Czas opamiętania

przez | 17 czerwca, 2024

Na przełomie XIX i XX wieku klient „stajni automobilowej” miał niczym nieograniczony wybór. Granicą możliwości była grubość portfela. Przychodząc do sprzedawcy mógł w większości przypadków dostać tylko kompletne podwozie z silnikiem. Były koła, rama, silnik i kierownica. Resztę mógł zamówić u producenta powozów, który na życzenie wykonał nadwozie i osadził je na ramie. Nadwozie mogło być droższe od podwozia. To wiemy wszyscy, ale był jeszcze jeden wybór – wybór napędu.

Jeden producent mógł jednocześnie oferować silnik spalinowy, elektryczny i maszynę parową. Wiele podwozi było wykonanych w taki sposób aby umieścić w nich dowolny rodzaj napędu. Ot, np. marka White znana z pojazdów napędzanych parą oferowała również możliwość zamontowania silnika spalinowego. Stan ten utrzymywał się do końca drugiej dekady XX wieku. Później elektryczny i parowy zostały wyeliminowane z rynku. Rynek podzielił się na napęd benzynowy i na Diesla. To też wiemy.

Przez ostatnie lata nie wiedzieliśmy jednego – kiedy ta cała „ekopatologia” się skończy. Wszyscy rzucili się na kobalt wydobywany przez afrykańskie dzieci. Miało być drogo, miało być niewiele i to miała być ekologia. Na szczęście w ostatnich miesiącach przyszło opamiętanie. Elektryczna „500-tka” zacznie dymić. Nie, nie z baterii a z wydechu. Po nim przyszła kolej na taniego Citroena C3 – od razu w wersji benzynowej i elektrycznej. Do nich kilka dni temu dołączyła Grande Panda. Dzieje się …

Dzieje się wiele. Do Dacii dołączają kolejne marki i modele. Stellantis to niejedyny, który chce zyskać klienta z niezbyt grubym portfelem. Już niedługo chińskie MG zaoferuje model z segmentu B w cenie około 70-75 tys. zł. Wszystkie mają odmiany spalinowe, elektryczne i hybrydowe … albo będą miały w niedalekiej przyszłości. To z pewnością przyczyni się do zmiany trendów. Potrzebujemy prostych i tanich samochodów – przecież to miało być dobro powszechne. Elektryki nie będą powszechne.

Fiat Grande Panda i Citroen C3 (poniżej)

Źródło: Stellantis

Dlaczego? Dzieci w Afryce nie są w stanie spełnić norm wydobycia kobaltu. Być może jego zapas skończyłby się po kilku latach intensywnego wydobycia. Co później? Pojazd, który ostatnio zaprezentowała pewna partia polityczna. Podobno nawet konstrukcja wzorowana na samochodzie rodziny Flinstonów (akcja kreskówki dzieje się w przyszłości) również nie jest bezemisyjna. Zatem co jest bezemisyjne? Nic, choć i to z czasem zostanie zbadane i obłożone podatkami. Absurd goni absurd.

Ostatnio kierownictwo Mazdy zapytane dlaczego nie produkują masowo „elektryków” odpowiedziało, że montowanie dużych baterii nie jest uzasadnione – są ciężkie, do ich produkcji potrzeba wielu surowców a zasięg jeszcze nie jest porównywalny z zasięgiem Diesla. Toyota i Subaru również „wypięły się” na elektromobilność i pracują nad silnikami spalinowymi potrafiącymi spalać wszystko, nawet amoniak. Japończycy mają w sobie wiele rozsądku i chyba zarazili nim Stellantis. Rozsądek jest ważny.

Opamiętanie się to ważna cecha. Pozwala przetrwać kryzysy i szaleństwo z nimi związane. Zrozumienie, że „gdzieś” jest granica, której nie można przekroczyć jest kluczowe przy wychowaniu człowieka. To samo powinno dotyczyć ekonomii, ekologii i zarządzania. Nie można ślepo podążać za zmianami, w które zaangażowana jest tylko część ludzi lub firm. Warto mieć swoje zdanie. Czy to oznacza bycie gorszym od innych? Nie, to raczej akt odwagi. Japończycy znani są z odwagi – to mądry naród.

Silnik napędzany amoniakiem

Źródło: Toyota

„Ekopatologia” powoli się kończy. Potrzebowano kilku lat aby ostatecznie przyznać, że to nie był „najlepszy pomysł”. Jeżeli producenci „bateryjnych” chcą  przerabiać je na spalinowe to oznacza krok w tył, ale to ważny krok przez wpadnięciem w przepaść. Kiedy nawet Mercedes rozważa dołączenie dwucylindrowego „REX-a” do elektrycznych limuzyn to znak, że popełniono błąd, który wiele kosztował. Osiągnięto maksimum absurdu, wyjechano za skalę wykresu głupoty ludzkiej.

Istnieje szansa, że za kilka lat powszechne będzie to, że będziemy mieć kilka napędów do wyboru jednocześnie. To będzie … mądry wybór. Nie będzie parowego, który zaginął w latach 50-tych XX wieku. Szkoda, gdyż nowoczesna technika umożliwia konstrukcje małych, ale wydajnych kotłów. Czy taki „silnik” jest tani w produkcji? Z pewnością byłby tańszy od pakietu akumulatorów, choć rozruch nadal byłby powolny. Tego niestety nie można uniknąć.

Trudno w ciągu kilku sekund uzyskać odpowiednie ciśnienie w maszynie parowej. Łatwiej jest pozbyć się paska i zastąpić go łańcuchem oraz zaoferować klientom tanie, SUV-opodobne modele segmentu B. Dla przeciętnej rodziny taka wielkość w zupełności wystarczy. Ekonomia? To tylko przedni napęd i 100 KM, co przełoży się na przeciętną dynamikę i zużycie paliwa ok. 6 litrów na 100 km. Wystarczy, przecież w cenie około 15-20 tysięcy euro raczej trudno o „coś” większego z mocniejszym silnikiem.

Nowy Citroen i Fiat są symbolami odradzającego się rozsądku w europejskiej motoryzacji. Są proste, potrafią być modne a jak trzeba to będą w stanie spełnić życzenia ekofaszystów. Citroen będzie miał wersję dla 7 osób, Fiat raczej nie – po Grande to już jest Multipla. W tym momencie należy złożyć unijnemu regulatorowi propozycję – rozliczajmy emisje nie tylko według silnika i dodajmy do tego przelicznik na pasażera. Wtedy Ferrari wprowadzi na rynek MPV wielkości Rodiusa.

Rodius i jego 11 miejsc

Źródło:moto.pl

Gdy zakończy się to całe „ekoszaleństwo” powróci „normalność”. Normalne to zwykłe, ale i zrozumiane, pewne, stabilne, zwykłe i przeciętne – wcale nie gorsze od tego, co było wcześniej. I nie chińskie – nie do końca zrozumiano intencje Chińczyków, którzy kilka lat temu podbili Europę tanimi samochodami z bateriami w podłodze. Zrobili to z pełną premedytacją. Wygrali wojnę, ale ich okupacja właśnie kończy się za sprawą europejskich księgowych. Oni potrafią liczyć i przewidywać trendy.

Dzięki cłom i wzrostowi popularności tanich samochodów spalinowych Chińczycy stracą przewagę. Ich silniki spalinowe są do niczego – dużo palą, są głośne i awaryjne. Technika Mitsubishi z lat 90-tych zrobiona z kiepskiej jakości materiałów nie jest gwarancją długiej bezproblemowej eksploatacji. O ekologii również trzeba zapomnieć. Tymczasem to Włosi i Francuzi potrafią zrobić prosty i (względnie) niezawodny mały silnik benzynowy. To jest właśnie siła Europy i fundament przewagi konkurencyjnej.

Kiedy jesteśmy rozgrywani przez przeciwnika przewagę zyskuje się unikając ryzyka, doskonaląc swoje umiejętności i konsekwentnie realizując plan działania. Tak jest wszędzie – na szachownicy i na rynku motoryzacyjnym. W ten sposób można wygrać przewagę z najcięższym przeciwnikiem. Spokój sam w sobie nie jest gwarancją sukcesu, ale fundamentem do rozważnych działań. Spokój trzeba zachować w każdej sytuacji a przeciwnika eliminować „pełną parą”.