Temat „tęczowych” pojazdów opiera się na stereotypach. Kolor, wielkość, przeznaczenie a nawet marka mogą być wyznacznikiem pojazdu, w którym „prawdziwy facet” nie powinien się pokazywać. Najwyższy czas zweryfikować pewne mity. W tym celu przeprowadzono ankietę wśród Czytelników bloga. Poniższy artykuł jest interpretacją wyników. Oczywiście język i forma została odpowiednio dobrana do tematu.
Ten tekst jest pisany w języku stosowanym przez pewną społeczność i nie może (czytaj: nie musi) być zrozumiały dla wszystkich Czytelników. No dobra, przez jakieś 95%. Słowo „Misiaczki” pojawi się w nim wiele razy, podobnie jak inne wyrażenia charakterystyczne dla opisywanej grupy. Tłumaczenie zbędne.
Drogie Misiaczki i Złotowłose! Dziś temat, na który czekaliście długo i wreszcie po wielu prośbach Autor podjął się napisania tego tekstu w trosce o zdrowie psychiczne znacznej części Czytelników – głównie „Samców Alfa” (czasem i „Beta”), którzy po lekturze tego wpisu z pewnością zmienią zdanie o swoich wymuskanych pojazdach. Zaczynamy!
Prolog.
Reklama samochodów próbuje uświadomić nam, że wybrany przez Nas model jest:
A) dla statecznego ojca rodziny;
B) aktywnego mężczyzny poszukującego adrenaliny;
C) eleganckiego biznesmena;
D) samodzielnego rzemieślnika
E) i … wielu, wielu innych.
Nigdy nie powie, że to „pojazd idealny na rodzinne wypady na miasto wraz ze swoim Misiaczkiem”. Fakt, samochód ma być męski – wielki, mocny, ciężki i zużywający hektolitry paliwa. Tymczasem opinia o samochodach wraz z ich wiekiem się zmienia. Korzystają z nich różni ludzie. Do poszczególnych modeli „przyszywają łatki”. Tak oto część z nich z czasem staje się „niemęska”. Inne są niemęskie już w fabryce. Mit? Nie, przekonanie, że różowa „500-tka” to nie pojazd dla strongmena.
Ilu ludzi, tyle wyborów. Ilu ludzi, tyle opinii. Jedne są trafne, drugie krzywdzące. Jedne są przejściowe, drugie trwają wiecznie. Choć można tłumaczyć, że nie jest się „Tęczowym Misiaczkiem” – wsiadając do małego samochodu o nietypowym kolorze skazujemy się na „szuflady”, skrajne opinie i ostracyzm społeczny. Dla wielu jesteśmy nim i … już, bo przecież „oni takie mają”. Tymczasem prawdziwi „oni” nie zawsze muszą się wyróżniać. Mogą mieć pojazd, który po prostu spełnia ich potrzeby.
Bycie „Tęczowym Misiaczkiem” wcale nie oznacza posiadania różowej „500-tki”. Czasem oznacza posiadanie zabytkowego Mustanga lub Porsche. Czy to zdanie „kogoś” przekona? Być może, ale będzie to tylko kilku Czytelników. Stereotypy są tak silne, że trudno z nimi walczyć. Wśród pojazdów zabytkowych chętnie wymienia się pojazdy każdej klasy i w każdym wieku. Poniżej pierwsza część – samochody w wieku 20-30 lat. To najmłodsza kategoria, w której wytypowano kilka ciekawych konstrukcji. Zaczynamy.
Kategoria wiekowa: 20-30 lat
Alfa Romeo GTV – mężczyzna, który nienawidzi kobiet. Dziwny to typ – udaje „macho”, ale pod kanciastymi liniami i silnikiem „Busso” kryje się wrażliwiec. Alfa jest dobra dla „kogoś”, kto przyciąga kobiety, ale jednocześnie mówi, że mogą zostać jedynie przyjaciółmi. Tylko i wyłącznie. Tymczasem poszukuje „kogoś” zupełnie innego, kto zapewni mu ciekawsze życie.
Alfa Romeo GTV
Źródło: Alfa Romeo
BMW E46 330 Cabrio – idealne na lans przed siłownią. Młodsze serie regularnie okupują wysokie miejsca rankingów „Pojazdów dla LGBT” stąd słuszna obawa, że jednym z właścicieli był „Samiec Gamma”. Co znajdziecie w BMW? Mocny silnik, miejsce dla dwóch „Miśków” i dwóch złotowłosych „psiapsiółek” choć częściej z tyłu będą umieszczone torby z siłowni.
BMW E46 330
Źródło: Ceneo.pl
Fiat Barchetta – piękny jak zdjęcie z „Gejfotki”. Jest mała, śliczna i czasem nawali. Nie zawsze można na nią liczyć, ale jest ciekawym dodatkiem do życia. Nie jest mistrzem prostej, ma „niemęski” bagażnik (mały i niski) oraz przedni napęd (konkurencja dla Miaty), ale doskonale wpisuje się w wizerunek artysty o „podejrzanej” orientacji. Współczesny profesor Falconer by nim nie jeździł.
Fiat Barchetta
Źródło: Fiat
Honda Civic – królowa memów o „nakładkach”. Jeżdżą nią młodzi chłopcy, którzy dopiero zaczynają przygodę z motoryzacją. Słynna „łezka” z 3-drzwiowym nadwoziem i silnikiem V-TEC podobno kojarzy się z subkulturą „Twink”. Jest niska i ciasna, ma mały bagażnik. Dziwna korelacja, dziwne skojarzenia. Honda to dużo „jazgotu” – nigdy nie dorośnie, jak większość facetów (niezależnie od orientacji).
Honda Civic Mk 5
Źródło: Flickr
Mercedes W124 Coupé – nic śmiesznego. Długie drzwi, czarny kolor i elegancka sylwetka. Nie jest to typ „na pokaz”. Jazda tym „Mercem” obarczona jest raczej wizerunkiem gangstera. Tych raczej nikt nie podejrzewa o „TO”. W Mercu zmieścisz 4 kumpli i kilka plecaków na męską wyprawę. Przy czym wysoki stopień „męskości” wcale nie musi oznaczać „TEGO” co próbuje się nam wmówić.
Mercedes W124 Coupé
Źródło: Mercedes
MMC Smart – 40-letni 18-latek. Przypomina młodzieńca z memów o „pewnym” barze. Wśród wielkich jest mały i bezbronny. Słaby, ale oryginalny i potrafi odnaleźć się w towarzystwie. Co jest w nim „tęczowego”? Zabawkowy wygląd. Czasem faceci ubierają się w kolory zarezerwowane dla dzieci i przez to wydają się dziecinni. Tylko wydają, gdyż Smart to ciekawe tylko ofiara stereotypów.
MCC Smart
Źródło: Mercedes
Opel Calibra – „gorący tatuś” z Twojej okolicy. To dziś a kiedyś pojazd, który brylował na parkingu przed wiejską dyskoteką. To motoryzacyjny odpowiednik Gracjana Rostockiego. To pojazd dla tych, którzy są wiecznie młodzi i mają w „nosie” wysoki próg załadunku. Calibra ma w sobie ducha młodzieńczej przygody. Idealny pojazd dla „Tatuśka” z okolicy. Takiego rozrabiaki a nie dla statecznego faceta.
Opel Calibra
Źródło: Opel
Renault Twingo – prosto z raju. Jest mały, ale ma pojemne wnętrze. Zmieści 4 facetów i dwa plecaki a jako Initiale rozpieści luksusem skórzanej tapicerki. Za jego kierownicą nie poczujesz się jak „prawdziwy” mężczyzna. Twingo jest jak „łatka”. Raz przyszyta zostaje. Twingo, jak każdy mały samochód, jest ofiarą nagonki. Jest bardziej introwertyczne niż „gejowskie”. Tęczy w nim mało, ale radości wiele.
Renault Twingo
Źródło: Renault
Volvo 740 Kombi – jak z serialu. Nie tylko dla fotografa. To silny, męski typ. Na zewnątrz twardy, w środku wrażliwy. Nie ma go w „rankingach”. To mocny typ – tylny napęd, mocne silniki i kanciaste nadwozie o wielkim wnętrzu. To pojazd dla ludzi kryjących tajemnicę i żyjących z daleka od „głównego nurtu”. Jest na tyle męski na ile trzeba i na tyle ciekawy, aby budził ciekawość.
Volvo 740 Kombi
Źródło: Autokult
VW Polo Arlekin – prosto z Krainy Oz. To jeżdżący symbol. On nie mówi, on krzyczy. Łączy w sobie różnorodność. Jest idealny na manifę i tak solidny, że wytrzyma zderzenie z „Narodowcami”, którzy jak co roku zostaną poszkodowani przez „Obrońców Pluszokracji”. Arlekin ma w sobie tyle „LGBT” co nic. On tylko udaje aby dostosować się do trendów. Po przemalowaniu urok znika.
VW Polo

Źródło: Auto-Bild
Zabytkowe Misiomobile – najbardziej „tęczowe” pojazdy z duszą, część druga
Zabytkowe Misiomobile – najbardziej „tęczowe” pojazdy z duszą, część trzecia
Zabytkowe Misiomobile – najbardziej „tęczowe” pojazdy z duszą, część czwarta
Zabytkowe Misiomobile – najbardziej „tęczowe” pojazdy z duszą, część piąta (nie ostatnia)
Suplement do „Tęczowych Misiomobili”
Podobne wpisy:
"Old games for old boys" czyli gry komputerowe z dawnych lat - część pierwsza
50 twarzy Passata, część czwarta - Passat Mk5 FL i Mk 6
10 sposobów na rekordowy pojazd, część druga
"W czym na wakacje?" - czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi "Historia ..." chciałby pojechać na ...
Klasyczne blaszaki. Część pierwsza
Retro po japońsku, część druga
Wytrzyma czy nie? Czyli opowieść o solidności
Reklama motoryzacyjna w dwudziestoleciu międzywojennym
Suplement do "Tęczowych Misiomobili"

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.















