FSO – galeria jak z bajki, część czwarta i ostatnia

przez | 24 lipca, 2025

Podstawowa Syrena Sport ma oznaczenie S240. Z tyłu umieszczono silnik o poj. 1,8 dm3 i mocy 243 KM. Rozpędza się do 250 km/h a pierwszą „setkę” osiąga w 6 sekund. Drugi silnik to znany 2.0 Turbo o mocy 272 KM – ta wersję „setkę” osiąga po 5,5 sekundy. S270 to środkowa wersja mocy. Najmocniejsza jest hybryda z silnikiem 2.5 Turbo o mocy 350 KM. Wersja S350 osiąga setkę w 4,8 sekundy i średnio zużywa 6 litrów benzyny na 100 km. Ceny rozpoczynają się od 219.000 zł.

Syrena Sport S270

Źródło: Chat GPT

Czy Syrena Sport ma bagażnik? Z przodu jest schowek o pojemności 125 litrów, za tylnymi siedzeniami znajduje się drugi – o pojemności 150 litrów. Znacznie większy bagażnik ma pojazd rządowy od FSO. Ma 650 cm długości, waży 4,5 tony i ma opancerzenie chroniące prezydenta przed ostrzałem z broni maszynowej. Bagażnik ma pojemność 550 dm3, ale nie to jest ważne. Pojazd został zaprojektowany w Starachowicach w FSC i spełnia surowe normy bezpieczeństwa. Napędza go hybrydowy silnik Andoria.

Limuzyna o nazwie kodowe „JP1918” Nie jest produkowana seryjnie, ale tylko dla najważniejszych urzędów – dostępna jest w wersji długiej opancerzonej oraz krótszych bez opancerzenia. Pod maską limuzyny dla prezydenta ukryto silnik o pojemności 5,5 dm3 i silnik elektryczny. Łączna moc zestawu to 520 KM a maksymalny moment obrotowy wynosi 1250 Nm. Pojazd z najcięższej konfiguracji rozpędza się do 150 km/h. W najlżejszej i najkrótszej wersji waży 2300 kg i mierzy 525 cm długości. Osiągi tej wersji są o wiele lepsze niż opancerzonej.

8-cylindrowy turbodiesel połączony z silnikiem elektrycznym rozpędza wersję podstawową do 240 km/h, setkę ten pojazd osiąga po 5 sekundach a zużycie paliwa wynosi średnio 11 litrów ON na 100 km. Zużycie paliwa wersji prezydenckiej to 18 litrów na 100 km. Oferta silników będzie obejmowała również słabszy silnik 6-cylindrowy o pojemności 3 litrów i mocy 340 KM. Będzie dostępny tylko w wersji krótkiej. Podstawowa wycena najtańszego modelu to 549.000 zł. Wersja długa i opancerzona? Około 1.700.000 zł.

FSO JP1918

Źródło: Chat GPT

Ofertę FSO uzupełnia również skuter i mikrosamochód. Najmniejszy SMYK to samochód klasy A, ale FSO nie zapomina o klientach potrzebujących pojazdów do poruszania się na niewielkie odległości. Skuter OSA ma nazwę, która nawiązuje do legendarnego poprzednika. Napędza ją silnik o poj. 124 cm3 i mocy 12 KM co wystarcza do osiągnięcia prędkości 85 km/h. Skuter waży 95 kg a zużycie paliwa wynosi 2,5 dm3 na 100 km. Ceny spalinowej Osy rozpoczynają się od 12.900 zł.

Elektryczna OSA ma silnik o mocy 5 KW i rozpędza się do 70 km/h. Akumulatory pozwalają na zasięg około 65-80 km w zależności od sposobu jazdy. Elektryczna OSA waży 110 kg. Ta wersja Osy jest wyceniana na 14.900 zł za wariant z podstawowym akumulatorem, wariant z akumulatorem o zasięgu do 100 km jest droższy o 2 tysiące zł. Drogo? Tak, ale Osa ma akumulatory wymienne w taki sposób, że ich wymiana zajmuje zaledwie 20 sekund. Ogniwa można łatwo regenerować.

Mikrosamochód Meduza jest oferowany wyłącznie z napędem elektrycznym. Do jego napędu służy silnik o mocy 10 KW. Pojazd oferowany jest z blokadą do 45 km/h lub bez (w zależności od sposobu rejestracji). Bez blokady rozpędza się do 65 km/h. Akumulator podstawowy magazynuje 10 KWh prądu i wystarczy na przejechanie 120-150 km. Opcjonalny akumulator ma może pomieścić 15 KWh co wystarczy na przejechanie 160-200 km. Meduza nie jest typowym „plastikowym” mikrosamochodem.

Skuter Osa i mikrosamochód Meduza (poniżej)

Źródło: Chat GPT

Pojazd posiada lekką, ale mocną klatkę bezpieczeństwa oraz czołowe i boczne poduszki powietrzne. Nie jest to wymagane w tej klasie pojazdów, ale Meduza została zaprojektowana w taki sposób, aby kierowca i pasażer byli chronieni przed skutkami zderzeń przy prędkości 56 km/h. Odpowiada to warunkom przeprowadzania testów NCAP z początku XXI wieku. Ważący 520 kg mikrosamochód według przepisów z tamtego okresu osiągałby pomiędzy 3 a 4 gwiazdki.

To cała oferta FSO i podległych jej fabryk. Tak, to bajka stworzona przez GPT. Co z tego? Nic, ale wnioski z tego są ciekawe. Po pierwsze – GPT kojarzy Nas ze Skodą. Za każdym razem próbuje wyrysować „coś”, co przypomina konstrukcje grupy VW. Tylko na wyraźne wskazanie stylu retro potrafi odwołać się do tradycji marki. Po drugie – lubi Porsche. Tak, dla niego FSO może być jak Taycan i Cayman. Ciekawe dlaczego nie może być jak Citroen czy Fiat? Ta bajka nie kończy się happy endem.

Wiemy jak skończyła się w 2002 roku. Później było tylko gorzej. Dziś zamiast fabryki mamy kolejne bloki stawiane przez deweloperów. Gdybając o przeszłości można zauważyć, że straciliśmy szansę, którą dobrze wykorzystała Skoda. To, że związaliśmy się ze „ściemniaczami” z Korei było efektem uprzedzeń nie wobec gospodarki niemieckiej, ale wobec Niemców w całej ich historycznej okazałości. Gdyby wdrożyć do produkcji pomysły z lat 60 i 70-tych to z pewnością oferta pozwoliłaby przetrwać FSO.

Na przeszkodzie do rozwoju stało wiele przeciwieństw – polityka, Fiat, brak pieniędzy i gospodarka planowana, gdzie zamiast jakości wyrabiało się normy ilościowe. O jakościowych nie słyszano. Jesteśmy jednym z niewielu krajów w Europie, które nie mają własnego producenta pojazdów na duża skalę. Ma go nawet Turcja, która w ciągu kilku lat z montowni Fiata i Renault stała się krajem, gdzie produkuje się SUV-y marki TOGG – Turcja ma swoją markę a My mamy … Melexa. Nie, nie można tego porównać.

Koniec bajki oznacza zawsze powrót do codzienności – życia bez magii, cudownych zrządzeń losu i pomyślności. Tak było tym razem. Koniec bajki o produkcji wielkoseryjnej to powrót do czasu, gdy dawne hale fabryczne i tor zamienia się w przestrzeń, w której ludzie już nie pracują a po prostu żyją i wychowują następne pokolenie. Trochę to smutne. W każdym takim miejscu powinna być wmurowana tablica, na której zostałby umieszczony napis o przeszłości tego miejsca. Też kiedyś tętniło życiem.