Współczesna szwajcarska motoryzacja opiera się na ośrodkach badawczo-rozwojowych, szkołach wzornictwa i pracowniach karoseryjnych. Historia szwajcarskiej motoryzacji jest jednak pełna marek, które na rynku pojawiły się na zaledwie kilka lat i przegrały z zagraniczną konkurencją. Przykładem są chociażby Enzmann czy Monteverdi, o których coraz trudniej o rzetelne informacje. Jedną z nich jest również marka „Pic-Pic” znana historykom motoryzacji jako Piccard-Pictet.
Historia tego producenta sięga 1906 roku. Wtedy to bracia Dufaux (Charles i Frederic) po kilku latach działalności garażowej i uczestniczeniu w wyścigach założyli fabrykę samochodów. Kim byli? Pasjonatami i pomysłowymi mechanikami. Do swojej wyścigówki zamontowali 80-konny silnik własnej konstrukcji. Choć nie zdobyli wielu „wazonów” osiągnęli rozgłos i zainteresowanie potencjalnych klientów. Dalszym etapem rozwoju ich warsztatu było zaoferowanie pojazdu dostępnego dla zamożnego szwajcarskiego klienta.
Zdjęcie pamiątkowe z fabryki
Źródło: notreHistorie.ch
W tym czasie nawiązali spółkę z niejakim Pictetem oraz dzięki nowym znajomościom zawarli kontrakt na dostawę silników od Hispano-Suiza. Pierwsze zmotoryzowane karoce marki „Pic-Pic” wyposażono w 20-konne silniki od „Hispano”. Nie były to wyścigówki, ale wygodne zmotoryzowane karoce z karoserią wykonaną z drewna. Najmocniejsza „kareta” z 1910 roku była wyposażona w 32-konny, 6 – cylindrowy silnik. Niewiele? W tym czasie silniki o takiej mocy oferował Rolls-Royce.
„Pic-Pic” już jako marka brała udział w wyścigach. Sport był ważnym narzędziem promocji, ale w Szwajcarii nie organizowano wielu wyścigów torowych. Na pojazdach tej marki startowano głównie w wyścigach górskich. „Pic-Pic” wygrał m.in. w Vosges w 1909 roku, Bernie w 1911 roku i Jaunpass w 1912, 1913 i 1914 roku. Czy to oznaczało wzrost zainteresowania marką? Tak, ale nie była to skala pozwalająca na sprzedaż w całej Europie. Austria? Francja? Tak, ale były to ilości mierzone dwucyfrowym rocznym wynikiem sprzedaży.
W czasie I Wojny Światowej „Pic-Pic” produkował nadwozia pod zabudowę oraz holowniki lotnicze czego przykładem był holownik używany przez komendanta le Prieura. Szwajcaria oczywiście była krajem neutralnym, ale fabryki produkowały sprzęt wojskowy i ich klientem była głównie armia francuska. W tym czasie „Pic-Pic” był już nazywany „szwajcarskim Rolls-Royce’em”. Wzorem brytyjskiego producenta podjęto się konstrukcji własnej linii silników.
Wyścigowy „Pic-Pic”
Źródło: Drive2
W okresie I Wojny Światowej jak i krótko po niej „Pic-Pic” dał się poznać jako innowator. W swoich konstrukcjach montował hamulce na przedniej osi. W tym czasie niewielu producentów stosowało to rozwiązanie. Podobnie silnik modułowy – 4 cylindrowy o poj. 2,9 dm3 oraz zmontowany na jego częściach silnik 8-cylindrowy o poj. 5,8 dm3. Niestety to nie wystarczyło aby przyciągnąć tysięcy nowych klientów. „Pic-Pic” był drogi i jego klient aby otrzymać upragniony pojazd musiał czekać wiele miesięcy.
„Pic-Pic” miał konkurencję w postaci importowanych automobili a rynek Szwajcarii i Francji (gdzie również je sprzedawano) był pełen dziesiątek podobnych firm. W 1920 roku marka zbankrutowała. Od tego czasu automobile w całości produkował Gnome et Rhone – dostawca elementów podwozia i części do silników, znany głównie z produkcji silników lotniczych. Francuskie zakłady próbowały uratować „Pic-Pica”, ale nie udało się. Obrandowany „Gnome” sprzedawał się w śladowych ilościach.
Reklama limuzyny „Pic-Pic”
Źródło: Drive2
W latach 1920-1924 produkowano już tylko pojedyncze sztuki, ale ostatecznie inwestor, który od kilku lat dostarczał gotowe ramy i silniki nie był w stanie uratować marki. Nie pomógł nawet debiut na giełdzie papierów wartościowych i sprzedaż udziałów. „Pic-Pic” pozostał marką nieznaną większości historyków motoryzacji. Miał jednak wielki wkład w rozwój szwajcarskie motoryzacji – dał początek wielu małym producentom i jako pierwszy przyczynił się do zapisania Szwajcarii w historii motoryzacji.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









