Krótka opowieść o Gnomie

przez | 1 marca, 2024

Lekkie czterokołowce w latach 20-tych powoli przestawały być popularne. Nowa generacja najmniejszych samochodów już nie wyglądała jak silnik motocyklowy obudowany lekką karoserią wykonaną z profili stalowych i dykty. Austin 7, Dixi, Hanomag czy „Oplowska Żabka” były droższe, ale zdecydowanie lepsze od wcześniejszych konstrukcji. Jednym z ostatnich prawdziwych czterokołowców był brytyjski Gnome, którego historię warto przedstawić.

Londyński producent czterokołowców zmontował zaledwie około 100 sztuk i funkcjonował na rynku przez kilkanaście miesięcy w latach 1925 i 1926. Jego historia to także historia wielu podobnych producentów, którzy chcieli wejść na rynek, ale było już za późno na rozwój tego typu konstrukcji. Gnome, w odróżnieniu od większości, miał sportowe nadwozie, szerokie ogumienie i namiastkę zawieszenia w postaci sprężyn. Był techniczną ciekawostką, ale korzystał również z obcej techniki zapożyczonej od producenta motocykli.

Do jego napędu służył motocyklowy jednocylindrowy silnik Villiersa o pojemności 343 cm3. Moc na koła przenosiła 4-biegowa przekładnia co było wręcz „technologią kosmiczną” na tle innych podobnych konstrukcji (napęd przenosiły głównie 2-biegowe przekładnie). Gnome mógł rozpędzić się do 40 mil na godzinę, czyli prawie jak Ford T. W swojej kategorii był jednym z najszybszych. Nie był najtańszy, ale zdawał się oferować więcej niż inne brytyjskie lub francuskie „wynalazki”.

Gnome

Źródło: Pinterest

Gnome był wyceniany na 75 funtów. To tylko kilkanaście funtów więcej od średniej wielkości motocykla. Gnome miał bagażnik co nie było oczywiste w tej klasie pojazdów. Znajdował się z przodu. Gdzie zamontowano silnik? Z tyłu a dostęp do niego był możliwy przez podnoszoną klapę. Nie było stałego dachu. Nadwozie o długości 2,9 m i wysokości 1,32 m (liczone na krawędzi szyby czołowej) było otwarte. Zabrakło miejsca na składany dach, co było koniecznością w brytyjskim kapryśnym klimacie.

Pojazd nie znalazł wielu klientów. Według oficjalnych danych było ich zaledwie 30. Skąd zatem liczba 100? Szybko zauważono, że projekt nie jest już atrakcyjny. Pojazd poddano kilku drobnym zmianom. Najważniejszą z nich było zamknięte nadwozie i zmieniona nazwa modelu. Nazwano go „Gnom”. Pojazd znalazł 30 klientów. Nazwa jednak nie przypadła do gustu. Poczyniono kolejne zmiany techniczne, ale najważniejszą była zmiana nazwy. Od tego momentu miał dumnie nosić nazwę „Nomad”.

Nomad

Źródło: Pinterest

Pojazd o nazwie Nomad znalazł zaledwie 20 klientów. To były znikome ilości, nawet jak na rynek brytyjski, na którym funkcjonowało wiele podobnych zakładów produkcyjnych. Z tak małej produkcji trudno było uzyskać jakiekolwiek zyski. Zmontowanie Nomada wymagało połączenia wiedzy rzemieślników z różnymi gotowymi częściami, które umiejętnie łączono, ale niestety zapomniano o reklamie. Ta ograniczyła się tylko do kilku reklam w brytyjskiej klasie, dzięki którym przetrwała pamięć o manufakturze i kilka danych technicznych.

Niestety firma zbankrutowała. Główną przyczyną była słaba sprzedaż i rosnące koszty produkcji. Nomady wyceniano na 100 funtów co nie było już ceną atrakcyjną wobec konkurencji. Ta szybko została zmieciona z rynku za sprawą nowej generacji mikrosamochodów, które były droższe, ale oferowały wyposażenie (stały dach i szyby boczne) i silniki z „prawdziwego samochodu” a nie z motocykla. To przesądziło o ich sukcesie i zagładzie lekkich trój- i czterokołowców a wraz z nimi o zamknięciu setek fabryk i zakładów produkcyjnych.

Opracowanie tekstu: Maksymilian Wójcicki

Redakcja tekstu: Zbigniew Kluczkowski