Range Rover – wiemy o nim wszystko. To katedra na kołach, którą bez obaw można wjechać w teren. Jest wielki, ma mocny silnik, solidny napęd i kosztuje więcej niż największy Mercedes. Ma wiele wad – jego elektronika jest zawodna, włoskie diesle kapryśne a mimo tego nadal jest chętnie kupowany przez elity. Im niestraszna jest utrata wartości i drobne, ale dokuczliwe awarie. Range Rover to symbol luksusowego życia. Dla kilku brytyjskich pracowni karoseryjnych to również cenna baza pod różnego rodzaju przeróbki.
W latach 70 i 80-tych Jankel oraz Wood and Pickett korzystając z części karoserii oryginalnego modelu tworzyły pojazdy niezwykłe. Wydłużano nadwozia, wstawiano trzecią oś, instalowano składany dach czy tworzono nadwozia specjalne – pogotowia, pojazdy strażackie i dla myśliwych. Range Rover służył jako „Papamobile”, pomógł Bondowi złapać szalonych „cyrkowców” oraz był ulubionym samochodem jedynie słusznej Królowej. Pomimo wielu zmian do napędu stosowano oryginalne silniki, w tym V8 pamiętające czasu powojennego Buicka.
Zestawienie zawiera najbardziej nietypowe nadwozia oparte o konstrukcji oryginalnego Range Rovera.
Jednym z najbardziej znanych Range Roverów jest „Papamobile” z 1982 roku. Zmontowany na wersji z krótkim rozstawem osi był wyposażony w charakterystyczną zabudowę tyłu. Pomimo pozornie „zwykłego” wyglądu był to pojazd w pełni opancerzony.
Czy obecnie można dowolnie przerobić nowy model Range Rovera? Tak. Jankel, choć specjalizuje się w pojazdach opancerzonych przeznaczonych dla wojska, z pewnością podejmie się tego zadania. Wood and Pickett w ostatnich latach produkował krótkie serie Mini, ale dziś jest znany głównie jako producent drobnych akcesoriów stylizowanych na wzór brytyjski. Z pewnością podejmą się każdej konwersji Range Rovera. Tanio raczej nie będzie.
Podobne wpisy:
FSO - galeria jak z bajki, część druga
Tanio czy drogo, #9
Wszystko co nietypowe u Rollsa i Bentleya - galeria, część druga
Wszystko co nietypowe u Rollsa i Bentleya - galeria, część pierwsza
Niezły odlot, część druga
Alfredo i cuda z jego szopy - 50 projektów Vignale, które warto znać #1 (1947-1952)
Piękności z szopy Franka
Milion marek z Ameryki, część druga
W trasie, część pierwsza

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.

































