Rover z dłuższym zasięgiem

przez | 27 czerwca, 2022

Range Rover – wiemy o nim wszystko. To katedra na kołach, którą bez obaw można wjechać w teren. Jest wielki, ma mocny silnik, solidny napęd i kosztuje więcej niż największy Mercedes. Ma wiele wad – jego elektronika jest zawodna, włoskie diesle kapryśne a mimo tego nadal jest chętnie kupowany przez elity. Im niestraszna jest utrata wartości i drobne, ale dokuczliwe awarie. Range Rover to symbol luksusowego życia. Dla kilku brytyjskich pracowni karoseryjnych to również cenna baza pod różnego rodzaju przeróbki.

W latach 70 i 80-tych Jankel oraz Wood and Pickett korzystając z części karoserii oryginalnego modelu tworzyły pojazdy niezwykłe. Wydłużano nadwozia, wstawiano trzecią oś, instalowano składany dach czy tworzono nadwozia specjalne – pogotowia, pojazdy strażackie i dla myśliwych. Range Rover służył jako „Papamobile”, pomógł Bondowi złapać szalonych „cyrkowców” oraz był ulubionym samochodem jedynie słusznej Królowej. Pomimo wielu zmian do napędu stosowano oryginalne silniki, w tym V8 pamiętające czasu powojennego Buicka.

Zestawienie zawiera najbardziej nietypowe nadwozia oparte o konstrukcji oryginalnego Range Rovera.

Jednym z najbardziej znanych Range Roverów jest „Papamobile” z 1982 roku. Zmontowany na wersji z krótkim rozstawem osi był wyposażony w charakterystyczną zabudowę tyłu. Pomimo pozornie „zwykłego” wyglądu był to pojazd w pełni opancerzony.

Czy obecnie można dowolnie przerobić nowy model Range Rovera? Tak. Jankel, choć specjalizuje się w pojazdach opancerzonych przeznaczonych dla wojska, z pewnością podejmie się tego zadania. Wood and Pickett w ostatnich latach produkował krótkie serie Mini, ale dziś jest znany głównie jako producent drobnych akcesoriów stylizowanych na wzór brytyjski. Z pewnością podejmą się każdej konwersji Range Rovera. Tanio raczej nie będzie.