Oryginalny jak kserokopia, część pierwsza

przez | 22 stycznia, 2022

Dzisiejsza chińska motoryzacja jest zbiorem wszystkiego, co przez cały XX wiek próbowano zrobić z samochodami w Europie i Ameryce. Chińczycy świetnie opanowali sztukę bezbłędnego kopiowania oraz modernizowania dotychczasowych konstrukcji w taki sposób, że nikt im nie jest w stanie dorównać. Co ważne, nie jest to trend ostatnich lat a utrzymuje się od początku lat 90-tych XX wieku, czyli od otwarcia na „Zachód”. Oto podróż przez osobliwości chińskiej motoryzacji a zaczyna się od pytania: Co takiego „ten” plagiat?

To kopia, która „prawie niczym” nie różni się od oryginału. Prawie, gdyż ma wszystkie jego cechy, ale (co w przemyśle ważne) często zapomina się o utrzymaniu odpowiednio wysokiego poziomu jakości. Tak też jest w Chinach, gdzie proceder „uczenia się” od najlepszych polega na bezwiednym kalkowaniu tego, co właśnie powstaje lub powstało w Europie. Często zanim Europejczycy pokażą prototyp, Chińczycy już rozpoczynają produkcję pojazdu o „przypadkowo” podobnym, jeżeli nie identycznym wyglądzie.

Najbardziej radykalnym, a zarazem  jednym z najnowszych przykładów, który warto odnotować jest projekt VW Taiguna (czyli produkcyjnego T-Cross). Nie ma go jeszcze w ofercie VW, ale jego kopia właśnie podbija chińskie drogi jako Jangsu SUV. Tuż po przecieku jego wizualizacji Chińczycy umiejętnie skopiowali proporcje oraz wygląd samochodu. Jedyną różnicą są tylne drzwi, których klamka nie jest wbudowana w tylny słupek. Co ciekawe, produkcyjny VW ma mieć klamkę w drzwiach a nie w słupku. Tym samym niemieccy konstruktorzy skopiowali Chińczyków.

VW Taigun (na dole) i jego kopia

Źródło: focus.de

Chiński FAW, poza limuzynami opartymi o Audi 100 („cygaro”), umiejętnie kopiuje również Lincolna Town Car oraz … Rolls – Royce’a. W tym ostatnim jest jednak trochę indywidualizmu, gdyż projektanci skutecznie zepsuli linię przodu nadwozia.  Wielka atrapa chłodnicy oraz ostentacyjne światła są ostoją kiczu a nie elegancji. Do napędu „chińskiego Rollsa” służy 12 – cylindrowy silnik o poj. 6.0 dm3. Czyżby FAW będąc w komitywie z VW korzystał z dużego silnika przewidzianego do Bentleya oraz najdroższych Audi? Tak, i to jest najlepsze w tej konstrukcji.

Skoro o luksusie … Oto kolejny „chiński Rolls” czyli Geely GE. Za 1/3 ceny prawdziwego „Rollsa” otrzymujemy limuzynę z wielkim fotelem z tyłu. Długość 5,3 metra jest imponująca, podobnie jak wielkie reflektory i atrapa chłodnicy z wielką figurką. GE ma kilka indywidualnych cech, ale widziany z daleka przypomina Phantoma najnowszych generacji. Jakość montażu i materiały są naprawdę dobre, ale w tym przypadku obawiamy się o trwałość mechaniki i o osiągi. W przeliczeniu na złotówki GE kupimy za około 550 tys. zł, oczywiście bez drogich opcji.

Geely GE

Źródło: Geely

Jak upodobnić stare Daihatsu do Mercedesa? Najlepiej wie o tym obecny właściciel Volvo czyli Geely, które stary model Daihatsu Charade potrafi przyozdobić w atrapę chłodnicy wzorowaną na nieco starszych modelach Mercedesa – brakuje tylko trójramiennej gwiazdy. Wersji AMG nie ma, ani nawet 6 – cylindrowego silnika. Co jest? Technika z lat 80-tych i silniki o poj. 1.0-1.3 dm3 o mocy 52-86 KM. Poziom bezpieczeństwa? Nie pytajcie. Trzeba jednak przyznać, że pomysł był odważny a „transplantacja” została wykonana z dbałością o jakość montażu.

Geely Merrie 300 i Mercedes klasy C

Źródło: Car Throttle

Równie oryginalne są kopie Hondy CR-V o nazwie Laibao SRV, które produkowane jest przez koncern Shuanghuan. W przeliczeniu na złotówki SRV kosztuje ok. 58 tys. zł. Producent był już kilkukrotnie pozywany za kopiowanie, ale Laibao nadal jest produkowany. Za połowę ceny nowej Hondy otrzymujemy model z karoserią drugiej generacji, słabymi silnikami Isuzu (a właściwie ich kopiami) i praktycznym wnętrzem. Fakt, że można kupić nawet 7 – osobowy wariant nie wynagrodzi marnej jakości.  Firma ta znana jest z jeszcze jednej kopii, którą sprzedawano w Europie.

Laibao SRV (po prawej) i oryginał

Źródło: carguru.forum

Pamiętacie słynny film, na którym właściciel podpala swoje BMW? Nie, na szczęście to nie było BMW X5 a jego kopia. Znany jako CEO lub SCEO model marki Shuanghuan ma kilka indywidualnych cech, ale linia boczna i tył to wierna kopia BMW X5. Był sprzedawany w Europie, ale okazał się być niebezpiecznym „bublem”. Zaledwie 3 – letnie auto było pokryte rdzą, silniki były zbyt słabe i paliwożerne a trwałość napędu kojarzyła się z latami 20-tymi a nie z XXI-ym wiekiem. Podobno mógł rozpędzić się do 150 km/h, ale zabrakło odważnych żeby to sprawdzić.

CEO i X5 (na dole)

designtrendcom

Źródło: designtrend.com

Specjalne wyróżnienie Chińczykom należy się za kultywowanie chlubnej tradycji produkcji Isuzu Amigo oraz Rodeo. Szczególnie ten ostatni przypadł producentom do gustu i pomimo upływu prawie 30 lat liczne wariacje na jego temat nadal znajdują nabywców. Trudno zliczyć marki, które wytwarzają pojazdy oparte o mechanizmy oraz napęd Isuzu a odważniejsi na ich podwoziu budują duże, nawet 11 – osobowe kombi. Do ich napędu używa się kopii oryginalnych japońskich silników, ale te są zwyczajnie za słabe i zbyt paliwożerne jak na europejskie standardy.

Jednym z najnowszych klonów terenowych Isuzu jest kopia modelu Axiom. Great Wall Hover i jego nowsza wersja Haval H3 to jeden z najlepiej wykonanych „Chińczyków”. Wykorzystuje karoserię Isuzu, silniki pochodzą z Mitsubishi (jest nawet mocne 2.5 Turbo) a przeniesienie napędu to konstrukcja z Toyoty 4 Runner. Całość jest udana. Podobno jakość montażu jest bardzo dobra. Producent podkreśla, że najmocniejszy silnik pozwala rozpędzić Hovera do ponad 220 km/h. Wierzymy „na słowo”, choć sami nie chcemy tego próbować. Model był oferowany w Europie.

Great Wall Hover

Źródło: Great Wall

Nowy Bentley? Nie to Hawtai Baolige. Co to takiego? To proste – podwozie pierwszego Hyundaia Santa Fe, silniki Mitsubishi, tył wzorowany na Porsche Cayenne, przód to Bentley lub Maserati. Jak kopiować to od najlepszych. Ceny tego „lumpsusowego*” SUV-a zaczynają się od około 85 tys. zł (w przeliczeniu z Euro). Co za to otrzymujemy? Miksturę najlepszych cech, która po wymieszaniu smakuje jak zupa zrobiona z proszku. Idea słuszna, ale efekt nie budzi zaufania. Co na to koncern VW? Nie wiemy, ale raczej nie jest zadowolony.

Hawtai Baolige

Źródło: Hawtai

Audi? Nie to Yema F16. Bardzo udana kopia Audi A4 Avant ze zwiększonym prześwitem. Trzeba przyznać, że tym razem udało się idealnie odwzorować linie nadwozia. We wnętrzu jest więcej własnej inwencji Chińczyków, co można poznać po jakości tworzyw. Silniki? Oczywiście są kopią japońskich jednostek, ale na uwagę zasługuje wersja elektryczna o zasięgu 250 km. Jej prędkość maksymalna to tylko 120 km/h, ale Audi nie ma jeszcze w pełni elektrycznego kombi. Tym samym kopia wyprzedziła oryginał, ale lepsza od niego nie jest.

Yema F16

Źródło: Yema

… a może jednak ktoś chce kupić luksusowy chiński kabriolet? Oto BYD F8, czyli chińska kopia Mercedesa SL. Niestety chiński roadster nie wyrwie nam włosów z głowy, gdyż ma zaledwie 140 – konny silnik. Za cenę około 70 tys. zł można kupić 8 – letniego Mercedesa SL 500 (lub młodszego SL 350) w doskonałym stanie technicznym. BYD ma nad Mercedesem jedną przewagę – wygodnie mieści 4 osoby, co w przypadku SL-a nie jest możliwe. Patrząc na tył nadwozia można dostrzec jeszcze jedno podobieństwo. Tak, to Renault Megane CC.

Cała konstrukcja składanego dachu jak i drzwi, tylne błotniki i klapa to idealny zamiennik do Renault. Jako, że napęd dachu jest wiadomej konstrukcji, nie należy spodziewać się wielu lat bezawaryjnej pracy silniczków składających panele do bagażnika. BYD oczywiście był pociągnięty do odpowiedzialności za bezprawną kopię, ale zarówno Mercedes jak i Renault nie są w stanie zabronić produkcji tego modelu i sprzedaży na rynku chińskim. Samochód był sprzedawany w Rosji i na Białorusi, ale i tam klienci nie chcieli tej oryginalnej „hybrydy”.

BYD F8

Źródło: moto.pl

W tym zestawieniu nie może zabraknąć Dongfanghong Yituo. Tak, to jest Polonez z przodem VW Santany/Passata. Oferowany był w latach 90-tych w nadwoziu sedan i kombi. Do napędu służył słaby 60-konny silnik własnej konstrukcji. Z większości źródeł można wywnioskować, że Yituo był wolne i paliwożerne a jakość wykonania była daleka nawet od poziomu FSO. Co wyróżniało twórców Yituo? Mieli odwagę wprowadzić do produkcji wersje nadwozia, które u nas były jeszcze prototypami i tylko za to ich doceniamy.

Yituo

Źródło: „Samochody Świata 2005”

Great Wall Peri to mikstura kształtów Fiata Pandy i Nissana Note. Do napędu tej podróbki wykorzystano silnik własnej konstrukcji spełniający normę Euro 3. Co ciekawe, pomimo skopiowania wymiarów z dokładnością do milimetra masa własna Peri to aż 1015 kg. Pomimo większej mocy Peri osiąga około 140 km/h. W 2006 roku Fiat wytoczył proces o prawa autorskie, ale to nie przeszkodziło Chińczykom sprzedawać Peri na rynkach całej Azji oraz na Białorusi. Najtańsza wersja w przeliczeniu na złotówki kosztowała 19 tys. zł. Great Wall skopiował nawet wersję 4×4.

Peri

Źródło; Great Wall

Nowy model Mini a może Suzuki Swift? Ta wariacja na temat Mini to pojazd, którego silnik powstał dzięki inżynierom … Toyoty. Lifan jest o połowę tańszy od najtańszego Mini. Oferuje 89-konny silnik sprzężony ze skrzynią CVT, praktyczne nadwozie o długości 3,7 metra oraz całkiem przyzwoite wyposażenie – nie tylko w zakresie komfortu, ale również bezpieczeństwa. Niestety „chińskie Mini” nie może pochwalić się dopracowanym zawieszeniem ani osiągami – 100 km/h osiąga w 14,5 sekundy a prędkość maksymalna to tylko 155 km/h. Oryginał jest znacznie szybszy.

Lifan 320

Źródło: autazchin.pl

BAIC BJ80C jednym przypomina Mahindrę, ale nam bardziej kojarzy się z Mercedesem klasy G. Pomimo zastosowania zupełnie innej osłony chłodnicy, linia boczna to wierna kopia Mercedesa choć BAIC ma nieco inne proporcje. Pojazd może być wyposażony w liczne akcesoria do jazdy w terenie. Co ciekawe, część akcji firmy należy do … Mercedesa. Ten protestował przeciw produkcji tego modelu, ale ostatecznie BAIC nie ugiął się i produkuje ten model. Do napędu służy 6 – cylindrowy silnik o pojemności 4 litrów. Wersji AMG nie ma w ofercie.

BAIC BJ80C

Źródło: Carscoops

Chery QQ ma silnik własnej konstrukcji i bardziej „słodki” przód, ale tak naprawdę reszta tego pojazdu to Daewoo Matiz. Kopia jest na tyle dokładna, że bez obaw można zrobić „przekładkę” drzwi pomiędzy kopią a oryginałem. Ponadto, ta generacja QQ (jest już nowy model) była oferowana na większości azjatyckich rynków i odniosła sukces dzięki niskiej cenie. Ciekawostką jest 67 – konny silnik o poj. 1.1 dm3 – mocniejszy niż w Daewoo. Obecna generacja jest stylistyczną wariacją na temat Chevroleta Sparka 3 i 4. generacji. Wariacją narysowaną po zażyciu nieznanych substancji.

Chery QQ

Źródło: Chery

Część druga

Część trzecia