Od ostatniego „Q&A” nasza skrzynka zapełniła się nowymi pytaniami. Oto odpowiedzi na najciekawsze z nich.
Mam okazję spełnić marzenie i kupić Ferrari. Co prawda jest to tylko Mondial, ale tylko na takie mnie stać. Jest to coupe z końca produkcji z 300 – konnym silnikiem. Czy to jest ten sam silnik co w 328 i 348? Jakie są koszty utrzymania tego modelu i dlaczego jest tak drogo? Dodek78
Silnik to konstrukcja, która została wykorzystana w 348. Koszty jej napraw są niskie jak na Ferrari, ale w praktyce oznacza to konieczność demontażu silnika co 80-100 tys. km i dokładne oględziny. W przypadku zaniedbań już po ok. 150 tys. km można spodziewać się generalnego remontu a ten to koszt … 2/3 wartości pojazdu czyli nawet 100 tys. zł. Na zamienniki rozrządu nie ma co liczyć. Jedynie filtry, napęd rozrządu, uszczelki itp. można kupić od niezależnych producentów. Silnik ten to konstrukcja z końca lat 60-tych, która była wielokrotnie modernizowana. Według danych katalogowych zużycie paliwa to ok. 14-15 litrów na 100 km, ale w praktyce to około 17-20 litrów na 100 km. O instalacji „lepszego pałera” należy zapomnieć. Koszt ubezpieczenia to od 3,5 do 8 tys. zł rocznie za samo OC.
Za egzemplarz do lekkich poprawek zapłacimy 90-120 tys. zł. To za model 308 z początku produkcji. Egzemplarz w dobrym stanie technicznym to wydatek ok. 160 tys. zł. Za model serii T w nadwoziu cabriolet w idealnym stanie zapłacimy ok. 250 tys. zł.
Przed zakupem należy sprawdzić stan układu chłodniczego, gdyż jest skomplikowany i drogi w naprawie. Problemy z mechanizmem reflektorów występują często, ale naprawa nie kosztuje więcej niż np. w przypadku Mazdy. Większość drobnych elementów wykończenia jest taka sama jak w 308, co ułatwia ich zakup. Problemy mogą być z dostępem zewnętrznych części karoserii.
Nie jest to model kolekcjonerski więc nie należy spodziewać się dużego wzrostu wartości. To raczej pojazd do jazdy dziennej, alternatywa dla plastikowych GT XXI wieku. To dobry wybór. Auto jest bardziej funkcjonalne niż Porsche 911 z tamtego okresu. Naprawdę warto, ale ten związek nie będzie tani.
Spełnione marzenie …
Źródło: Houtkamp Classic Cars
Mam okazję sprowadzić sobie Skodę Rapid/Garde w nadwoziu cabrio. Jest to typowa Skoda z usztywnionym nadwoziem, ma pałąk, ramę wokół drzwi a silnik i wnętrze to to samo co w zwykłej Skodzie 120. Ile to może być warte i skąd wziąć dach do tego modelu? Michal90
Po pierwsze – nie ma problemu z przekładką i z częściami. To naprawdę dobry wybór. Ta wersja jest rzadka a jej utrzymanie tanie. Ręcznie składany dach na zamówienie do tego modelu to koszt ok. 2,5 tys. zł. Za taką Skodę w dobrym stanie zapłacisz około 1500 funtów. Najlepsze egzemplarze to wydatek 2200-2500, ale nie warto przepłacać, bo części do tego modelu są tanie a konstrukcja prosta. W prowadzeniu jest jak Porsche, tak samo nieprzewidywalne, ale przy znacznie mniejszych prędkościach. Naprawdę warto.
Co sądzisz o przeróbkach Polonezów na wersję coupe lub 3d? Chciałbym taki wynalazek, ale podobno to trudno zrobić. Jacek
To jest jak botoks u 30-latka. Taka przeróbka ogranicza się do drzwi z trucka i szyby ze średniej długości kabiny. Jeżeli dla siebie to tak, ale w celach spekulacyjnych nie polecamy. Oryginałów jest mało co sprzyja wzrostom cen a kolejne podróby psują rynek. Lepszym rozwiązaniem jest mocny silnik i dostosowanie podwozia do lepszych osiągów. Praktyczne nadwozie nie musi być wadą a niezwykłość Poloneza wcale nie polega na wersjach specjalnych, ale na sentymencie do lat, gdy byliśmy jeszcze „dzieciakami”.
Na aliexpress widziałem wklejane progi z tworzyw sztucznych. Czy to jest bezpieczne? Irek
W konstrukcji nowych modeli używa się tworzyw sztucznych, ale głównie jako poszycie karoserii a nie jako element nośny lub rozporowy. Błotniki, pokrywy, poszycie dachu lub drzwi wykonane z plastiku to nic niezwykłego i nie mają wpływu na bezpieczeństwo pojazdu. Progi to istotny element usztywniający całą konstrukcję. Mogą być wykonane nawet z grubego aluminium czy włókna węglowego, ale chiński plastik nie jest odpowiednim tworzywem do tak ważnego elementu. To raczej groźny bubel niż realna nierdzewiejącą alternatywa.
Przy drodze widziałem Volvo 940 do remontu za jakieś 6500. Wymagało poprawek lakierniczych, kosmetyki wnętrza i pewnie napęd też nie był w idealnym stanie. W ogłoszeniach naprawdę „wypasiony” wyceniany jest na 12-15 tysięcy. Ile może kosztować remont takiej maszyny? Waldek
Trudno ocenić nie widząc na żywo. Najdroższym wydatkiem będzie remont automatycznej przekładni oraz naprawy blacharskie i lakiernicze. Razem z płynami, nowym napędem rozrządu czy osprzętem silnika naprawa wyniesie tyle, co zakup dobrze utrzymanego egzemplarza. Na wszystko powyższe wydasz kolejne 5-7 tysięcy. Renowacja skór, poprawki instalacji elektrycznej to kolejne wydatki. Ten wymarzony „pancerny” pojazd może okazać się studnią bez dnia i przyczyną depresji.
Proponuję dokładnie obejrzeć czy wszystko działa jak należy. Przejechać się i włączyć wszystkie światła, ogrzewanie, klimatyzację, regulację wszystkiego co tylko jest na prąd. Błotniki i progi powinny być wolne od rdzy. Ta najszybciej atakuje tył tego modelu. Realny przebieg będzie raczej trudny do ustalenia. Należy się liczyć z typowymi dla Volvo wartościami ok. 500-700 tys.km lub w okolicach miliona kilometrów.
Czy stara Panda pierwszej generacji z napędem 4×4 jest droga w naprawach? Chciałbym kupić sobie taki model do jazdy po nieutwardzonych drogach. Nie chcę prawdziwej terenówki. Adam
Fiat Panda ma typowo „pandową” przypadłość. „Je” bez umiaru co oznacza zwykle 7-8 litrów na 100 km. Jest równie powolna, ale podjeżdża na wzniesienie o nachyleniu 42 stopni. Z tyłu zastosowano oś sztywną na resorach w kształcie trapezu co czyni ją „prawdziwą terenówką”. Pomimo małych rozmiarów autko w mieście nie ma zastosowania. Lepiej sprawdzi się na polnej lub zaśnieżonej drodze. Nic dziwnego, że jest to model popularny w krajach Alpejskich.
Największe wydatki na Pandę to głównie remonty blacharskie i paliwo. Autko ma blachy typowe dla włoskich konstrukcji w przełomu lat 70 i 80-tych. Silniki, choć słabe, są trwałe i łatwo je naprawić. Napęd konstrukcji Magna-Steyr to popularna konstrukcja stosowana w wielu „maluchach” z tamtego okresu. Większość części podlegających zużyciu kupisz za kilkadziesiąt złotych. Jest problem z dostępnością, ale w tym przypadku lepiej wykazać się cierpliwością niż kombinować.
Fiat Panda 4×4
Źródło: Fiat
Ile może być warta Felicia Fun? Chciałbym sobie kupić taką w dieslu, ale ceny dobrze utrzymanych modeli to jakaś abstrakcja. Wojtek
Pick-up i „coś” na kształt landau w jednym to model wyjątkowy pod każdym względem. Skoda z samochodu dostawczego zrobiła rekreacyjny model. Niestety trapią ją te same usterki co w każdej „Feli” czyli zwariowana elektronika i rdza. Wybór ze słabym, ale pancernym silnikiem 1.9 SDI to „coś” w sam raz dla oszczędnych, ale trzeba pamiętać, że ten model ma 20 lat. Przed zakupem należy dokładnie sprawdzić tylne nadkola oraz progi, tam często zaczyna się korozja. Trzeba pamiętać również o sprawdzeniu mechanizmu przesuwania tylnej „kanapo-ścianki” i jej szczelność.
Co do wyceny to tutaj nie należy kierować się szczególną sympatią do tego modelu. Pomimo tego, że wyprodukowano ich tyle, ile włoskich superaut nie oznacza, że są warte powyżej 20 tys. zł. Tak, właśnie taki poziom cen osiąga ten model i jest to przeszacowane o około … 30%. Egzemplarz w dobrym stanie technicznym kupisz za 10-12 tys. zł. Oczywiście należy uważać na … podróbki, bo i takie mogą się zdarzyć, gdyż pokusa zarobienia na „dostawczaku” kilkuset procent wartości jest coraz większa.
Ile jest warte Suzuki Maruti w dobrym stanie, używane przez przysłowiowego „dziadka”? Cezary
Jeżeli jest w dobrym stanie to pomiędzy 2 a 3 „tysiaki”. Ten rezultat indyjskiej myśli technicznej nie jest zbyt ekonomiczny, był ciasny i podatny na nagłe zmiany obciążenia, ale pozostał niedocenioną konstrukcją na naszym rynku. Pojawił się w momencie, gdy Tico nie było jeszcze w sprzedaży a „CC” już się zestarzało. W Europie najtańsze Suzuki było sprzedawane bardzo krótko, co generuje problemy z częściami – głównie z blacharką i elementami wykończenia wnętrza.
Czy silniki w Volvo 480 to „to” samo, co w Renault 19? Podobno różnią się tylko osprzętem? Marek
Silnik o pojemności 1.7 to dokładnie to samo, co można znaleźć pod maską „19-tki”. Renault oferowało jednak słabsze wersje a Volvo dzięki współpracy z Porsche mogło być napędzane doładowaną odmianą tego silnika.
Chciałbym zaszaleć i kupić sobie skuter z dachem, najlepiej BMW C1, ale podobno jest drogi w utrzymaniu? Czy to prawda? Łukasz
Używany kupisz w cenach 3-7 tysięcy, ale to nie będzie koniec wydatków. C1 jest ciężkie i średnio zużywa od 3 do 5 litrów na setkę. Serwis zawieszenia i hamulców Brembo również tani nie jest. Ten skuter ma ABS, podgrzewane siedzisko i zestaw audio. Kierującego chronią pasy bezpieczeństwa. Części do BMW tanie nie są, oczywiście porównując do innych skuterów tej klasy. Warto zainwestować w dobry kask, gdyż pomimo pasów i „dachu” nie należy wierzyć w to, że podczas upadku nic nam się nie stanie. Co ważne, jeździć nim można na kategorię B.
BMW C1
Źródło: BMW
Dlaczego nie można czytać Was na łamach „Motoru”, „Auto-Świata” czy innych czasopism? Jesteście lepsi od tych wszystkich „znafców” co przepisują wikipedie i lokują produkty tak żeby zarobić na jakimś badziewiu. Ja chcę czytać Wasze wpisy a najlepiej gdyby „Historia” wydała książkę bo to byłby specjalistyczny kloc na miarę Rychtera a nie głupoty, które lansuje się na Yutubie. Pomyślcie o tym! Antoni_M
Na „Historii …” nie ma „umieszczania produktu” a jeżeli jest „coś” opisane w taki a nie w inny sposób to jest to możliwie obiektywny opis bez żadnej reklamy czy zakłamywania rzeczywistości. Nawet, gdy jakiś reklamodawca chciałby umieścić tu reklamę musi zostać dokładnie sprawdzony czy to przypadkiem nie jest przysłowiowy „Janusz biznesu”. Dlatego też nawet, jeżeli reklama zostanie opublikowana może po miesiącu spodziewać się rezygnacji z publikacji.
W sumie nie pchamy się do czasopism, choć gdyby poproszono nas o to – skorzystamy z okazji. Tak zrobiliśmy za czasów polskiego „Top Gear”, ale to było zanim w ogóle zaczęliśmy myśleć o założeniu tej strony. Czy jesteśmy od nich lepsi? Pewnie nie, choć przeglądając to, co piszą wybrane portale motoryzacyjne należałoby się zastanowić czy przypadkiem nie potrzebują „pomocy”. Książki jeszcze nie wydajemy, ale może kiedyś? Kto wie. Tyle jest jeszcze do opisania, że trudno znaleźć czas na dodatkowe „projekty”.
Co przyniesie przyszłość? Na pewno rozwój tej witryny i zmianę pomysłu. Dopytujecie się o testy lub poradniki. Co do testów – to raczej daleka przyszłość. Poradniki pojawią się w pierwszej kolejności, gdyż mamy coraz więcej pytań odnośnie wycen i ewentualnych kosztów renowacji.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









