Od ostatniego „Q und A” minęło przynajmniej kilkadziesiąt … pytań. Dotyczyły zarówno zagadnień historycznych jak i technikaliów i wszelkiego rodzaju „motoryzacyjnych dziwactw”. Często pytacie o weryfikacje źródeł, z których „Historia …” korzysta z wielu publikacji, często je porównuje i za wszelką cenę stara się unikać błędów historycznych. Z jakim skutkiem? Oceńcie sami. Poniżej publikujemy odpowiedzi na najciekawsze pytania, które przysłane zostały na „historyczną skrzynkę”. Kolejna część tuż po wakacjach.
Która generacja silnika 4.0 OHV Jeep jest najlepsza?
Historia tego silnika wywodzi się jeszcze z „czasów” AMC, które w ofercie miało silniki o poj. 3,8 i 4,2 dm3. Silnik ten był wielokrotnie modernizowany. Na początku lat 90-tych miał problemy z osprzętem – ten głównie pochodził od Renault. Na początku XXI wieku miał problemy z trwałością bloków, które często pękały (to opinie użytkowników). Najlepszy wybór to generacja produkowana w latach 1995-1999. Moce (w zależności od rynku) to 177-190 KM. Oczywiście można założyć LPG. To trwała i solidna konstrukcja a przy tym sprawnie napędza Wranglera i Cherokee.
Co to za marka?
Moretti Cita z 1946 roku. Moretti było pracownią karoseryjną wytwarzającą nadwozia dla Fiata. Ten konkretny model to po prostu Topolino ubrane w inną karoserię. Jedną z kilku różnic być silnik – zamiast silnika z Fiata zastosowano silnik motocyklowy o poj. 350 cm3 i mocy 14 KM. Zakłady Moretti znajdowały się w Turynie, zamknięto je w 1989 roku.
Jak słyszę, że ktoś nie ma kombi, ale ma Avanta lub Touringa to mnie krew zalewa.
Jaka jest różnica? Tylko w nazwie. Gdyby jednak szukać genezy tych nazw to należy cofnąć się do początku lat 70-tych. Czy pierwsze generacje opatrzone tymi nazwami miały nadwozie typu kombi? Nie. W przypadku BMW był to wydłużony hatchback, Avant miał dużą tylną klapę nachyloną pod dużym kątem. Według dzisiejszej klasyfikacji to liftback. Z każdą generacją Touringi i Avanty przekształcały się w kombi, choć nadal nie były tak pojemne jak konkurencja. Z dzisiejszej perspektywy nie ma żadnej różnicy pomiędzy Avantem, Touringiem, SW, modelem T czy innymi określeniami takiego samego nadwozia. Ma to jedynie marketingowe znaczenie.
Po serii o kabrioletach marzy mi się tani kabriolet na pierwszy samochód. Co wybrać?
Jeżeli jest to pojazd zadbany z udokumentowaną historią to można kupić dowolny model ze składanym metalowym dachem. Jeżeli mamy obawy to polecamy popularnego Golfa z miękkim dachem. Golf to jedyny model „starej daty”, który śmiało można kupić z TDI pod maską i nie będzie to skarbonka. Z oferty nadwozi CC polecamy kompaktowe kabriolety 308, Focusa, Megane lub Astrę. Najlepiej z prostym benzynowym silnikiem o średniej mocy (120-150 KM).
Kto jest autorem tego pięknego nadwozia?
Ten „piękny” bolid to Marcos Xylon a konstruktorem tego nadwozia było Frank Costin – brytyjski specjalista od aerodynamiki, który w latach 50-tych pracował dla de Havilland (producenta samolotów) oraz dla zespołu wyścigowego Vanwall. Dla usprawiedliwienia proporcji należy uznać, że Xylon brał udział w wyścigach długodystansowych, gdzie liczyła się prędkość. Aerodynamiczne, choć niezbyt proporcjonalne, nadwozie sprzyjało osiąganiu dużych prędkości. To ważne, gdyż najmocniejszy silnik Xylona dysponował mocą … 55 KM.
Czy po strefach czystego transportu będzie można poruszać się pojazdem zabytkowym?
To zależy od regulatora. Większość przepisów dotyczących stref jest formułowana w taki sposób, że pojazdy zabytkowe mogą wjechać do niej bez ograniczeń, ale muszą mieć odpowiednie oznakowanie – muszą mieć „żółte numery” oraz stosowną naklejkę odpowiednią dla miasta. Oczywiście w każdym mieście przepisy będą ustalane indywidualnie co w przyszłości przyczyni się do wielu absurdalnych sytuacji. Poczekamy, zobaczymy.
Czy amfibia powinna posiadać podwójne ubezpieczenie?
Amfibia jako pojazd drogowy powinna być zarejestrowana. Skoro jest pojazdem silnikowym to również podlega ubezpieczeniu. Zatem mamy obowiązek ubezpieczenia OC. Ubezpieczenie dla łodzi nie jest obowiązkowe. Z tego wynika, że obowiązek mamy tylko jeden. Z drugiej strony jest obowiązek rejestracji łodzi, szczególnie tych z silnikami o mocy 15 KW. Choć nie ma obowiązku posiadania ubezpieczenia w wodzie to jednak warto rozważyć przynajmniej tzw. „OC Skippera” czyli ubezpieczenie OC dla osoby kierującej łodzią. To uchroni kierowcę podczas wodnych szaleństw od skutków różnych zdarzeń.
Ile kosztuje naprawa Nivomatu?
To zależy od usterki. Jeden amortyzator to wydatek ok. 1000-1200 zł, miech to wydatek 1300-1600 zł. przewody hydrauliczne 300-400 zł. Ceny regenerowanych amortyzatorów zaczynają się od około 700 zł. To oczywiście średnie ceny. Do tego należy doliczyć robociznę. Konwersji na „normalne” zawieszenie nie polecamy. Często jest droższe od naprawy uszkodzonego elementu, pozbawia samochód ważnej funkcjonalności i cierpi na tym komfort jazdy.
To jakiś żart?
Nie. Zanim Daewoo podjęło „współpracę” z Ssang Yongiem to właśnie Mercedes współpracował z koreańską marką. Przedstawiony na zdjęciu Mercedes Musso (tak, to nie są żarty) był oferowany na wybrane rynki azjatyckie. Różnice? Przedni pas z nowymi reflektorami i dużą gwiazdą na osłonie chłodnicy. Pod maską znajdowały się te same silniki co w klasie C i E a zatem benzynowe 2.3 i 3.2. Był to sprawdzian dla Mercedesa, który kilka lat później wprowadził na rynek model ML.
Dlaczego Toyota ma w „nosie” serwis Daihatsu? Przecież to ich marka a nie chcą podjąć się naprawy.
Niestety ASO Toyoty nawet nie odpisuje na zapytania o części zamienne nie wspominając o częściach blacharskich. Znamy to z „eutanazji”, gdyż pobliski serwis w Czechach (tych za Zduńską Wolą) nie odpisuje na wiadomości. Społeczność Daihatsu musi się zjednoczyć i napisać do polskiego przedstawicielstwa Toyoty o prawidłowe oznakowanie części zamiennych (ich nie ma a przecież są zamienne z Toyotą Aygo, Yarisami i Urban Cruiser) oraz o udostępnienie matryc do formowania części nadwozia.
Naprawa „blacharki” w Daihatsu to droga przez mękę. Ułatwienie mają właściciele Siriona, gdyż wybrane części nadwozia są dostępne w Subaru. Ceny? Kosmiczne, ale jeżeli nie liczymy się z kosztami to można spróbować sprowadzić części do Justy produkowanego w latach 2007-2010. W innym przypadku trzeba sprowadzić części z Niemiec lub Holandii albo liczyć na używane, ale zakładanie używanych progów w miejsce zardzewiałych to ratunek na najwyżej 3-4 lata.
Ile czasu musiał pracować i odkładać „przeciętny pracownik” aby w latach 60-tych kupić motocykl Junak lub WSK?
Jednym z tańszych był WFM – jego cena wykosiła ok. 7 tysięcy zł. Przeciętne wynagrodzenie w tym czasie wynosiło 1280 zł miesięcznie. Dane dotyczą przełomu lat 50 i 60-tych. Kilka lat później przeciętne wynagrodzenie wynosiło już 1800 zł a ceny motocykli zbliżały się do poziomu 14-20 tysięcy zł. Najdroższy był Junak, którego cena dochodziła do 24 tysięcy zł. Z prostego rachunku wynika, że na nowy motocykl należało w całości odłożyć roczną pensję.
Motocykl był wtedy marzeniem. Jego zakup wiązał się z długim czasem oczekiwania i zebraniem 4-5 letnich oszczędności. Samochody były droższe. Najtańsza Syrena w latach 60-tych była wyceniana na 72-80 tysięcy zł. Z prostego rachunku wynika, że zakup samochodu był w zasadzie nieosiągalny dla „przeciętnego pracownika”. To był wydatek 36-40 przeciętnych wynagrodzeń w całości. Jeżeli zakup był sfinansowany z oszczędności to wówczas należało odkładać minimum 8-10 lat.
Co to za wynalazek?
Whitwood Monocar z połowy lat 30-tych. Konstrukcje tego typu były produkowane z dwudziestoleciu międzywojennym a ich rozwinięciem był Gyro-Car. Pojazd posiadał kierownicę, mieścił dwie osoby, miał składany dach oraz był napędzany jednocylindrowym silnikiem motocyklowym. Silnik umieszczono pod miejscem dla kierowcy. Dla poprawy stabilności dodano małe koła boczne, które stabilizowały pokonywanie zakrętów.
Dlaczego coraz mniej chłopców wybiera zawód mechanika?
Zapewne z powodu wynagrodzenia. Niestety rzekome dobre zarobki są możliwe jedynie gdy pracujemy „na własny rachunek”. Kształcenie mechaników jest różne. Na kompletne wyposażenie warsztatu szkoła musi wydać setki tysięcy złotych. Samorządów zwyczajnie nie stać na takie wydatki. Nauczyciele często starają się o sponsoring, patronaty i współprace a ASO lub z siecią sprzedaży wybranej marki aby zdobyć pieniądze na narzędzia i części.
Szkoły coraz częściej decydują się na kształcenie w zawodzie elektromechanika, ale tych nie będzie wielu potrzebnych. Pojazdy elektryczne nie są tak popularne jak spalinowe a połączenie zawodu elektryka i mechanika to podwójne koszty wyposażenia pracowni i warsztatów. Ponadto, młodzież nie ma tzw. „świadomości zawodowej”. W przypadku decydowania o swojej karierze zawodowej często kierują się pieniędzmi a nie zainteresowaniami.
Dlaczego na tym blogu jest tak mało o motocyklach?
W wakacje braki zostaną uzupełnione. Nowe teksty, galerie i zestawienia dotyczące motocykli, pojazdów specjalnych, ciężarowych a nawet wszelkiego rodzaju „motoryzacyjnych świrów” już czekają. Tak, wiemy, że takich treści brakuje i wkrótce zostaną uzupełnione. Miejsca na serwerze mamy wiele i można tam upchać wiele ciekawych informacji. Cierpliwości.
Na kolejne pytania czekamy pod adresem: redakcja@historiazkolemwtle.cal24.pl

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.






