Car i jego car

przez | 15 marca, 2017

Wynalazek czołgu datuje się na rok 1899 lub 1900. Wówczas pojawiły się pierwsze pomysły wykorzystania opancerzonego pojazdu silnikowego na polu walki. Uzbrojony w działo lub karabin pojazd miał siać zniszczenie i szybko pokonać przeciwnika – bez względu na przewagę liczebną. Kilkanaście lat później, tuż po rozpoczęciu wojny światowej pierwsze czołgi pojawiły się na polu walki. Były to konstrukcje brytyjskie oraz francuskie. Jedynym krajem, który nie miał tego typu broni była carska Rosja. Nie oznacza to, że nie podejmowano prób.

Najzdolniejsi rosyjscy konstruktorzy nie zamierzali powielać pomysłu z wykorzystaniem gąsienic – uważali, że to dzięki nim czołg jest powolny a przez to łatwy do namierzenia przez artylerię i ataku. Tymczasem tym, co je spowalniało były słabe silniki, które nie radziły sobie z napędzaniem wielu ton stali. Postanowili, że rosyjska machina wojenna będzie miała koła. Tak oto zaczyna się historia najbardziej kuriozalnej machiny wojennej w historii pojazdów militarnych. Pomysłodawcą tego dziwadła był niejaki inżynier Lebiedenko.

Prace nad czołgiem własnego pomysłu trwały w szybkim tempie, zaledwie kilka miesięcy pomiędzy 1914 a 1915 rokiem. Machina została nazwana, a jakże, „Car” a pierwszym jest modelem była drewniana miniatura z napędem przeniesionym z … gramofonu. Już w momencie prezentacji modelu dostrzeżono bardzo dziwne proporcje oraz unikalne rozwiązania techniczne. Nawet napęd miał być imponujący – dwa lotnicze silniki Maybacha, każdy po 240 KM. W kilka miesięcy drewniana zabawka przybrała ostateczny wygląd i rzeczywiste rozmiary.

Model …

72_Lebedenko_10

Źródło: youtube

Podczas prezentacji podziwiano gigantyzm konstrukcji. Ważący „na sucho” 40 ton, wysoki na 9 metrów i szeroki na 12 m twór rosyjskiej myśli technicznej mieścił 10 – osobową załogę. Do obrony służyły 2 karabiny maszynowe Maxim a w planach było zamontowanie dwóch ciężkich dział. Prędkość maksymalna była typowa dla czołgów gąsienicowych i wynosiła „oszałamiające” 17 km/h. Tylko dlaczego był aż tak wysoki? Otóż wieżyczka znajdowała się na wysokości 5 metrów a wspomniane 9 to była wysokość przednich kół tego pojazdu.

… i ”Car” w całej okazałości

8dcb5022baeb

pobrane

Źródło: worldwar1gallery.com, ww2incolor.com

Ogromne przednie koła zdawały się być idealne do pokonywania wszelkich przeszkód. Wymagały jednak mocnego napędu a zespół silników Maybacha, choć o gigantycznej wówczas mocy, z trudem poruszał tego giganta. Wprawione w ruch koła rozjeżdżały wszystko, co napotkały na swojej drodze. Drzewa łamały się pod naporem kolosa. Dla odmiany tylne pojedyncze koło miało „zaledwie” 1,5 m średnicy. Dzięki temu czołg miał być zwrotny, co na polu walki było bardzo ważne. Rosyjscy naukowcy nie kryli zachwytu nowym wynalazkiem.

Gdy uznano, że czołg jest gotowy podjęto się zorganizowania publicznego pokazu z udziałem najważniejszych władz, w tym cara Mikołaja. „Car” prezentował się okazale, tak też ruszył demolując wszystko, co było przed nim. Niestety trafił na podmokły grunt. Dla czołgu gąsienicowego to żadna przeszkoda, ale dla tylnego koła efektu rosyjskiej myśli technicznej to było za wiele – „Car” utknął i nawet cała moc jego silników nie wybawiła go z pułapki. Próbę przerwano a konstruktorzy zaczęli „gdybać” o przyczynach spektakularnej porażki.

Chcąc uratować projekt podjęto próby zastosowania mocniejszego lotniczego napędu oraz zmiany proporcji kół. Po nieudanej próbie w sierpniu 1915 roku kilkukrotnie reanimowano „Cara”, jednak nic nie było w stanie uczynić go zdolnym do służby na polu walki. Pojazd okazał się bezużyteczny. Ostatecznie w 1923 roku zdecydowano się na złomowanie i nigdy już nie powrócono do idei trójkołowego czołgu. Po wynalazku Lebiedenki zostały tylko zdjęcia i dokumentacja techniczna, która kryła wiele błędów rachunkowych.

Złośliwi nazwali „Cara” nietoperzem – ze względu na to, że patrząc z góry przypominał śpiącego nietoperza. Nie potrafił ani latać, ani nigdy nie został pojazdem niejakiego Batmana. Jest za to przykładem niczym nieskrępowanej myśli technicznej, która nie zawsze przynosi pożądane efekty, ale to dzięki niej mamy tak wiele dziwactw w świecie motoryzacji. Jedno trzeba przyznać – jeżeli nie zdolnością bojową, to przynajmniej wyglądem przestraszyłby niejednego przeciwnika. Aż strach się bać.