Podobno „każdy facet to wieczne dziecko”. Niestety nie każdy zmieści się do dziecięcego pojazdu napędzanego „modną energią” dlatego zamiast szukać Tesli od Turka z komisu lepiej poszukać pojazdu, w którym napęd stanowi silnik spalinowy a jego rozmiary pozwalają na jazdę osobom dorosłym o wzroście ponad 150 cm. Nowy? Nie, „Historia…” odradza inwestowanie we francuskie czterokołowce. Lepiej znaleźć „coś” z właściwą sobie klasą – oldtimera lub youngtimera wykonanego według „starej szkoły”.
Nie, nie spodziewajcie się „3 sekund do setki”. Tej raczej w ogóle nie będzie (w większości omawianych modeli). W zamian za to będą małe koła, silnik o małej mocy, ale to wszystko w parze z niską masą, często z otwieranym dachem i frajdą z jazdy z niskimi prędkościami. W tym pojazdach komfort jazdy to pojęcie względne. Są stare, śmieszne i wymagają szczególnej troski. Kupując je znajdziecie w sobie dziecięcą radość i wzbudzicie zainteresowanie wśród innych kierowców. Macie w „nosie” zdanie innych ludzi? To w takim razie zaczynamy.
Autobianchi Bianchina – włoski „Maluch” produkowany w latach 1957-1970. Pod oryginalnym nadwoziem ukryto silnik oraz przeniesienie napędu Fiata 500. Moc? W zależności od roku produkcji to 15,18 lub 21 KM. Modne „kurołapy” i rolldach.
Auto Union 1000 Sp – niski, lekki i długi. Inspirowany amerykańskimi krążownikami. Seria produkowana w latach 1958-1965. Pod maską 3 cylindry, 55 KM i prędkość maksymalna około 140 km/h. To prawdziwy sprinter w tym zestawieniu.

Berkeley T60 – trójkołowy roadster produkowany przez kilka miesięcy pomiędzy 1959 a 1960 rokiem. Do napędu używano motocyklowego silnika marki Excelsior. Wygląda jak mały Aston, jeździ jak Morgan, choć znacznie wolniej.

BMW 700 Coupe – to połączenie zmodernizowanej techniki Isetty z modną linią marki Glas. Z tyłu silnik o mocy 30-40 KM, tylne siedzenia tylko teoretyczne i masa własna poniżej 700 kg. Setkę osiąga po upływie 26 sekund. Tak, właśnie opisaliśmy BMW.

Lotus 7 – 3 metry długości, poniżej metra wysokości, silnik z Forda i masa własna poniżej 500 kg. To w zasadzie „czterokołowy motocykl” produkowany „w oryginale” od 1957 do 1970 roku. Szalony projekt, w którym już 40 KM pozwala na wyczynowe przyspieszenia.
Citroen Mehari – nie trzeba przedstawiać. Plastikowy SUV cabrio z brezentowym dachem. Silnik z 2CV o mocy do 29 KM. Ważył do 725 kg (wersja 4×4). Jadąc można poczuć się jak „Ten Żandarm”, ale nie radzimy przekładać kierownicy podczas jazdy.
Daihatsu Taft – mikrosamochód terenowy produkowany w latach 1974-1984. Nawet z ciężkim 60-konnym dieslem nie był szybki. Ma ramę, pożądny napęd, może mieć zamknięte nadwozie i przejedzie przez każde kartoflisko. Jest mniejszy od Jimny.
Fiat Jolly – połączenie łodzi z Fiatem 500, ale niestety nie pływa. Wygląda śmiesznie i uroczo. Silnik z „500-tki”, brak drzwi i dach niczym ze straganu. Lata produkcji? Te same co „500-tki”, ale powstało ich niewiele. To alternatywa dla większej „600-tki” i plażowej Multipli.
Fuldamobil – produkowane w latach 1950-1959 „jajko na kołach”. Masa własna poniżej 400 kg, długość do 315 cm i prędkość maksymalna do 65-70 km/h. Do kompletu 8-calowe koła i aerodynamika streamlinerów z lat 30-tych. Pozostało ich niewiele.
Goggomobil Dart – dwa lata produkcji (1959-1961), 15 KM pod maską a wygląd jak rasowa wyścigówka. Masa własna 385 kg i długość 305 cm (tyle co Maluch). Po latach zabawka z jajka – niespodzianki. Wynalazek z rynku australijskiego.
Honda N360 – to kei-car z 30-konnym wysokoobrotowym silnikiem produkowany w latach 1967-1972. Dwa cylindry bez chłodnicy, kilka rodzajów nadwozia i najnowsza (wtedy) technika. Ciekawszy niż Mini czy Fiat 500.
MG Type P – przedwojenny roadster w rozmiarze mini. Pod maską 37 KM lub 43 KM, które rozpędzają „Typ P” do 120 km/h. Gwarantowana radość z jazdy. Niestety o jakiekolwiek części jest trudno. Roadster ma „brata” w postaci pięknego Airline Coupe.
Mikrus – polski „Goggo” przeznaczony dla młodej polskiej rodziny. To w teorii. W praktyce „kurołapy”, 14 KM, silnik z tyłu i „kosmiczna” cena wynosząca około 50 średnich pensji. Dostęp do bagażnika z wnętrza pojazdu.
Mini Morris – koła od taczki, zawieszenie z gumowych miechów, słaby silnik i mnóstwo „frajdy z jazdy”. W odmianach luksusowych jako Riley i Wolseley, ale to „podstawowe” Mini wygrywało rajdy i było gwiazdą filmową.
Peel P50 – światowy rekordzista z silnikiem DKW i masą własną 59 kg. Brak miejsca dla pasażera i brak … biegu wstecznego. Lekka konstrukcja, małe koła i prędkość maksymalna 61 km/h. Ciekawa alternatywa dla skutera – ma drzwi i zamknięte nadwozie.
Seat 133 – mikstura stylu „Malucha” i Fiata 850. Najlepszy jako „IAVA” – sportowa maszyna z 50-konnym silnikiem. Ciekawa alternatywa dla Fiata 133 i sposób na wyróżnienie się na drodze. Najmłodszy rocznik? 1994 prosto z egipskich zakładów.
Simca 1000 – „Królowa Rajdów” w rozmiarze mini. 4-drzwiowy sedan o długości 380 cm z silnikiem z tyłu. Wyjątkowa na tle popularnego Renault 8 i Skody 1000MB. Najmocniejszy silnik w rajdowej specyfikacji miał moc 103 KM. Auto ważyło poniżej 800 kg.
Steyr-Puch 650 TR – Fiat 500 w rajdowej specyfikacji prosto z austriackiej fabryki. Zaledwie 38 KM, ale jeździ jak szalony. Rajdówka Sobiesława Zasady. Prawdziwe maleństwo – 500 kg, 3 metry i przytulne wnętrze. Nawet w tej wersji jest „uroczy”.
Suzuki Carry 3 gen – amerykański pickup w miniaturze. Pod maską dwusuw o pojemności 360 cm3, do 75 km/h i 250-300 kg ładowności. To kei-van, ale taki z „ryjkiem”, „kurołapami” i praktyczną „paką”. Kierownica tylko z prawej strony.
Toyota Sports 800 – mała sportowa targa z 45-konnym silnikiem. Masa własna 580 kg, prędkość maksymalna 155 km/h i ciasne wnętrze. Tylko dla niskich facetów albo dla tych, co już nie mają włosów na głowie. Dlaczego? Zobaczcie na zdjęcie.
Trabant 601 Kubelwagen – plażowe buggy? Nie to wojskowy Trabant ze składanym dachem i brakiem drzwi. Wóz patrolowy strażników granicznych w NRD. Silnik i przeniesienie napędu ze „zwykłego” Trabanta. Jak to Trabant – nie rdzewieje.
Vespa 400 – niby włoska a jednak francuska. Piękna włoska kabriolimuzyna z 14-konnym silnikiem, długością 290 cm i masą własną poniżej 400 kg. Napęd tylny, silnik z tyłu. Osiągi? Są, ale to pojazd do rekreacji a nie do sportu.
Vignale Fiat Gamine – Fiat 500 w karoserii roadstera z lat 30-tych. 302 cm długości, 450 kg masy własnej i karoseria projektu Vignale. Wygląda jak przedwojenna Alfa Romeo w „budżetowej miniaturze”. Piękna maszyna.
Który wybrać?
Trudno jednoznacznie wskazać. Większość opisywanych przypadków to pojazdy kilkudziesięcioletnie. Dla tych, którzy obawiają się trudności w dostępie części, kosztach napraw czy zwyczajnie nie znają się na mechanice można polecić kilka współczesnych odpowiedników opisywanych konstrukcji. Są to m.in. Suzuki Samuraj, Daihatsu Copen czy współczesnej „500-tki”. Do nich części można kupić z łatwością i sam proces napraw nie będzie trudny. Ponadto, opisywane 3 modele mają współczesne osiągi – bez problemu osiągną prędkość podróżną 80-100 km/h.
Dlaczego nie ma cen?
To zależy od konkretnego egzemplarza. Większość z opisywanych przykładów dostępna jest w Europie w ilości najwyżej kilku tysięcy sztuk a często są to pojedyncze egzemplarze i ich ceny są różne. Przeglądając zagraniczne serwisy można znaleźć wiele ofert w cenach do 20 tysięcy euro. Czy to dużo? To cena nowej „500-tki” z benzynowym silnikiem. Jest wiele alternatyw, ale każdy facet musi dokładnie przemyśleć decyzję o zakupie. Zawsze będzie miał alternatywę w postaci mocnego V8 i dwóch ton żelastwa.
Podobne wpisy:
Czy stać Ciebie na ..., #11 - Morgan
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 100 tys. zł - część druga
Czy stać Ciebie na ..., #4 - Bentley
Mega Cruiser - młotek po japońsku
Plastikowa japońska filozofia
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 10 tysięcy zł
Czy stać Ciebie na ..., #8 - Lotus
Projekt 122
DNA marki według "Historii...", #23 - Piaggio

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.


























