Czy „klasyk” musi być drogi?
Czy 10 tys. zł to dużo za youngtimera? Czy może za mało? W tej cenie kupimy zadbane modele segmentów A-C z lat 80-tych. Nie będą to żadne GTi ani GSi, ale zadbane wersje z najpopularniejszymi silnikami. Można liczyć na takie „rodzynki” jak Peugeot 205 Cabrio, Ford Escort 1.6, Opel Kadett D czy Golf 1 1.5 D – nie są to modele na miarę Talbota – Lago czy Duesenberga, ale spełniają ustawowe warunki „żółtych tablic”. Oczywiście tylko te w dobrym stanie technicznym.
Dobry klasyk musi się cenić …
Dobry, czyli utrzymany w oryginalnym stanie. Wyposażony zgodnie ze specyfikacją fabryczną. Bez żadnego „SWAP-a”, radia z nawigacją ani innych udogodnień. Trudno uznać za pojazd zabytkowy model z lat 70-tych wyposażony w nowoczesne car-audio, silnik ze współczesnego modelu, przyciemniane folią szyby czy wszelkie elementy tzw. „wieśtuningu„. Taki pojazd nie jest klasyczny – rynek nie uznaje takie konstrukcje, których kształt jest fanaberią właściciela.
Youngtimer?
Źródło: bezpiecznapodroz.org
Niestety nie wszystkie modele są odpowiednio wyceniane na rynku. Często obiegowa opinia o marce czy o konkretnym modelu jest fałszywa i niepoparta żadnymi dowodami. Niski poziom wyceny powoduje, że ilość chętnych na ten model maleje a zadbane egzemplarze często po prostu nie opłaca się utrzymywać i służą jako pojazdy do codziennego użytkowania co w ich przypadku oznacza szybkie zużycie i niestety … późniejsze złomowanie.
Legalne i skuteczne metody na podbicie ceny oldtimera:
-
na „znanego właściciela” – zupełnie jak na rynku celebrytów, w zależności od poziomu znajomości właściciela pojazd może zostać sprzedany nawet za wielokrotność modeli z tego samego rocznika;
-
na „znawcę i eksperta” – jeżeli pojazd pochodzi z kolekcji znawcy pewnej marki lub osoby związanej z restauracją zabytków;
-
na „powrót do przyszłości” – moda na styl retro to nie tylko powrót znanych modeli w nowej formie, ale również popyt na modele starszych, nieprodukowanych od dziesięcioleci, generacji;
-
na „papiery” – pełna dokumentacja serwisowa z ponad 30 – lat? Tak, to możliwe. Szczególnie, gdy jest to pojazd segmentu premium;
-
na „jedyny taki” – jeżeli rzeczywiście jest to pojazd wyjątkowy na krajowym rynku lub posiada indywidualne cechy (np. specjalne nadwozie);
-
na „sportowca” – udokumentowany udział w rajdach czy wyścigach znacząco wpływa na cenę, podobnie jak wygrana w prestiżowej imprezie;
-
na „gwiazdę filmową” – jeżeli pojazd brał udział w choćby jednej scenie filmu, wówczas staje się wyjątkowy – dotyczy to konkretnego egzemplarza;
-
na „bohatera wojennego” – militaria, które brały udział w walkach są drogie a ich ceny rosną niezależnie od stanu technicznego.
„Panie, jeździła nim Angela”
Źródło: vwgolf.pl
Czy na klasykach można zarobić?
W 2. części udowodniliśmy, że tak choć był to model uproszczony. Badając wybrane przypadki można zauważyć, że niektóre modele to doskonała lokata kapitału. Najlepszy przykład – ostatnie „wiatrakowe” Porsche 911. Ostatnie modele chłodzone powietrzem jeszcze 10-15 lat temu były dostępne w cenach ok. 50-70 tys. zł a dziś za doskonale utrzymany egzemplarz można zapłacić ponad 200 tys. zł (najtańsze są … 4×4). Warto zauważyć, że marka ma opinię niezawodnej.
Wartym odnotowania przypadkiem jest Mercedes W124 – 10 lat temu dobrze utrzymane egzemplarze wyceniano nawet poniżej 5 tys. zł, dziś ich ceny osiągają poziom 25-35 tys. zł. Co ważne, części do tego Mercedesa potrafią być tanie i są ogólnie dostępne. Najwyżej oceniane są modele AMG i E500, których ceny osiągają pułap nowoczesnych mocnych Mercedesów. Co ważne, większość ofert tego modelu to wersje europejskie a nie jak w przypadku W126 i W140 – amerykańskie lub japońskie.
Wybór marki z perspektywy klienta
Spekulanci kierują się zyskiem. Miłośnicy jednej marki – jedyną słuszną marką. Jest jednak taka grupa klientów, która nie jest zdecydowana na konkretną markę i model. W tym przypadku można wybrać to, co się „podoba” albo zgodnie z zasadą „jak cię widzą, tak cię piszą”. Ta druga metoda to nic innego jak opinia o klientach danej marki, która została utrwalona przez lata i przez ten czas pozostawała niezmienna. Zatem – „jaki masz pojazd, takim jesteś” czyli …
Co mówi o tobie klasyk danej marki?:
-
Alfa Romeo – człowiek o romantycznej duszy, potrafiący dostrzec piękno w „czymś”, co nie musi być doskonałe, czasem ryzykant i lekkoduch;
-
BMW – „wieczny chłopiec”, ktoś, kto ma w sobie młodzieńczą ikrę i tęskni za beztroskimi latami, często ma kompleksy, które próbuje leczyć różnymi „zabawkami”;
-
Citroen – człowiek podkreślający swoją inność na tle ogółu, awangardzista, który idzie pod prąd i nie liczy się ze zdaniem innych, dla niego „inność” to także „coś” lepszego;
-
Ford – ceni tradycję i pielęgnuje swoją historię, czasem rozpamiętuje przeszłość, wszystkie swoje najlepsze cechy zachowuje dla siebie;
-
Lancia – klasyczny „elegancik”, człowiek o dobrych manierach, ale skrywający w sobie „wewnętrzne dziecko”, często „łobuz w garniturze”;
-
Mercedes – człowiek, na którego zawsze można liczyć, stanowczy i wymagający od siebie tyle co od innych, nie lubi tego co niepewne, ale stroni od ustępstw;
-
Morgan – nieszkodliwy wariat i jednocześnie tradycjonalista, czasem awangardzista i „oryginał”, który ma „swój świat” i niechętnie do niego zaprasza;
-
Porsche – awangardzista, często ryzykant, który docenia to, co dobre, ale nie chce być taki jak inni, nie lubi podporządkowywać się innym ;
-
Rolls-Royce – (bogaty) maniak perfekcyjności, nie lubi ustępstw, ceni tylko najwyższą jakość i zawsze chce więcej niż inni, często ma „manię wielkości”;
-
Saab – człowiek na peryferiach struktur społecznych, ale ma ogromny wpływ na życie dużej ilości osób, „tradycyjny indywidualista” – to on wytycza trendy;
-
Toyota – wydaje się nudny i zwyczajny, introwertyk z zamiłowania, zawodowy perfekcjonista, człowiek, na którego można zawsze liczyć;
-
Volvo – człowiek ceniący tradycyjne wartości, często prowadzi „zwykłe” życie, ale potrafi dostrzec w nim wszystkie „smaczki”.
„Mam Saaba – wytyczam trendy”

Źródło: Saab Forum
Powyższe cechy nie zawsze znajdują uzasadnienie, gdyż wynikają głównie ze statystyk oraz obiegowej opinii. Często bywa tak, że właściciel starego VW prowadzi ciekawe życie, jeżdżący Range Roverem nie ma manier godnych brytyjskiego lorda a właściciel Hondy ma … rodzinę w rozumieniu polskiego prawa (przepraszamy, ale … musimy). Można być trendsetterem we Fiacie a „nudziarzem” w Saabie. Może się okazać, że nasz zabytkowy Opel nie będzie magnesem na dziewczyny.
Giełda? Nie, dziękuję.
Przy zakupie pojazdu, który pretenduje do miana „klasyka” należy przyjąć stosowną zależność – im więcej mamy pieniędzy do wydania, tym szerszym łukiem omijamy giełdę samochodową. Dlaczego? W przypadku pojazdów przeznaczonych do odbudowy ryzyko jest niewielkie, ale wraz ze wzrostem budżetu i prognozowaną lepszą kondycją pojazdu istnieje obawa, że nasz nabytek nie będzie spełniał oczekiwań a jego pochodzenie i stan mogą nas … rozczarować.
„Janusze oldtimerowego biznesu” czy „prawdziwy znawca”?
Jak odróżnić specjalistę od naciągacza? To trudne zadanie. W obecnych czasach zdobyć wiedzę na temat określonej marki nie jest trudno – istnieje wiele wiarygodnych źródeł informacji. Trudniej jest udokumentować historię konkretnego egzemplarza: wszystkich właścicieli, wymianę części i aktualny przebieg (nie „stan licznika”). „Szpachla” to słowo zakazane wśród pojazdów klasycznych. Wymienia się cały element nadwozia a jeżeli nie jest dostępny – zamawia usługę w specjalistycznym warsztacie.
„Miras”- klasyczny sprzedawca
Źródło: typowi.pl
Jeżeli decydujemy się na zakup pierwszego youngtimera nie sugerujmy się żadnymi „okazjami”, „jedynymi takimi” czy tego typu określeniami. „Takich jedynych” są zwykle dziesiątki a często nawet i setki. Warto sprawdzić wiedzę „handlarza” – czy jest tylko „przytakującym”, czy może to on może nas zaskoczyć swoją wiedzą? Wiedza sprzedawcy powinna rosnąć wraz z budżetem jaki mamy do wydania. Jeżeli tak nie jest – rezygnujemy z zakupu i przestrzegamy innych przed „Januszem oldtimerowego biznesu”.
Reputacja – opinia o sprzedawcy jest niezwykle ważna. Nie bierze się znikąd, ale jest jak doświadczenie – zdobywa się ją latami a często nawet pokoleniami. Łatwo ją stracić – czasem wystarczy sprzedaż jednego pojazdu, który wbrew zapewnieniom okaże się bublem. To zwykle oznacza koniec działalności. Pomimo rozwoju internetu ci „prawdziwi znawcy” często ukrywają się przed światem a dostęp do nich możliwy jest jedynie na zasadzie „polecenia” przez dotychczasowych klientów.
Rzeczoznawca – człowiek od wyceny
Opinia rzeczoznawcy bywa pomocna. Nie zawsze jesteśmy pewni, czy warto zapłacić cenę wyjściową za pojazd i ile można „utargować”. Rzeczoznawca pomoże ustalić rzeczywistą wartość pojazdu, ewentualne koszty napraw. Często również posiada bazę użytecznych adresów. Koszt jego pracy to często promil wartości pojazdu a ta po zakupie może znacząco różnić się od ceny jaką zapłaciliśmy. Czy stracimy, czy może zarobimy? Taka wiedza warta jest każdych pieniędzy.
Podobne wpisy:
Zarządzanie produkcją - produkcja masowa w motoryzacji, część 1.
Wszystko lepsze i na czas - zarządzanie produkcją wg Toyoty
Zarządzanie produkcją - produkcja masowa w motoryzacji, część 2.
Marketing w motoryzacji, czyli jak pojazd staje się kultowy, youngtimerowy i klasyczny - część druga
Zarządzanie produkcją - produkcja masowa w motoryzacji, część 3.
Marketing w motoryzacji, czyli jak pojazd staje się kultowy, youngtimerowy i klasyczny - część pierw...
SKUTECZNA REKLAMA WARSZTATU SAMOCHODOWEGO - PORADNIK, CZĘŚĆ DRUGA
Reklama w świecie motoryzacji - od początków aż do XXI wieku, część trzecia - od końca lat 30-tych d...
Zarządzanie innowacjami - ewolucja nadwozia samochodowego, część druga

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









