TV Rumunia

przez | 5 września, 2020

Nie, nie będzie to opowieść o telewizji, ale o producencie pojazdów użytkowych, o których dziś niewielu pamięta. „TV-ki” to ważna część historii motoryzacji „Demoludów”. Ich historia zaczyna się na początku lat 50-tych. Nazwa TV nie pochodzi od telewizji, ale od bohatera narodowego Rumunii – Tudora Vladimirescu żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku. Pierwszymi pojazdami sygnowanymi marką TV były autobusy, ale producent najbardziej znany jest z produkcji mikrobusów dostawczych jak i osobowych, mieszczących nawet kilkanaście osób.

Genezy rumuńskich mikrobusów należy upatrywać w konstrukcji terenowego GAZ-a 69. Była to prosta terenówka przeznaczona głównie dla wojska. Jego mechanizmy napędowe były idealne na bezdroża Rumunii. Pierwsze prototypy posiadały jedynie napęd na tył, co przeczyło idei wykorzystania podwozia terenówki. Powstało zaledwie 5 sztuk a firma nie mogła rozpocząć produkcji z powodu braku dostępności części podwozia. GAZ niechętnie dzielił się technologią. Stan ten zmienił się w 1959 roku – w momencie prezentacji nowej generacji pojazdów dostawczych.

TV4 (pierwsza seria) i TV5 (poniżej)

Źródło: Automobile Romanesti

Wtedy rozpoczęto produkcję modeli serii TV4 i TV5. Podstawową różnicą był napęd – w TV 4 tylko tylny, w TV5 na wszystkie koła. Pojazdy oferowało w wielu wersjach nadwozia, ale największą popularnością cieszył się mikrobus, furgon i sanitarka. Standardem były otwierane tylne drzwi boczne po jednej stronie nadwozia. Przesuwnych nie montowano. Nadwozia pod zabudowę stanowiły ułamek sprzedaży. Do ich napędu służył 50-konny silnik. Prędkość maksymalna wynosiła 80 km/h – niewiele, ale VW Transporter nie był szybszy a zdecydowanie gorzej radził sobie w trudnym terenie.

Pierwsze „TV-ki” miały obłe linie nadwozia. Tymczasem kojarzymy je jako pojazdy o trapezowym kształcie przodu, prostych liniach bocznych oraz niezliczonej ilości szyb w wersji osobowej. Kształt ten po raz pierwszy pojawił się w 1963 roku – wtedy zmieniono linie nadwozia na proste, reflektory przeniesiono niżej i obłą osłonę chłodnicy zastąpiono trapezową. Najważniejszą zmianą był silnik. Już kilka miesięcy po rozpoczęciu produkcji postanowiono o zaadaptowaniu nowszego silnika GAZ-a. Dzięki temu poprawiły się osiągi i wzrosła nośność pojazdu.

Nowy silnik miał 2,5 litra pojemności i moc 70 KM, którą na koła przenosiła 3-biegowa skrzynia. Mocniejszy silnik i nowy wygląd pozwoliły „TV-ce” wjechać w lata … 90-te. Tak, dokładnie … w lata 90-te. Przez prawie trzy dekady furgonetki przechodziły wiele zmian, ale były to zmiany niezauważalne. Jedną z najważniejszych było podniesienie ładowności z niespełna tony do 1250 kg i 1100 kg – w wersji 4×4. Samochody były na tyle udane, że władze postanowiły eksportować je do „Demoludów”. Tam miały konkurencję w postaci … mikrobusów opartych o inne radzieckie konstrukcje.

„TV-ka” jaką znamy (nadwozie sanitarka i mikrobus)

Źródło: Automobile Romanesti

Mikrobusy początkowo trafiały wyłącznie do „Demoludów”, z czego część trafiła do NRD oraz do PRL-u. W 1973 roku zmieniono oznaczenia na TV-12 (silniki benzynowe) i TV-14 (diesle od ARO). Modernizacja objęła wiele elementów oraz pojawiły się nowe wersje zabudowy, w tym chłodnia. Nie zmieniło się jedno – wymiary. Typowe nadwozie furgon miało 4,8 m długości, 1,93 m szerokości i 2,45 m rozstawu osi (długością przewyższało niemieckiego konkurenta). Przednie siedzenia znajdowały się nad przednią osią a przednia szyba nadal była dzielona.

To ostatnie zmieniono na szybę jednolitą w egzemplarzach na rynek NRD. Ciekawostką był silnik z ciągnika rolniczego, który wprowadzono do ARO a w konsekwencji (czytaj: z powodu braków magazynowych) również do „TV-ki”. Diesel o pojemności 3,1 dm3 miał moc 68 KM. Tak, był słaby i awaryjny, ale jego prosta konstrukcja sprawdziła się w krajach, gdzie trudno było o dostęp do części. Można było go naprawić metodami „garażowymi”. Z czasem do oferty wprowadzono inne rumuńskie silniki o podobnej mocy – wszystkie z oferty ARO 24 i pochodnych.

Dopiero w 1983 roku pojawiła się nowa seria modeli dostawczych – 15 i 35 (podobna do pojazdów marki Avia). Największą ładownością było 1900 kg co wymusiło „bliźniaki” na tylnych kołach i dodatkowe wzmocnienia. Samochody były na tyle udane, że kilku producentów pokusiło się o wykupienie licencji. Były produkowane na licencji m.in. w Portugalii i w Turcji a na przełomie lat 70 i 80-tych ARO oferowało „TV-ki” pod własną marką w Wielkiej Brytanii. Tam konkurowały głównie ceną – znacznie niższą od krajowych wyrobów. Brytyjczycy szybko przekonali się o „jakości” tego pojazdu.

Prototyp o oznaczeniu 35C

Źródło: Automobile Romanesti

W połowie lat 80-tych zainteresowanie „TV-kami” wyraźnie spadło. Były przestarzałe na tle konkurencji. Szansą na zwiększenie sprzedaży miał być model 35C – był to prototyp z silnikiem i elementami wyposażenia Renault. Pojazd prezentował się nowocześnie i miał potencjał aby przedłużyć działalność fabryki o przynajmniej dwie dekady. Z braku pieniędzy nie wszedł do produkcji. W 1993 skomplikowaną nazwę firmy zmieniono na Rocar. Mikrobusy po raz kolejny zmodernizowano a do oferty wprowadzono polskiego turbodiesla Andoria.

Niestety, zainteresowania klientów nie było i w 1996 roku zakończono produkcję mikrobusów, kończąc tym samym ważny etap w historii firmy. Ta jednak nie zbankrutowała. W produkcji były autobusy i trolejbusy, na które zamówienia składały rumuńskie przedsiębiorstwa transportowe i miejskie spółki komunikacji publicznej. Ich konstrukcja z lat 70-tych również była przestarzała, ale dzięki niskiej cenie zamówienia były realizowane jeszcze w 2002 roku. W 2003 roku nie odnotowano zamówień. Rok później zakład zamknięto. Od tego momentu TV kojarzyło się jedynie z telewizją.

Szacuje się, że w ciągu pół wieku działalności przedsiębiorstwa zmontowano ponad 350 tys. sztuk, z czego większość to mikrobusy. Jakie były „TV-ki”? Ich blachy nie należały do trwałych, były powolne i nieekonomiczne, ale doskonale sprawdzały się na drogach marnej jakości. Sąsiad Autora tego tekstu miał taki pojazd przez dwie dekady i ten doskonale sprawdzał się w transporcie płodów rolnych i kwiatów. Psuł się i zawodził, ale jego wady były niczym wobec oryginalności. Podobnego pojazdu nie miał nikt. „TV-ka” była wyjątkowym okazem.