Francuskie DNA, retro, Excel i nowa moda

przez | 21 października, 2024

Miałem kiedyś Renault. Jedyną jego zaletą było to, że było wygodne. Składało się z wad i miliona usterek. Zgodnie z „filozofią projektowania” psuła się w nim elektronika a silnik z czasem zaczynał „brać” ulej lub go upuszczać. Trzeba było jeździć z minimalnym poziomem oleju i dbać o to aby go nie przegrzać. Mechanicznie … było beznadziejne, ale na tle Polo czy Corsy wyróżniało się większą ilością miejsca w środku i jeździło lepiej niż niemiecka konkurencja.

Francuskie samochody zwykle uważane są za wygodne – niezależnie od rozmiaru. Nawet w Twingo wygospodarowano mnóstwo miejsca. Mając 343 cm długości w środku nie czuło się ciasnoty jak ma to miejsce w dzisiejszych „Maluchach”. Francuskie samochody zawsze były „jakieś” i dało się to odczuć porównując z niemieckimi topornymi Oplami i Volkswagenami. Renault 5? Każdy zna te kształty. Renault 4? Już mniej, ale korzymy jego „wyjątkowość” pod względem technicznym.

Renault R5

Źródło: Reddit

Fiat 850? Co to było? Niewielu pamięta o następcy Fiata 600. Kojarzymy „500-tkę”, ale nie większe modele z lat 60-tych (850, 900 czy pierwszą Multiplę). Co takiego jest w „tym” francuskim stylu retro czego nie ma we włoskim? To, że jak jak wróciło to na całego. Mamy nową „5-tkę”, niedługo będzie nowa „4-ka” a po niej zapewne Estafette (był już prototyp) i Twingo. Tak, wszystkie mają tylko napęd od pralki i baterie, ale nowa Panda ma „Czystą Technikę” pod maską. Ble …

Francuzi odkryli, że nie trudno wymyśleć „koło na nowo” – nowe wzornictwo nie zawsze zdobywa klientów. Styl retro odkryty na nowo zawsze znajduje uznanie. Sprawdza się nie tylko w rozmiarze mini. Mikrobusy od Caselani to nic innego jak zmodyfikowane Citroeny. Doskonale sprawdzają się w … „małej gastronomii”. Nowe Renault Estafette z pewnością sprawdzi się jako elektryczna, przyjazna środowisku więźniarka. Oryginał przewoził tysiące aresztowanych.

Z nurtu retro wyłamał się Peugeot. Peugeot celuje w „styl techniczny” – ostre linie i kosmiczny kokpit. Citroen w marce DS upatruje szansę na powrót stylu retro. Jednak sam migacz umieszczony tram, gdzie w oryginalnym DS19 to za mało. Potrzebny jest godny następca, którego nie ma. Jest DS9, ale 1.6 pod maską nijak się ma do historii serii DS. Gdzie jest „hydro”? Nie ma i nie będzie. DS jest po prostu … dziwny na swój sposób. Renault rządzi w tym nurcie stylistycznym.

Renault R4

Źródło: Renault

Ostatnio pokazało nawet prototyp nowej „17-tki”. My czekamy na interpretację stylu modelu Fuego. Niestety nie należy się łudzić, że w ofercie będzie turbodiesel i „automat”. Właśnie tego Nam brakuje. Wszyscy chcą być „elektryczni” a to jest ważna nisza do zagospodarowania. To, że za kilka miesięcy Unia producentom będzie życzyć „Smacznej Kawusi” (nowa norma CAFE) wcale nie usprawiedliwia elektryfikacji wszystkiego co ma koła. Nowe Fuego z automatem i klekotem pod maską to jest „TO”.

W ostateczności będziemy mieć „17-tkę” z rolldachem i bateriami w podłodze. Może przyzwyczaimy się, kto wie? W tym czasie Stelantis będzie miał problemy finansowe. Tavares doprowadzi cały ten „kołchoz” do upadku. Probuje wyprowadzić marki Lancia i Maserati z kryzysu, ale nie widzi tego, czego chcą klienci. Klienci kupują oczami. Lubią przeboje, które już znają. Lancia zrobiona z Peugeota pomalowana w „kolory Martini” nadal wygląda jak Peugeot. Nic tego nie zmieni.

Tymczasem Renault wygląda jak stare Renault i to jest jego najważniejsza zaleta. Tego chcą klienci. Nie chcą „ultramegagiga”. Nie można zaskoczyć klienta oferując mu „komputer na kołach”. Można go zaskoczyć nową wersją klasycznego modelu. Renault zrobi na tym doskonały interes – za kilka lat będzie miało całą gamę pojazdów elektrycznych o kształtach inspirowanych ofertą z lat 60 i 70-tych. Renault ma swoje DNA i je pielęgnuje w przeciwieństwie do włoskich producentów.

Renault Twingo E-Tech

Źródło: Renault

Renault, w przeciwieństwie do Citroena i Peugeota, nie korzysta z unifikacji pomiędzy markami. Oszczędza, ale nie musi w takim stopniu jak większe koncerny. Stelantis musi oszczędzać bo ma Tavaresa. Gość po prostu nie rozumie podejścia klientów do marek z długą historią. W Renault rządzą ludzie, którzy doceniają historię marki i potrafią łączyć dziedzictwo z tabelami w Excelu. We Fiacie takie podejście było, ale to było 20 lat temu – zanim zatrudniono w nim sabotażystów.

Dzięki Renault francuska motoryzacja jeszcze istnieje – jako pojęcie w słowniku, ale również jako element charakterystyczny dla konkretnego kraju. Francuzi zawsze byli „inni” i klienci byli w stanie „to” odróżnić. Nie było doskonałe, ale wsiadając do Clio czuło się, że to „coś” innego niż bezosobowe konstrukcje z Niemiec. Za kilka lat Renault będzie jedynym producentem, który z powodzeniem będzie łączyć przeszłość z nowymi trendami. Inni będą już tylko ślepo podążać za tabelami w Excelu.