Kolejna „podróbka” z fabryki Geely czyli mikstura kształtów Suzuki Alto z Toyotą Aygo. Co ciekawe, może być dostępny nawet z 1.5 – litrowym silnikiem oraz w pseudoterenowej wersji. Geely eksportuje ten model nawet na Kubę. Jak na chińską konstrukcję, LC jest bezpieczne i otrzymało aż 5 „gwiazdek” w chińskich testach zderzeniowych (to europejskie 3 „gwiazdki”). Nie pochwalamy kopiowania, ale widać, że tym razem producent podjął starania aby zapewnić możliwie najwyższą jakość. Model ten można kupić na rynku białoruskim lub rosyjskim.
Geely LC – czwaty „trojaczek”
Źródło: tacometro.cl
Bamin serii BM był produkowany dwie dekady temu. Tak, to była kopia Mercedesa W123 z podniesionym zawieszeniem wyposażona w silniki chińskiej konstrukcji o mocy 80-90 KM. Prędkość maksymalna tej konstrukcji to zaledwie 110 km/h. Czy producent przewidywał naprawę wału? Bamin z pewnością nie mógł równać się z Mercedesem, ale trzeba przyznać, że opracowana przez inżynierów odmiana pick-up to efekt własnej inicjatywy. Mercedes nie oferował seryjnie takiej wersji a jedynie jako „pojazd specjalny” na życzenie klienta.
Modele marki Bamin
Źródło: yaplakal.com
Land Wind wprowadził do produkcji „bliźniaka” Range Rovera Evoque. Różnice są zarówno kosmetyczne jak i silnikowe. W chińskiej kopii próżno szukać mocnych silników i dbałości o detale. Do napędu X7 służy 190 – konny silnik z doładowaniem. Pomimo skarg i groźby procesem Land Wind nadal jest produkowany. Podjęto próby eksportu nawet do Rosji i poradzieckich „Stanów”, ale X7 dobrze sprzedaje się tylko w Chinach. Cena w przeliczeniu na złotówki to ok. 90 tys. zł. Za te pieniądze kupimy 3 – letni oryginał z dowolnym silnikiem. Co wybieracie?
X7 i Evoque
Źródło: richestlifestyle.com
UFO czyli najważniejszy model marki Zhejiang Jonway to nic innego jak Toyota RAV-4. Pod karoserią przypominającą oryginał kryje się silnik oraz przeniesienie napędu Mitsubishi. 2 – litrowy silnik o mocy 130 KM rozpędza UFO do 175 km/h. Podobno jest oszczędny i zużywa tylko 7 litrów benzyny na 100 km. Co ciekawe, UFO jest dłuższe od oryginału o 7 cm (za sprawą innych zderzaków). Samochód był oferowany w Niemczech w cenie ok. 15 tys. euro, ale „taniość” nie spodobała się Niemcom. Pojedyncze sztuki sprzedano również na Białorusi i Ukrainie.
UFO
Źródło: autonews.com
Jiangnan Legend/Chuangi ma francuski rodowód. O ile Dongfeng miał licencję na wytwarzanie modelu opartego o Citroena ZX, o tyle „Legenda” to wytwór własnej kopiarni Jiangnana. W nowej wersji – Chuangi to mikstura stylu ZX i jego następcy Xsary. Do napędu chińskiego „pogromcy Golfa” służą silniki będące kopiami jednostek Citroena z lat 90-tych o pojemnościach 1.1-1.8 dm3. Samochód był dostępny na rynku rosyjskim, ale nawet niska cena nie wpłynęła na zainteresowanie klientów. Jiangnan produkuje jeszcze kopię Suzuki Alto z lat 80-tych.
Jiangnan Chuangi
Źródło: cartechnic.ru
Jak ominąć prawo autorskie? Chińczycy znaleźli lukę i oferują wybrane kopie jako … pojazdy trójkołowe. Jin Da Lu to marka znana z takich konstrukcji. Pojazdy produkowane przez tą markę rejestrowane są jako riksze a do ich napędu często służą motocyklowe silniki lub posiadają napęd elektryczny. Dzięki temu to najtańsze „samochody” dostępne w biedniejszych rejonach Chin. Jin Da Lu posiada w swojej ofercie model z karoserią wzorowaną na Toyocie Prius (!), Daewoo Matizie oraz trzeci model przypominający Peugeota, któremu należy się szerszy opis.
Jest to model z karoserią wzorowaną na Peugeocie 206+ produkowanym krótko równolegle z Peugeotem 207. Idealnie udało się skopiować charakterystyczny tył modelu 206 oraz zderzak i reflektory 207-mki. Niektórym przód kojarzy się z Peugeotem 1007. Nas natomiast dziwi brak reakcji ze strony PSA i Toyoty. Być może konstrukcja tych „koszmarków” budzi w stylistach w/w marek nie złość a raczej uśmiech politowania? Kto wie? Podobne konstrukcje oferuje firma ZAP. Na szczęście w Europie ich nie kupimy. Jeszcze …
Trójkołowy „Peugeot”
Źródło: AMiS
Zhonghua Zunchi M1 to limuzyna, którą zaprojektowali Włosi z Ital Design. Marka znana w Polsce jako Brilliance i jednocześnie konkurencja dla BMW serii 5 czy Mercedesa klasy E (tak, wiemy, że to nie jest śmieszne) w praktyce okazała się niebezpiecznym bublem, co potwierdziły europejskie testy zderzeniowe. Pod karoserią skopiowaną z Lancii Lybra umieszczono silnik i przeniesienie napędu Mitsubishi. Samochód był oferowany w Niemczech. Po testach zderzeniowych „chińska Lancia” zrezygnowała ze sprzedaży w Europie. I chwała im za to. Dziękujemy!
Zunchi M1
Źródło: otzyvy-avtovladelcev.ru
Suzhou Eagle Carrie to nic innego jak kopia Porsche Cayman z przodem „inspirowanym” Ferrari. Ta stylistyczna hybryda podobno osiąga 100 km/h w 4,8 sekundy i rozpędza się do 260 km/h. Napęd? Elektryczny, zatem ciekawi jesteśmy zasięgu chińskich akumulatorów (oby nie takich jak z „Ali”). Trzeba przyznać, że nie jest to „stylistyczny potworek”. Samochód nie grzeszy jakością wykonania, ale sama forma jest całkiem ciekawa. „Orzeł” dostępny jest jedynie na rynku chińskim. Porsche nie zdołało zamknąć produkcji pomimo pozwu sądowego.
Suzhou Eagle Carrie
Źródło: drive2.ru
NATS GT-K czyli GTR w wersji „kei-car”. Ewolucja idei Suzuki Capuccino z silnikiem dostosowanym do japońskich przepisów. Niestety, tym razem „przeszczep” nie udał się, choć pacjent przeżył. GT-K jako roadster jest po prostu brzydki. Auto oferowane jest na rynku rosyjskim. Według nas, to jest największa profanacja, jakiej dopuścili się Chińczycy. NATS jest wykonany niestarannie a jego osiągi nijak mają się do drapieżnego wyglądu oryginalnego „odrzutowego kowadła”. Niestety, Nissanowi nie udało się zablokować produkcji tego „potworka” i można go kupić.
NATS GT-K
Źródło: banana.by
Ford Transit w miniaturze. Nie, to furgonetka marki DFSK o nazwie C37. Napędza go 1,5 – litrowy silnik o mocy 115 KM. „Transit” w tej wersji rozpędza się do 135 km/h, może przewieść 9 pasażerów lub zaledwie 600 kg ładunku. Wydaje się być ciekawą alternatywą dla Nissana NV200 i innych małych „dostawczaków”. Samochód jest dostępny w sieci dilerskiej DFSK w Europie a marka notuje zadowalającą sprzedaż. Choć większość jej pojazdów dostawczych kupimy za równowartość 30-50 tys. zł, u polskiego sprzedawcy pojazdów tej marki nie kupimy tego modelu.
DFSK C37
Źródło: Onet Moto
Yema SQJ 6451 to nie kopia Kii Joice a Subaru Forester. Yema to producent znany z kopiowania m.in. Isuzu oraz Hondy. Chińska wizja Subaru ma słabe silniki o mocy 97-113 KM. To wystarcza do jazdy z prędkością 140 km/h. Samochód jest dostępny na rynku chińskim za równowartość 30 tys. zł. Dostawcą napędu 4×4 jest oczywiście Mitsubishi. Yema wprowadziła kilka drobnych zmian w nadwoziu, ale za taką cenę nie należy spodziewać się „cudów”. Ta marka sprzedaje głównie w Chinach i w poradzieckich „Stanach”. My wolimy oryginalne Subaru.
Yema SQJ 6451
Źródło: Onet
Noble, ale nie brytyjskie a chińskie to nic innego jak chińska wizja Smarta. Shuanghuan Automobile umiejętnie skopiowało linie Smarta, ale pojazd otrzymał przedni napęd i silnik umieszczony z przodu. Noble jest dłuższy od oryginału aż o 50 cm i zapewnia podróżowanie czterem osobom. Co ciekawe, władze Daimlera przegrały proces, który wytoczyły Chińczykom. Uznano, że pojazd nosi zbyt wiele indywidualnych cech. Pojazd oferowany jest w Europie poprzez sieć dilerską producenta oraz na Białorusi i w Rosji, gdzie podobno cieszy się dużym zainteresowaniem.
Shuanghuan Noble
Źródło: Shuanghuan Automobile
Na koniec tej części to, co nawet Rosjanie uznali za „trumnę na kołach” – Chery Amulet to niebezpieczny bubel, co potwierdziły wszystkie agencje zajmujące się bezpieczeństwem. Jedynie chińska C-NCAP dała mu 3 „gwiazdki”, co uważamy za nieporozumienie i oczywiste „kolesiostwo”. Po wynikach testu przeprowadzonego w Rosji Chery zrezygnowało ze sprzedaży tego modelu w Federacji Rosyjskiej i zobowiązało się do poprawienia konstrukcji. Konstrukcja tego pojazdu wywodzi się z wczesnych lat 80-tych. Ma wiele wspólnego z Golfem.
Tak, to jest Seat Toledo podany na chiński sposób. Oryginał zapewniał większy, choć nie idealny, poziom bezpieczeństwa. Kopia została wykonana na zasadzie „kopiuj-wklej”, ale pozbawiono ją wielu elementów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Co z tego wynikło? Obecność bocznych poduszek powietrznych nijak się ma do zignorowania poprawienia struktury pojazdu. Duży i lekki samochód rodzinny z wielkim bagażnikiem za niewielkie pieniądze okazał się finansową klapą … i dobrze. Bardzo dobrze.
Chery Amulet
Źródło: carsico.net
Podobne wpisy:
Cuda z Argentyny i Brazylii czyli oferta producentów na rynki, gdzie nie ma unijnych przepisów
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część pierwsza
Atrybut gorącej mamuśki z Twojej okolicy
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #3
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część czwarta
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część trzecia
Made in China - w skali mikro
50 twarzy Passata, część druga - Passat Mk 2 i Mk 3
50 twarzy ... BMW serii 3, część trzecia

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.



















