Mniejszy Daimler serii 18 również był chętnie wybierany. Część z nich była karosowana u Barkera, który pomimo przejęcia zachował prawo do logo i używania własnej marki do oznaczania własnej produkcji. Z tego okresu pochodzi również Bentley Mark VI z charakterystycznym bagażnikiem i zakrytymi tylnymi kołami. Był oferowany przede wszystkim jako limuzyna. Osobliwością jest coupe z krótszym rozstawem osi. Motyw ten powtórzono również w limuzynach Daimlera – linia dachu i wystający bagażnik a do tego masywny słupek były cechami tych modeli. Używał ich brytyjski rząd.
Bentley Mark VI Coupe Hooper
Źródło: Classic Driver
W latach 1951-1955 powstało kilka spektakularnych Daimlerów – złoty Stardust, Silver Flash i Golden Zebra. Ten pierwszy to luksusowa limuzyna z malowaniem boku nadwozia w formie faktury materiału. Wnętrze wykończono niczym w salonie z tamtej epoki. W tylnej części nadwozia znajdował się wysuwany stolik oraz szafki i biurko o specyficznym wzorze wykończenia. Do tyłu nadwozia prowadziły „kurołapy” a całość w niczym nie ustępowała konstrukcjom Rollsa. Silver Flash to 2-osobowe coupe z dużymi reflektorami ukrytymi pod wspólną szybą oraz aerodynamiczną linią dachu.
Wnętrze Daimlera Stardust
Źródło: pinterest
Ten ostatni to piękne białe coupe ze złotym wykończeniem w miejscu dotychczasowych chromów. Podwozie pochodziło z Daimlera serii 400 a całość wyglądała jak „perła baroku”. We wnętrzu zastosowano motyw zebry – na tapicerce siedzeń i drzwi pasy białe przeplatały się z czarnymi. Na zewnątrz wykończenie z prawdziwego złota – klamki i listwy boczne. Pojazd w białym kolorze był marzeniem niejednej kobiety. Coupe nie zdobyło serca „Królowej Matki”, która korzystała z limuzyn Daimlera opartych o serię 400. Daimlery tej serii Hooper przerabiał jeszcze w 1959 roku.
Jednym z ostatnich nadwozi montowanych w zakładach Hoopera było to należące do roadstera SP250. Był to nietypowy sportowy Daimlera – nietypowy jak na dotychczasową ofertę tego producenta, który nie produkował niczego, czym mógłby jeździć majętny młodzieniec. Cechą charakterystyczną tego modelu były reflektory – przypominający „wyłupiaste ślepia” żaby oraz wysoki opcjonalny hardtop. Co ciekawe, pod oryginalną karoserią ukryto przekładnię z Triumpha oraz 2,5-litrowy silnik V8. Aerodynamiczna karoseria projektu Hoopera była zakończona „usterzeniem” podobnym do amerykańskich krążowników.
Po projekcie „Dart”, czyli prototypie roadstera Daimlera, w 1959 roku ilość zamówień spadła do zera. Przez kilka kolejnych lat Hooper jedynie naprawiał karoserie istniejących modeli. Być może wykonał kilka zamówień, ale nie ma oficjalnych danych. W 1970 roku Hooper zaprzestał renowacji nadwozi. Skupił się na sprzedaży oryginalnych Rollsów i działalność tą kontynuował przez kolejne lata. Do własnych odmian karoseryjnych wrócił w połowie lat 80-tych i przez kilka lat przyjmował zamówienia na nowe modele. Tych było niewiele i dotyczyły wyłącznie oferty Rollsa i Bentleya.
Daimler SP250 i Bentley Empress II (poniżej)
Źródła: Vintage Race Car i Bentley Spotting
Przykładem oryginalnych konstrukcji z tamtego okresu jest Rolls-Royce Silver Wing – landaulet z 1986 roku z tylnymi błotnikami w stylu lat 30-tych. Ciekawym projektem jest Bentley Turbo R w wersji coupe z 1990 roku. Nietypowa linia tylnego słupka i szyby przypominała projekty … Saaba 99 i 900 (ale w większej skali). Model nazwano Empress II. Hooper pokazał również dwudrzwiową odmianę modelu Turbo R ze … zwykłym tyłem. W latach 90-tych powstało jeszcze kilka przedłużonych limuzyn, ale były to incydentalne przypadki – każdy w pojedynczym egzemplarzu.
Czy w ostatnich latach Hooper przygotowywał karoserie? Tego nikt nie wie. Wiadomo, że jako przedstawiciel Rollsa firma działa do dnia dzisiejszego. Ma tradycję i historię popartą wieloma wyjątkowymi projektami skierowanymi dla największych tego świata. Gdzie jest najwięcej Hooperów? W garażach koronowanych głów europy, w tym najwięcej w Zjednoczonym Królestwie. Tylko lordów, ministrów, organy państwa i najwyższe władze było stać aby za nowe nadwozia zapłacić dwu lub trzykrotność ceny podwozia Rollsa, Bentleya czy Daimlera. Tyle kosztowała praca blacharzy Hoopera.
Królowa i dyliżanse, część pierwsza
Królowa i dyliżanse, część druga

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.











