Przyszłość młodego Albrechta Grafa von Schlitz genannt von Goertz von Wrisburg miała być taka sama jak jego ojca. Praca w finansach miała dać mu pewne zatrudnienie i przynieść ogromna fortunę. On jednak chciał czegoś zupełnie innego. Urodzony 12 stycznia 1914 roku Albrecht w wieku niespełna 22 lat postanowił wyemigrować do USA. III Rzesza już wtedy szykowała się do wojny a młody dziedzic nie zamierzał popierać ideologii nazistowskiej. Jego pierwszą pracą w nowej ojczyźnie było … mycie samochodów.
Już dwa lata później miał wystarczające fundusze na to, aby wynająć garaż i zacząć modyfikować popularne modele Forda. Rok później na Wystawie Światowej w Nowym Jorku zaprezentował pojazd oparty na podwoziu jednego z modeli Mercury, który nazwał „Paragon” (a może tęsknił za finansami?). Wierny nowej ojczyźnie służył w armii do końca wojny. Pierwszym, co udało się mu zrobić po wyjściu do cywila była stłuczka swoim autem z … pojazdem prowadzonym przez Raymonda Loewiego, sławnego amerykańskiego stylistę.
Albrecht von Goertz i model BMW 507 – lata 50-te XX wieku
Źródło: thegaspol.com
Loewy pomógł mu skończyć uczelnię i przyjął do pracy w Studebakerze. Tam od mistrza nauczył się jak projektować eleganckie a zarazem niezwykle użyteczne formy. To właśnie jemu „Stu” zawdzięczały charakterystyczną przednią część oraz eksperymenty z centralnym reflektorem, który ostatecznie został zakazany przez władze. W fabryce Studebakera Graf praktykował przez 8 lat po czym postanowił założyć własną firmę i powrócić do Niemiec, które wówczas podnosiły się po wojennych stratach.
Dzięki znajomości z Maxem Hoffmanem, który był sprzedawcą BMW na amerykański rynek, dostał korzystny kontrakt od nowych zakładów BMW wybudowanych na obrzeżach Monachium. BMW potrzebowało nowej oferty aby odciąć się od starych zakładów, które pod nową nazwą EMW kontynuowały produkcję w zakładach w Eisenach – pod radziecką okupacją. Tak oto w dwa lata później obok małej Isetty BMW wprowadziło do swojej oferty dwa luksusowe, sportowe modele 503 i 507 – drogie i luksusowe.
Pierwszy z nich – luksusowe GT kosztował prawie tyle, co posiadłość ziemska. Wyposażone w silnik V8 o mocy 140 KM gwarantowało zarówno luksus jak i bardzo dobre, godne auta klasy GT, osiągi. W ciągu zaledwie 4 lat produkcji powstało 413 sztuk w nadwoziach coupe oraz kabriolet. Drugi, który powstał w zaledwie 252 sztukach, posiadał również ten sam silnik. Był jednak znacznie mniejszy i lżejszy o nadwoziu roadster. Ich produkcja nie przyniosła BMW zysków, ale utrwaliła przedwojenny wizerunek marki.
BMW 503
Źródło: autoevolution
Niezwykle eleganckie nadwozie modelu 503 nawiązywało do najlepszych wzorców włoskich. Był odpowiedzią na wczesne modele Ferrari, choć nie był aż tak szybki. Niczym włoska barokowa rzeźba, BMW 503 zachwycał formą, starannym wykończeniem oraz chromowanymi zdobieniami. Natomiast 507 był bohaterem wielu filmów a jego karoseria po upływie 40 lat stała się inspiracją dla nowej serii Z, szczególnie dla BMW Z8, które było nową interpretacją tego pięknego auta i, które wybrał sam James Bond.
Wśród prac Grafa Goertza należy wymienić jeszcze jeden projekt, który zapoczątkował modę na japońskie auta sportowe. Była nim Toyota 2000GT. Choć Goertz zaprojektował ją dla … Nissana (a właściwie Datsuna), ten jednak projekt odrzucił, więc Toyota wraz z Yamahą go odkupiły. Do dziś funkcjonuje mit o tym, że to właśnie Goetz był projektantem pierwszego modelu serii Z, ale nie jest to prawda. Był wtedy jedynie konsultantem, co po latach szefostwo Nissana przypomniało mu w wysłanym liście.
Toyota, choć wyprodukowana w niewielkiej serii, stała się pierwszym japońskim samochodem sportowym, który mógł rywalizować z brytyjskimi lub włoskimi markami. Auto o długiej masce silnika, ciasnej kabinie i nadwoziu, które było japońską interpretacją Jaguara E-type. Co prawda miało tylko 2 – litrowy silnik, ale jego moc – 160 KM gwarantowała znakomite osiągi. Do dziś model ten wyróżnia się podnoszonymi reflektorami oraz maksymalnie przesuniętą do tyłu przestrzenią pasażerską.
Toyota 2000 GT
Źródło: gtspirit.com
Sam Goertz twierdził również, że wśród jego prac była koncepcja na następcę modelu 356 dla Porsche, czyli 901. Pomysł Niemca został odrzucony a rodzina Porsche wybrała własny pomysł, którym był kształt karoserii podobny do … siedzącej żaby. Projekt najbardziej znanego modelu Porsche, według dziecinnego rysunku, opracował niedawno zmarły wnuk Ferdynanda. Porsche nigdy nie przyznało się do współpracy z Albrechtem. Wcale to nie umniejsza jego zasług dla wzornictwa motoryzacyjnego.
Prywatnie dziedzic fortuny Grafa Wrisburga był niezbyt stały w uczuciach. W 1942 rozwiódł się z baronową Bodenhausen a 15 lat później ożenił ze znacznie młodszą Sussanne Nettel. Dwa lata po ślubie urodził się mu jedyny syn – Peter. Było to drugie i zarazem ostatnie małżeństwo Goertza, który dożył sędziwej starości i zmarł 27 października 2006 roku. Ostatnim jego dziełem był jubileuszowy fortepian zbudowany na 125 – lecie działalności hamburskiej fabryki firmy Steinway&Sons.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









