Zielone piekło

przez | 31 marca, 2017

Do miejscowości Nurburg w Nadrenii – Palatynacie można jechać w różnym celu. Dla przykładu – można podziwiać średniowieczny zamek i przy odrobinie szczęścia natrafić na jakiegoś zabłąkanego ducha, który jeszcze błąka się pomiędzy naszym a tamtym „światem”. Większość turystów nie szuka duchów na zamku a na drogach biegnących wokół tej miejscowości. Tam właśnie można znaleźć ducha sportu motorowego. Drogi w tamtym regionie są trudne i wymagają od kierowcy doświadczenia i umiaru.

Od lat 20-tych Nurburg zalicza się do kilku świętych miejsc motoryzacji. To właśnie tu znajduje się jeden z najbardziej znanych torów wyścigowych. Zanim jednak podjęto decyzje o budowie zamkniętego toru wyścigowego, wcześniej zawody organizowano na tamtejszych drogach publicznych. Prace nad Nurburgringiem rozpoczęto we wrześniu 1925 a zakończono niecałe dwa lata później – wiosną 1927 roku. Jako pierwsze odbywały się tam puchary ADAC oraz Grand Prix Niemiec.

Pierwotnie tor miał długość 28 km i 265 m. Kierunek jazdy – w prawo a zatem zgodnie ze wskazówkami zegara. W zależności od miejsca pomiaru tor miał pomiędzy 8 a 9 metrów szerokości. Podzielona na dwie części – pętlę południową (7,747 km) oraz północną (22,810 km), trasa liczyła aż 174 zakręty. Ze względu na ich zróżnicowanie tor uznawano za bardzo wymagający, ale to właśnie tu w latach 30-tych wygrywały słynne Srebrne Strzały zdobywające liczne laury dla chwały nazizmu i kanclerza rzeszy (z wiadomych względów – małą literą).

GP Niemiec na torze Nurburgring w 1939 roku

Źródło: Mercedes-Benz

Po wojnie Nurburgring stał się areną dla wyścigów Formuły 1 oraz długodystansowych. Tor powoli przestawał być bezpieczny i w miarę wzrostu osiągów maszyn nie nadawał się do jazdy wyczynowej. W latach 60-tych, po protestach ze strony kierowców i przeniesieniu zawodów na Hokenheimring, został gruntownie przebudowany. Jednak do wyścigów F1 nie nadawał się, gdyż był zbyt długi i nadal niebezpieczny. Pomiędzy 1977 a 1984 rokiem nie rozegrano na nim wyścigu F1. Do kalendarza imprez wrócił w 1985 roku.

Dla fanów szybkości szczególną rolę pełni Pętla Północna. Tam padało wiele istotnych rekordów prędkości. Trasa była trudna technicznie i dostępna tylko dla śmiałków. Dopiero Niki Lauda w 1975 roku pokonał ją w czasie poniżej 7 minut. Pętla wkrótce się za to odpłaciła – to na niej Lauda miał poważny wypadek. 8 lat później zbliżono się do magicznej granicy 6 minut – prowadzone przez Stefana Bellona Porsche 956 uzyskało czas 6 minut i 11 sekund a prędkość średnia wyniosła niecałe 202 km/h.

Wypadek Laudy w 1976 r.

Źródło: World News

Nie był to jednak ten sam tor co w latach 30-tych. Pętlę północną skrócono do 20,8 km i rozpoczęto pracę nad mniejszym torem o długości 4,5 km dla potrzeb F1. Ukończony w 1984 roku nowy tor spełniał już wszystkie normy i zaledwie rok później zorganizowano na nim pierwsze zawody tej serii. W 2002 roku wydłużono go o kolejne kilkaset metrów. Od tego momentu ta część toru liczyła 5148 metrów długości. W 2011 roku najszybsza była tam Srebrna Strzała prowadzona przez Lewisa Hamiltona.

Czy Nurburgring to tylko Formuła 1? Nie, na Pętli Północnej odbywają się zawody wielu serii wyścigowych. Trasa niektórych przebiega częściowo również przez tor przeznaczony dla F1. Rozrywane są tu zarówno wyścigi motocyklowe jak i wyścigi … ciężarówek. Zarówno seria DTM jak i puchary markowe, w których startują te same modele jednej marki po prostu muszą rozegrać tu jedną rundę mistrzostw. W zasadzie można na nim zorganizować każde zawody motorowe, oczywiście bez rallycrossu i motocrossu.

Na torze Nurburgring corocznie w połowie czerwca zjeżdża wielu pasjonatów po to, aby uczestniczyć w 24 – godzinnym wyścigu. Uczestnicy podzieleni są na wiele różnych klas. W rywalizacji uczestniczy ponad 200 aut oraz 700 kierowców a zakres mocy ich pojazdów waha się w przedziale od nieco ponad 100 do kilkuset KM. Startują w nim samochody zarówno najtańsze jak i te w milionowych cenach. Można zobaczyć takie „rodzynki” jak wyścigowe Subaru, Pagani czy Koenigsegg. Kierowcy po prostu startują na tym, co mają.

Obecny układ Pętli Północnej

Źródło:  thingiverse

Tor zazwyczaj jest obiektem zamkniętym. Zazwyczaj, dlatego że w godzinach wieczornych oraz w niedzielę, gdy jest już po zawodach każdy, kto posiada prawo jazdy i sprawny technicznie pojazd może przekonać się jak naprawdę trudny jest to tor. Wystarczy tylko około 30 euro za jedno okrążenie. Jeżeli nie masz auta  – na torze działa sieć wypożyczalni, gdzie możesz spełnić niejedno marzenie z dzieciństwa. Oczywiście za stosowną opłatą uzależnioną od klasy pojazdu (nawet kilka tysięcy euro!). Wtedy wówczas można się przekonać, że „zielone piekło” – jak nazwał ten tor Jackie Stewart, naprawdę istnieje.

Niestety, w 2012 roku nad torem zawisło widmo kryzysu i jego władze ogłosiły upadłość. Nikt nie chciał wydać bajońskiej sumy 132 mln euro za tor wraz z przyległym kompleksem hotelowo-wypoczynkowym. Na szczęście amerykańskie konsorcjum dwa lata później kupiło cały kompleks i tor za … 70 mln euro, ale z klauzulą, że nie będzie znaczących zmian w kształcie ani w dotychczasowym sposobie funkcjonowania., tzn. nadal będą rozgrywane zawody a w wolnym czasie każdy będzie mógł z niego korzystać.

Gdy jednak nie mamy aż takich funduszy lub nie chce nam się jechać do Niemiec – zawsze pozostaje konsola do gier. W wielu seriach gier, np. w Gran Turismo, Forza czy Need for Speed można bez żadnych obaw doświadczyć jazdy na tym torze. Nic jednak nie zastąpi prawdziwego doświadczenia trudów jazdy na Nurburgringu. Niezależnie od tego czy prowadzimy Golfa GTI czy Bugatti Veyron – jest to niesamowite przeżycie. Przy okazji możemy pobić kolejny rekord. Kto wie?