Czy Mercedes klasy G ma brata bliźniaka? Tak, ma w postaci Peugeota P4. Historia klasy G to nie tylko historia zamówienia niemieckiej armii, która chciała zastąpić przestarzałego Iltisa. To również współpraca Mercedesa z Peugeotem. Jak to się zaczęło? Był początek lat 70-tych. Francuska armia potrzebowała wymiany sprzętu. Potrzebny był lekki, nieopancerzony pojazd terenowy. Niestety w tym czasie francuskie fabryki nie oferowały podobnej konstrukcji z napędem na 4 koła.
Pojazdy rekreacyjne oferowane przez Citroena i Renault miały napęd tylko na przednie koła i miały zbyt słabe silniki. Tymczasem Mercedes rozpoczął pracę nad nową konstrukcją. Władze Peugeota postanowiły sfinansować część prac badawczo-rozwojowych i sfinansować połowę kosztów projektu. Umowa zakładała wspólne podwozie i nadwozie oraz układ napędu na 4 koła. Każdy z producentów miał stosować własne silniki i skrzynie biegów. Peugeot miał trafiać tylko do wojska, z Mercedesem okazało się inaczej.
Silniki dla Peugeota miały pochodzić z modelu 504. Do napędu terenówki wykorzystano silnik benzynowy o poj. 1971 cm3 i wysokoprężny o poj. 2498 cm3. Silnik benzynowy został dostosowany do większego obciążenia i jego moc zmniejszono do 79 KM. Diesel miał moc 70,5 KM. Skrzynię biegów zapożyczono z Peugeota 604. Co ciekawe, zastosowano układ hamulcowy z tarczą przy każdym kole (co nie było oczywiste w pojazdach wojskowych) a koła miały rozmiar 16 cali. Końcowy montaż miał odbywać się w fabryce w Sochaux.
Wersja wojskowa
Źródło: francuskie.pl
Prototyp oddano do testów 1978 roku. Pierwsze serie składano z zestawów importowanych z … Austrii (części Mercedesa i Peugeota montowano na tej samej linii montażowej). Pierwsze zamówienia ze strony francuskiego wojska wynosiły łącznie 15 000 sztuk. Wkrótce po rozpoczęciu produkcji zamówienie zmniejszono o 1 500 sztuk. Realizacja ruszyła i zamówienie było powoli realizowane. Obejmowało produkcję dwóch wersji długości – 4,2 i 4,65 m oraz kilka rodzajów dostosowania nadwozia pod zabudowy specjalne.
Pierwsze wersje posiadały krótki rozstaw osi oraz nadwozie otwarte. Dołączyły do niej kolejne: ze skrzynią ładunkową i krótką zamkniętą kabiną, z zamontowanymi karabinami maszynowymi i wyrzutnią pocisków Mistral, z zamkniętym nadwoziem typu więźniarka i w wersji opancerzonej. Ta ostatnia wersja posiadała silnik wysokoprężny wzmocniony do 150 KM. Wciąż to był diesel Peugeota przeznaczony do pojazdów dostawczych. Francuskiego odpowiednika AMG nie było, podobnie jak sprzedaży dla „zwykłego” klienta.
W połowie lat 80-tych Peugeot potrzebował uwolnić moce produkcyjne w fabryce w Sochaux i podjęto decyzję o przeniesieniu montażu do zakładów Panharda w Marolles-en-Hurepoix. Panhard w tym czasie produkował wyłącznie na potrzeby wojska i to była bardzo dobra decyzja. Szacuje się, że od tego czasu zmontowano 6 tysięcy sztuk P4. Czy od połowy lat 80-tych pojazd był modernizowany? Tak, ale w niewielkim zakresie. Armia potrzebowała pojazdu prostego do wielu zadań i stan tej nie zmienił się do lat 90-tych.
Wersje nadwozia
Źródła: parking-samochód.pl, francuskie.pl, wikimedia
Był oferowany tylko dla wojska i kolejne partie dostosowano na potrzeby kolejnych zamówień. Silniki od AMG? Nie. Nie było nawet HDI. Do końca lat 90-tych montowano silniki i przekładnie z lat 70-tych. Na początku XXI wieku P4 w dotychczasowej formie przestał być konkurencyjny. Rozpędzał się do 110 km/h i zużywał 15 litrów paliwa na 100 km a jakość dawnej techniki Peugeota nie była konkurencyjna wobec nowoczesnych terenówek. Nie opłacało się modernizować konstrukcji w takim stopniu jak zrobił to Mercedes.
Peugeot P4 powoli zostawał zastępowany przez pojazd nazwany PVP produkowany w zakładach Panharda od 2008 roku. Opancerzona terenówka o masie 4,4 tony posiadała wyposażenie w postaci stanowiska dla karabinu maszynowego oraz była napędzana silnikiem produkcji IVECO – o poj. 2,8 dm3 i mocy 120 KM. Pojazd rozpędzał się do 120 km/h i mógł przewieść 4-osobową załogę. Od tego czasu P4 był produkowany głównie w wersjach dostawczych, które sprzedawano do przedsiębiorstw państwowych.
Program zamknięto dopiero w 2020 roku. Co ciekawe, część produkcji na rzecz wojska w latach 90-tych zaczęła być sprzedawana na wojskowych aukcjach i trafiła w prywatne ręce. Zadbane P4 wyceniano taniej niż G230 lub G240D pochodzące z niemieckiego demobilu. Dziś zadbany egzemplarz P4 z miękkim dachem i wojskowym malowaniem kupimy za równowartość 60-80 tys. zł. Trzeba go długo szukać, ale to ciekawy pojazd zabytkowy. Części blacharskie kupicie w serwisie Mercedesa. Podobnie elementy podwozia.
Podobne wpisy:
Syreno, jak przewieźć pralkę?
Dramat fryzjerski, czyli o mistrzu Moto GP - Valentino Rossim
Mercedes - marzenie taksówkarza
Historia prosto z angielskiego lasu
Bracia Renault i wielkie wyścigi
Albert Divo - znany francuski "samorządowiec"
Adolf, gaźnik i wiraże
Boillot i jego szybki Peugeot
Ekonomia, motoryzacja i malarz w nowej roli, część trzecia

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.











