Kierowcy wyścigowi mogą mieć wiele zainteresowań. Część z nich to celebryci reklamujący wszystko co zagwarantuje im dochody. Niektórzy są właścicielami kolekcji zabytkowych pojazdów czy nauczycielami młodego pokolenia kierowców wyścigowych. W historii sportu motorowego byli wśród nich (i są) jednak tacy, których pozatorowe pasje nijak miały się do motoryzacji. Wśród takich kierowców był Giuseppe Campari, który już swoim wyglądem nie przypominał kierowcy wyścigowego. Czy był wysoki i wychudzony? Nie.
Campari lubił dobrze zjeść. Nie dbał o jak najniższą wagę konieczną dla przewagi na torze (wtedy jeszcze nie było takiego obowiązku). Zadbał o „pudło rezonansowe” – jego dość obszerne rozmiary pozwalały aby wydobywał z siebie bardzo donośne dźwięki. Już od młodych lat popisywał się donośnym barytonem, udzielał lekcji śpiewu a już jako kierowca często podśpiewywał w czasie przygotowań do wyścigu. Czy wystąpił na deskach opery? Tak, kilka razy, choć trudno o precyzyjne dane. Wróćmy jednak do wyścigów i początków jego kariery.
Giuseppe Campari (1892-1933)
Źródło: Alfa Romeo
Campari jako nastolatek podjął pracę w Alfie Romeo. Był „chłopcem od wszystkiego”, później pracował przy produkcji a następnie jako kierowca sprawdzający dopiero co złożone egzemplarze. Kierownictwo Alfy zauważyło w nim potencjał – potrafił z każdej Alfy wycisnąć 100% jej możliwości. Jeszcze przed wybuchem wojny brał udział w kilku wyścigach górskich, gdzie został zauważony przez szefów kilku zespołów. W 1914 roku dostał od Alfy Romeo szansę na start w wyścigu. Był to Targa Florio – wyścig o dużej renomie.
Przekroczył metę na 4.miejscu. Władze Alfy nie czekały. Podjęto decyzję aby Campari dołączył do zespołu wyścigowego Alfy. Karierę przerwała wojna, ale tuż po niej wznowiono starty i Campari wciąż był ważnym kierowcą Alfy Romeo. Na pierwszy „duży” sukces należało czekać do 1920 roku. Wówczas wygrał wyścig na torze Mugello. Sukces powtórzył rok później. W tym czasie startował również w kilku wyścigach górskich. Campari szybszy od swojej Alfy – potrzebował odpowiedniej wyścigówki, która mógł wygrywać.
Na taki pojazd musiał czekać do 1924 roku. Wtedy to zespół pod kierunkiem Vito Jano (inżyniera węgierskiego pochodzenia) opracował maszynę do wygrywania. Nowa Alfa o oznaczeniu P2 była lekka i miała 8-cylindrowy silnik o mocy prawie 140 KM. Silnik moc zawdzięczał kompresorowi oraz dwóm gaźnikom. Campari i Antonio Ascari nie mieli równych w sezonie 1924. Wyścigi we Włoszech wygrywał Ascari, Campari odniósł sukces na GP Francji. Niestety dobra passa nie trwała wiecznie. W 1925 roku świat wyścigów pożegnał utytułowanego kierowcę.
Campari na Alfie P2 – zdjęcie z 1925 roku
Źródło: Pinterest
Po tragicznym wypadku Ascariego w 1925 roku Alfa Romeo postanowiła wycofać się z wyścigów. Alfy P2 zostały zakupione przez kilku kierowców i prywatne zespoły. Campari własnym egzemplarzem zaczął startować i … seryjnie wygrywać wyścigi we Włoszech. Coppa Acerbo (wyścig górski) w 1927 roku i Mille Miglia rok później należały do niego. Coppa Acerbo wygrał jeszcze w 1928 i 1931 roku powiększając tym samym liczbę sukcesów kierowców Alfy Romeo. W tym czasie zwrócił uwagę na właściciela niefabrycznego zespołu Alfy Romeo.
Enzo Ferrari w 1929 roku dał mu pierwszy fotel kierowcy w swoim zespole. W tym czasie Alfa wróciła do wyścigów. Campari jednak pozostał wierny Enzo i zaczął regularne starty. W tym czasie pracowano nad nową wyścigówką. Alfa P3 była mocniejsza i szybsza – silnik o mocy 190 KM pozwalał rozpędzić się do 225 km/h. W 1931 roku Campari wygrał na niej GP Włoch. Zdobywał wysokie miejsca także w innych wyścigach. Sezon 1931 zakończył jako Wicemistrz Europy pokonując wielu utytułowanych kierowców Mercedesa i Bugatti.
Sezon 1932 był mniej udany. Do czerwonych Alf wsiedli – Nuvolari, Caracciola i Borzacchini. To trio znacznie osłabiło pozycję Campari. Zespół był mocny a walka wyrównana. Końcowa klasyfikacja kierowców nie była dla niego łaskawa. Mając apetyt na tytuł mistrzowski został sklasyfikowany na 9.miejscu. To było jedną z przyczyn decyzji przejścia do zespołu braci Maserati. To właśnie na Maserati wygrał GP Francji w 1933 roku. Planował jeszcze kilka startów i chciał zakończyć karierę poświęcając się swojej ulubionej pasji – śpiewaniu.
GP Monza, rok 1933
Źródło: Pinterest
W 1933 roku Campari wystartował na Monzie. Przez większość wyścigu prowadził. Niestety, w skutek awarii innych pojazdów (w tym Duesenberga prowadzonego przez Trossiego) na torze pojawiło się kilka plam oleju. Organizatorzy starali się wyczyścić nawierzchnię. Olej zamieciono a miejsce po kałuży posypano piaskiem. Zdawało się, że miejsce jest bezpiecznie i nie spowoduje żadnego zagrożenia. Zdawało, gdyż za chwilę miała to być śmiertelna pułapka. Piach tylko częściowo zminimalizował zagrożenie. Ryzyko nadal było wielkie.
Campari widząc śmiertelną pułapkę chciał ją ominąć. Niestety jego Alfa straciła przyczepność, wpadła za barierki, przewróciła się i przygniotła kierowcę. Zginał na miejscu. Borzacchini również wypadł z toru w tym samym miejscu. Wypadek przeżył, ale wskutek obrażeń zmarł w drodze do szpitala. W tym wyścigu zginął m.in. książe Stanisław Czajkowski. Był to jeden z najbardziej tragicznych wyścigów w historii sportu motorowego. Sport samochodowy i sztuka straciły wielkiego człowieka.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









