Historia z kołem w tle

Historyczny Motoblog

Zagadka Jerzego – rajdowego mistrza

Wśród kierowców rajdowych, którzy największe sukcesy odnosili w latach 70-tych najczęściej wymienia się „Czerwonego Księcia”, Błażeja Krupę, Mariana Bublewicza czy Sobiesława Zasadę. Niewielu pamięta o Jerzym Landsbergu, który swoim małym Renault 5 odniósł wiele sukcesów a w 1978 roku został Rajdowym Mistrzem Polski. Jeżeli już wspomina się o nim to przywołuje się wydarzenia z Rajdu Krokusów z 1979 roku, w którym on i jego pilot Janusz Szajng mieli wypadek, w wyniku którego pilot zginął na miejscu a Landsberg w szpitalu w skutek odniesionych obrażeń.

Kim był Landsberg? Jako 21-latek karierę zaczynał od … kolarstwa. Jeździł zawodowo w barwach CWKS Legia Warszawa. Karierę w rajdach zaczął w fotelu pilota w 1970 roku. Jeździł na prawym fotelu Alpiny 110 prowadzonej przez Krzysztofa Komornickiego, 4 lata później startował jako pilot Błażeja Krupy. W 1975 roku zmienił fotel i sam zasiadł za kierownicą. Finanse, jakie posiadał, pozwoliły na zakup seryjnego Renault 5 w usportowionej wersji. Samochód był zupełnie seryjny, bez przeróbek, ale być może dzięki temu zauważono talent Landsberga.

Renault miało seryjny silnik i skrzynię biegów. 75-konny silnik był trzykrotnie słabszy niż konstrukcje zachodnie czy nawet te z OBRSO a pomimo tego kierowca osiągał nim świetne czasy przejazdu. „Piątka” była zwinna i lekka dzięki czemu udało się zdobyć tytuł Wicemistrza Polski. To osiągnięcie Landsberg wykorzystał do poszukiwania sponsora. Wybór padł na … producenta wyrobów tytoniowych. Było to dziwne, gdyż rajdowiec nie palił. Regularnie pokazywał się w ubraniach z logo, które umieszczono na jego Renault. Zachwalał produkty sponsora, ale nigdy ich nie używał.

Jerzy Landsberg i jego Renault 5

Źródło: Gazeta Krakowska

Żaden polski rajdowiec nie zdobył takiego sponsora. Landsberg miał przychylność giganta tytoniowego, dlatego mógł pozwolić sobie na zakup pojazdu, którym mógł skutecznie rywalizować z mocnymi rajdówkami. Wybór padł na Opla. Kadett był lekki, miał tylny napęd i 200-konny silnik. Dzięki nowej maszynie możliwe było to, co nie udało się żadnemu polskiemu kierowcy. W 1977 roku Opel dowiózł załogę na 13. miejsce Rajdu Monte Carlo. Był to jeden z największych sukcesów polskiego automobilizmu. Czy Landsberg był zadowolony?

Z pewnością, choć sam był typem samotnika i niechętnie udzielał się towarzysko. Uśmiech towarzyszył mu jedynie na zdjęciach a jedynym jego przyjacielem był Błażej Krupa – wtedy już był jego konkurentem, ale to z nim spędzał najwięcej czasu. W sezonie 1977 rywalizowali jak równy z równym, ale ostatecznie tytuł mistrza wywalczył Włodzimierz Wróblewski. Sezon 1978 zapowiadał się na znacznie lepszy – Landsberg wygrał Rajd Stomil i Rajd Krokusów, który rozgrywano wokół Krakowa. Startował z nowym pilotem – Janem Wojtyną.

Od początku kariery i startów na Renault 5 fotel pilota zajmował Marek Muszyński – naukowiec i pasjonat motoryzacji jednak pauzował podczas w/w rajdów. Powrócił na fotel pilota na kolejny rajd – Rajd Elmot. Niestety, podczas treningu załoga Opla miała poważny wypadek. Uderzenie od prawej strony poważnie uszkodziło pojazd a Muszyński zginął na miejscu. Landsberg przeżył, choć odniósł poważne obrażenia kręgosłupa. Na trasie Rajdu Wisły startował w gorsecie ortopedycznym i z pilotem Januszem Szajgnem. Zajęli drugie miejsce.

Rajdowy Opel Kadett

Źródło: krupa.info.pl

Załoga Opla została Mistrzami Polski. Sukces mieli powtórzyć w następnym sezonie. Zdobyte w Rajdzie Stomil drugie miejsce zaostrzyło apetyt na kolejne zwycięstwa. Rajd Krokusów miał należeć do duetu Landsberg-Szajgn. Druga eliminacja mistrzostw była trudna technicznie. Byli szybcy, ale zdawało się, że jadą na pamięć. Mieli kilkuminutowe przewagi nad innymi załogami.  Na szybkim prawym zakręcie pilot najprawdopodobniej pomylił trasę i Kadett z impetem uderzył w skarpę. Była pierwsza w nocy. Brak kibiców. W okolicznych domach paliły się światła.

Samochód stanął w płomieniach. Nieliczni mieszkańcy okolicznych domów przybiegli na pomoc, ale obawiali się wybuchu (to możliwe jedynie w kinie). Po chwili nadjechały kolejne załogi, w tym Krupa i Stachowiak. Podjęto akcję ratunkową, ale Szajgn nie dawał oznak życia. Landsberg był ciężko ranny. Dla Szajgna było już za późno, Landsberg w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala. Ze szpitala w Nowym Sączu przewieziono go do Kliniki Neurotraumatologii w Krakowie. Lekarze tydzień walczyli o życie kierowcy.  Bez skutku …

Tyle zostało z Kadetta …

Źródło: rajdowypuchar.pl

Walka o życie Landsberga zakończyła się 27 kwietnia 1979 roku. Po jego śmierci nie próbowano wyjaśniać przyczyn wypadku. Wersji było tyle, ilu świadków. Wśród możliwych scenariuszy wymieniano jazdę na pamięć, gdyż Landsberg nie lubił zmian trasy rajdu oraz błędne notatki Szajgna. Niektórzy wykluczyli awarię Opla, choć pojawiły się głosy, że jadący z dużą prędkością pojazd mógł przed zakrętem przebić oponę. Jedną z hipotez były również światła domostw przy rozwidleniu drogi, przez które Landsberg uważał, że Szajgn pomylił opis trasy.

Sprawa do dnia dzisiejszego stanowi zagadkę dla miłośników historii polskich rajdów. Wciąż pojawiają się nowe hipotezy a świadkowie tamtego zdarzenia nie są pewni swoich zeznań, które złożyli 40 lat temu. Nikomu wtedy jak i dziś nie zależało na wyjaśnieniu sprawy. Faktem jest, że Landsberg był pionierem sponsoringu w polskim motorsporcie. Logo znanej firmy na „M” było naklejane na rajdówki prowadzone przez Bublewicza i Kuliga. Oni też zginęli w wypadkach (Kulig nie podczas rajdu) co prowadzi do kolejnych teorii spiskowych …