Jak wiecie – Daihatsu to marka Toyoty. Będąc w posiadaniu „wozidła” tej marki należy liczyć się z tym, że pojawią się problemy z dostępem do części. Problemy wynikają tylko z jednego powodu. Jest nim kompletny brak oznaczenia części. Większość z nich to te, które można śmiało dopasować od Toyot z lat 90-tych i początku XXI wieku. Nowsze modele dzielą technikę z Yarisem oraz modelami Toyoty przeznaczonymi na rynek USA, np. Toyota Echo. Tylko jakoś cicho o tym.
Ratunkiem dla użytkowników jest rynek części używanych (pozyskiwanych z demontażu) i regenerowanych. Ci bardziej cierpliwi korzystają z zagranicznych portali z częściami (Niemcy i Holandia). Najbardziej zagorzali fani (w tym piszący te słowa) muszą szukać części w … japońskim internecie (omijając regionalizację internetu). Na szczęście jest firma AGMAR z Poznania. To ostatni bastion Daihatsu w Polsce. Toyota ma właścicieli Daihatsu głęboko w … nosie. A teraz pora na „case study”.
Kiedy po remoncie „blacharki” okazało się, że tylne hamulce zaczynają się rozpadać potrzebny był cały „środek bębna” a zatem tarcza, do której przymocowane są cylinderki hamulcowe, szczęki i „inne takie”. Bębny do Daihatsu kupimy bez problemu – jest kilka rodzajów zależnych od wieku pojazdu. Niestety zakup tego, co znajduje się w jego środku to już początek nowej przygody. Toyota? Nie mają pojęcia co to za marka „To Daihatsu”. Volkswagen nie wstydzi się naprawić Seata.
Jeżeli do serwisu Skody zajedzie Audi, do Audi przyjedziemy Seatem to nikt nie będzie odmawiał naprawy. Te same części, tylko koszt napraw inny (wiecie – prestiż), ale bez problemu naprawimy wszystko w ramach jednego koncernu. Tymczasem Toyota? Tak, AygoX i Yaris to dzieło Daihatsu (o czym wiedzą nieliczni przedstawiciele marki), ale My nie wiemy co to jest „To” Daihatsu. Żałosne. Równie żałosne jest postępowanie z klientem w serwisach Toyoty. Rok temu dostali pewne pytanie.
2407.pl
Źródło: 2407.pl
Pytanie dotyczyło udostępnienia numerów części do Daihatsu. Centrala Toyoty na Europę z pewnością posiada takie zestawienia. Toyota Polska przez rok nie odpowiedziała na prośbę i po kilku interwencjach odesłała do serwisu (który o niczym nie ma pojęcia). To jeden z tych powodów, dla których nigdy nie kupię żadnej „małej Toyoty”. Z pewnością za kilka lat będzie problem z dostępem do części albo będą nieoznakowane (po przecież „My to tylko sprzedajemy”). Będzie jeszcze jeden problem – rdza.
Kiedy okazuje się, że w samochodzie, który ma zaledwie rok z tyłu pojawia się rdza to znak, że „coś” nie jest tak jak być powinno. Brak zabezpieczenia przed rdzą i otwarty profil z tyłu? Po zderzakiem szybko rozwija się korozja. Wiele Toyot po wyjeździe z salonu trafia wprost na konserwację, gdzie trzeba zdjąć „plastiki”. Oczywiście w ten sposób narusza się przepisy gwarancji. Po latach przy sprzedaży sprzedający musi się tłumaczyć, że pojazd nie jest po wypadku a tylko ratował go przed rdzą.
To nie jest normalne. Toyoto! Kiedyś byłaś symbolem niezawodności a w Waszych salonach klient był podmiotem a nie przedmiotem. Jesteście wielkim koncernem, w skład którego wchodzi kilka marek. Do nich należy również Daihatsu. To, że obecnie nie ma sprzedaży Daihatsu w Europie nie znaczy, że nie ma samochodów tej marki a klienci potrzebują pomocy bo zwyczajnie chcą jak najdłużej korzystać ze swojego pojazdu. Dziwne? Nie, to standard, który jest powszechny w Europie.
JPARTS.pl
Źródło: JPARTS.PL
Dlaczego Mercedes czy Rolls-Royce potrafią wyprodukować i dostarczyć części do pojazdów zabytkowych? Wiedzą, że mają wiernych klientów posiadających zabytkowe modele. Toyota również takich ma. Posiadaczy modeli z lat 80-tych i 90-tych jest wielu, ale Ci już mają problemy z dostępem do części. Ciekawe co na to właściciele starych Lexusów, którzy nie chcą zamienić swojego LS-a czy GS-a na nowszy model? Nie chcą kupić BMW. Zapewne nie jest łatwo o części.
Problem dotyczy nie tylko Toyoty. Jeżeli jesteś przyzwyczajony/a do swojego samochodu i nie zamierzasz wymieniać go na nowszy to w pewnym momencie zostajesz sam z problemem, który z roku na rok staje się większy. Po kilku latach od zakończenia produkcji możesz pozostać bez pomocy producenta, który będzie wymuszał na Tobie zakup nowszej generacji. Tymczasem albo nie chcesz wymieniać albo po prostu nie stać Ciebie na kosztowny zakup. Albo zwyczajnie lubisz swój „toster na kołach”.
Z punktu widzenia ekonomii utrzymanie klienta, który długo użytkuje jeden model nie jest opłacalne. Z punktu widzenia wizerunku producenta sprawa wygląda zupełnie inaczej. Nie każda marka to rozumie. Luksusowe marki wiedzą o tym, te popularne nie chcą albo nie mają o tym świadomości. Toyota powinna zrozumieć, że odpowiada za więcej niż jedną markę i ma wielu różnych klientów a nie tylko floty, które kupują Yarisy i Corolle. Toyoto, do dzieła. To tylko jedna broszura z tabelą.
Podobne wpisy:

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.








