Ambicją pewnego „malarza, który chciał przejąć władzę nad światem” było przywrócić Niemcom dawną potęgę gospodarczą. Ta zależała również od infrastruktury, którą należało dobrze planować i budować przy pomocy milionów bezrobotnych. Jeżeli w Rzeszy nie miałeś pracy to państwo ją organizowało powołując bezrobotnych do budowy kolejnych elementów infrastruktury. Drogi były „oczkiem w głowie” Adolfa – budowano setki kilometrów dróg lokalnych i autostrad. Jednym z najważniejszych projektów było połączenie Berlina z Królewcem.
Za niemieckie drogi odpowiadał wtedy Fritz Todt – znany inżynier i Generalny Inspektor Reichsautobahn. Projekt autostrady powstał w 1933 roku a niespełna rok później rozpoczęto prace. W projekt zaangażowano środki pochodzące od przyszłych emerytów – był finansowany ze składek pochodzących z systemu emerytalnego o czym propaganda nie mówiła Niemcom. Prace postępowały w dwóch kierunkach – od Królewca w kierunku Elbląga i od Berlina w kierunku Szczecina. Techniki i pomysły na budowę odcinków były różne. Wszystko zależało od ukształtowania terenu.
Z niemieckiej strony od razu trasa była dwujezdniowa (jak większość niemieckich autostrad), od Królewca budowano drogę jednojezdniową – przy czym zarezerwowano tereny pod „drugą nitkę”, gdyby ta miała powstać. Prace postępowały szybciej od strony Berlina. Tam do końca 1936 roku oddane do użytku były fragmenty: od Berlina do węzła Joachimstadt (45 km), i dalej do węzła Szczecin-Zachód (112,5 km).W 1937 roku oddano do użytku część z Królewca do Elbląga (92 km). Szybko? Niestety ówczesna technologia nie pozwalała na szybkie tempo prac.
Wiadukt na „Berlince” – zdjęcie z 1937 roku (Szczecin)
Źródło: Ludwig Frey
W 1938 roku budowana autostrada stała się przyczyną żądań terytorialnych nazistów. Jako, że była własnością Niemiec, naziści żądali włączenia terenów przez które przechodziła do Rzeszy. We wrześniu 1939 roku wybudowane odcinki posłużyły do realizacji wielu punktów „Wojny Błyskawicznej”. Podczas wojny budowę kontynuowali robotnicy przymusowi. Gdy naziści zaczęli się cofać wysadzili kilka nowych mostów – m.in. nad Odrą, Iną i Banówką. Na początku lat 50-tych mosty nad Odrą i Banówką zostały odbudowane. Wyremontowano wiele kilometrów dróg.
Po wojnie „Berlinka” została przedzielona dwiema granicami państwowymi. Pomimo woli połączenia kraju siecią dróg, o projekcie autostrady zapomniano a władze komunistyczne nie chciały kontynuować projektu, choć ten miał strategiczne znaczenie również dla Polski. Obiekt zaczął niszczeć. Pomimo tego, że wokół niego budowano setki dróg lokalnych to nie był postrzegany jako kluczowa inwestycja. Dopiero w latach 70-tych położono nową nakładkę bitumiczną w okolicach Łęczycy i miejscowości Lisowo. Odbudowano również most na rzece Ina.
Mapa „Berlinki” z 1944 roku
Źródło: berlinka.pcp.pl
Droga nie odzyskała dawnej rangi. W latach 80-tych wiele jej fragmentów zawłaszczyła przyroda. Wokół fragmentów drogi przechodzących przez Polskę porosły drzewa i krzewy i przez lata nie były usuwane. Jedyną „atrakcją”, o której w tym czasie pamiętano był fragment, który mógł służyć jako DOL czyli „Drogowy Odcinek Lotniskowy”. Był zlokalizowany w pobliżu węzła z drogą ekspresową S3. Ten odcinek jest znany pod nazwą „DOL Kliniska” i przez wiele lat odbywały się tam ćwiczenia – do końca lat 90-tych naszych sił powietrznych a później ćwiczeń NATO.
W latach 90-tych odbudowano kilka odcinków – m.in. 14-kilometrowy odcinek wchodzący w skład autostrady A6 od zachodniej granicy i kilka kilometrów wokół węzła Szczecin-Kijewo. W latach 2017-2018 oddano do użytku odbudowany 22-kilometrowy odcinek pomiędzy Rzęśnicą a Łęczyca. W 2019 zburzono nieczynny wiadukt przy miejscowości Lisowo. Od tego czasu nie prowadzono większych remontów ani nie przebudowano trasy dawnej drogi. W ten sposób potencjał tej drogi do dziś nie został wykorzystany a mogła być ważnym elementem infrastruktury kraju.
Start z DOL Kliniska
Źródło: Wikimapia
Jak się dziś jeździ po dumie nazistowskiej myśli inżynieryjnej? Różnie. Nawierzchnia „Berlinki” to zarówno bruk, płyty betonowe jak i bitumin. Co ciekawe, podróż po trasach dawnej autostrady to również szansa na poznanie jej historii. Wokół tras pełno jest obiektów pozostawionych przez budowniczych „Berlinki”. Są to głównie nasypy, pozostałości mostów czy zlikwidowane zapasowe lotnisko, które sprytnie wkomponowano w nawierzchnię. Nudne? Nie, to gratka dla miłośników nazistowskiej myśli technicznej oraz tzw. „urbexu”. „Berlinka” to również znana „aktorka”.
„Berlinka” wielokrotnie pojawiała się w polskich filmach m.in. w „Panu Samochodziku” czy „Młodych Wilkach”. Nawet Patryk Krzemieniecki nakręcił tam kilka scen do drugiej części „Kobiet Mafii”. Dlaczego? Nie jest już tak uczęszczana jak kiedyś a szeroka nawierzchnia i pobocza wydają się być idealne do filmowania scen kaskaderskich. Choć miała to być droga do „wyzwolenia wschodu”, dziś jest atrakcją turystyczną i tłem do filmów akcji. I wciąż ma niewykorzystany potencjał, ale kiedyś będzie cenionym zabytkiem. Zabytkiem po naszej cywilizacji.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









