruccio Lamborghini

Źródło: reportmotori.it

Do czasu. Ferrari, którym jeździł Ferruccio, podobnie jak inne modele tej marki, było kapryśne. Gdy pewnego dnia auto nie miało zamiaru zapalić zdenerwowany właściciel natychmiast poskarżył się przedstawicielom marki. Nie mogąc doczekać się odpowiedzi, interweniował u samego Enzo. Ten nie chciał uznać wady fabrycznej i stwierdził, że to sam Ferruccio zepsuł auto. Przecież ktoś, kto montuje rolnicze traktory nie ma pojęcia o tym jak jeździć tak doskonałym samochodem, jakim jest Ferrari z 12 – cylindrowym silnikiem, prawda?

Rozgniewany Lamborghini natychmiast pozbył się Ferrari i podjął decyzję, która okazała się zbawienna dla przyszłości jego zakładów. Jeżeli Ferrari nie chce przyznać się do swojego błędu, to Lamborghini zbuduje własne superauto – jeszcze szybsze, mniej zawodne i z silnikiem za plecami kierowcy, nie z Fiata, ale potężnym V12 już własnej konstrukcji. Tak, dokładnie centralnie umieszczony silnik, podobnie jak w ATS-ie (ale tam miał „tylko” 8 cylindrów), którego znani konstruktorzy wcześniej pracowali dla Ferrari, ale odeszli na skutek sporu z „naczelnym wodzem”.

Auto powstawało w momencie, gdy Ferrari miało kłopoty finansowe i Ford chciał je przejąć, ale Enzo nie chciał przystać na propozycję Amerykanów. Wówczas Lamborghini miało już gotowy szkielet dla superauta i plany dużego GT z tym samym, ale umieszczonym z przodu, silnikiem. Chcąc pokazać Ferrari, że Lamborghini potrafi zbudować prawdziwe gran tourismo, to właśnie to drugie auto zyskało pierwszeństwo. Gdy na wystawie w Turynie w 1963 roku pokazano pierwsze auto od Lamborghini włosi nie kryli zdumienia.

Zarówno jedno jak i drugie powstało dzięki pracy podkupionych od Bizzarrini inżynierów, którzy wcześniej pracowali dla Ferrariego. Do projektu podwozia przyczynił się Gian Paolo Dallara. GT jako pierwsze otrzymało zgodę na małoseryjną produkcję, którą zaczęto już w maju 1964 roku. Nadwozie modelu oznaczonego jako 350 GTV nie wyglądało jak barokowa balia, ale wyróżniało się długim przodem, zaokrąglonym dachem i okrągłymi reflektorami. Nie było podobne do żadnego ciągnika, nawet do najbardziej futurystycznego.

Lamborghini 350 GTV

Lamborghini-350_GTV_mp28_pic_82974articles.autowp_ru_lamborghini_350gtv_3.jpg.mediumŹródło: carsbase, autowp.ru

GT 350 było tak szybkie jak każde Ferrari z silnikiem Colombo. 12 – cylindrowy silnik, który stworzyli podkupieni inżynierowie, miał moc 280 KM  i pozwalał na osiągnięcie prędkości 254 km/h. Auto mogło być szybsze, ale w trosce o kondycję silnika moc zmniejszono z porządnych 400 KM (!) a początkowe maksymalne obroty z kosmicznych 11 tys. (!) do bardziej cywilizowanych wartości. Do zatrzymania służyły duże, 4 tarczowe hamulce a nie bębny jak w wielu standardowych odmianach Ferrari z 12-cylindrowymi silnikami.

Tuż po prezentacji pierwszego Lamborghini Enzo pokazał swoim inżynierom co to jest mobbing. W tym samym czasie Lamborghini postanowił, że należy rozwijać drugi projekt. Pokazane na wystawie w Turynie podwozie nowego superauta z centralnie umieszczonym silnikiem  zostało karosowane przez Marcello Gandiniego. Gdy po tym jak Ford pokazał GT 40 i Ferrari zabierało się za pierwszy seryjny model z centralnym silnikiem, „fabryka traktorów” już taki miała, ale produkcja ruszyła dopiero w 1967 roku.

Zanim pierwsze sztuki trafiły do klientów należało rozreklamować auto. Ferruccio swoim autem wybrał się na wyścig GP Monako. Gdy przechodnie dopytywali, co jest pod maską dumny właściciel uruchomił silnik. Widlasta „12- tka” o poj. 3.9 dm3 natychmiast zaczęła wydawać z siebie piekielne jęki. Jej grzmiące 350 KM wywołało owację. Duża moc, niskie nadwozie, okrągłe, obrotowe reflektory oraz boskie i zmysłowe kształty sprawiły, że zaczęto pytać o to, czy można ją kupić. Zebrano pierwsze zamówienia.

Miura 

5200-5Źródło:ultimatecarpage

Autu nadano „byczą” nazwę Miura. Choć  nowe Lamborghini było podobne do Forda GT 40, to projekt Gandiniego był od Forda ładniejszy, lżejszy w rysunku. Miura wcale nie była łagodna w prowadzeniu, ale narowista i nieobliczalna. Auto było szybkie, osiągało 275 km/h. Niestety nie było wolne od wad. Mała ilość wąskich wlotów powietrza sprawiała, że podczas szybkiej jazdy silnik dostawał „zadyszki” i spod dużej tylnej klapy nagle zaczynały buchać płomienie. W ten oto sposób zniszczyło się kilka cennych prototypów, w tym Miury SV.

Dalsza historia „byczej stajni” z Sant Agata jest powszechnie znana. Gdy Lamborghini zyskał pierwszych klientów na swoje auto, konkurencja z Modeny zaczęła mówić o jego fabryce „fabryka traktorów”. Miało to sugerować, że auta z Sant Agata mają technikę przejętą wprost z ciągnika rolniczego a te z Modeny – prosto z toru wyścigowego. Jednak pomimo 50 lat powtarzania przez nich tej mantry nie przeszkadza to klientom Lamborghini, choć LM 002 – jedyny samochód terenowy powstały w Sant Agata do złudzenia przypomina ciągnik.