W ciągu wakacji na naszą „Historyczną pocztę” wpłynęło kilkadziesiąt pytań. Odpowiedzi na najciekawsze z nich, jak zwykle, publikujemy z zachowaniem #RODO. Tym razem pytania dotyczyły Syreny, Renault, Tico, wiedzy historycznej i technicznej a także … Daihatsu. Adres poczty niezmienny: hzkwt@wp.pl. Odpowiadamy na wszystkie, nawet najbardziej oryginalne, pytania. Dziękujemy za wiele inspiracji do nowych poradników, które wkrótce pojawią się na blogu.
Na ile wycenić Syrenę Bosto z 1980 roku?
To zależy od stanu technicznego, przebiegu i wielu innych. Ceny Syren są różne. Z reguły są przeszacowane – Syrena za 50 tys. zł to raczej fanaberia sprzedającego niż rynkowa wartość. Syreny z ostatnich lat produkcji zwykle są wyceniane na: stan kolekcjonerski – 20-30 tys. zł, stan użytkowy – 10-15 tys. zł. Modele R-20 i Bosto w ogłoszeniach stanowią margines oferty. Jeżeli stan „Bostonki” jest dobry to cenę, jaką można zaproponować to około 20-23 tys. zł a transakcyjna zwykle wynosi 15-18 tys. zł. Średnie ceny oparto o kilkanaście ofert w serwisach internetowych.
Czy Renault 14 ma wiele wspólnego z Peugeotami?
Co do konstrukcji pojazdu raczej nie można dostrzec podobieństw. Renault 14 nie ma „bliźniaka” w ofercie Peugeota. Podobieństwa należy szukać pod maską. Do napędu „14-tki” wykorzystano silnik Peugeota. To znany silnik SOHC o poj. 1360 cm3, który Peugeot stosował przez wiele lat. Mniejszy silnik o poj. 1.2 dm3 również pochodzi z Peugeota, ale Renault dokonało w nim kilku zmian – zwiększyło pojemność i nieznacznie moc. Części do silnika seryjnego silnika Peugeota dostać łatwo, ale do mniejszego silnika … tu należy uzbroić się w cierpliwość. Inne części to już Renault. Nie był to popularny kompakt.
Gdzie najlepiej kupić 3-drzwiowe Tipo z dwulitrowym silnikiem?
We Włoszech. W zasadzie to już „Biały Kruk” – pozostało ich niewiele a każdy egzemplarz jest coraz droższy. To pewna lokata. Tipo z dwulitrowym silnikiem był dostępny w dwóch wersjach – 113 KM i 148 KM. O słabszą wersję łatwiej, o szybkie GT trudniej. Jedyny egzemplarz na #otomoto był wyceniony na 15.900 zł. – to była wersja 5-drzwiowa ze słabszym silnikiem. Ceny wersji z silnikiem mocniejszym na rynkach zachodnich wahają się od 4.500 aż do 10.000 Euro, przy czym najwięcej ofert pochodzi z Włoch i są wyceniane na 5.500 do 7.000 Euro. 10 tysięcy euro za Tipo to przesada, nawet we Włoszech.
3-drzwiowe Tipo
Źródło: Moto.pl
Czy Tico na B1 wymaga dużych przeróbek?
Tico waży 640 kg. To o 90 kg więcej niż przewidują przepisy dla kategorii prawa jazdy B1. Nie można wyrzucić z Tico niczego o podobnej masie – tylna kanapa, półka, wygłuszenie nie ważą więcej niż kilka kg. To jest możliwe jedynie przez zastąpienie stalowych elementów nadwozia lżejszymi z tworzyw oraz wymontowaniu prawie całości wykończenia wnętrza. To zadanie nieopłacalne – trudne do wykonania. Jeżeli to wyzwanie, wówczas warto podjąć. W innych przypadkach to strata czasu i pieniędzy.
Jakie są koszty przeróbki Poloneza na 3d?
Potrzebne będą:
- zdolny blacharz i lakiernik
- drzwi od 3-drzwiowego Trucka
- zdolny szklarz
- nieograniczony budżet.
W praktyce – sam proces malowania i wstawienia gotowych elementów to wydatek od 5 tys. zł wzwyż. Do tego dochodzą poważne ingerencje w konstrukcje nadwozia – przesunięcie słupka środkowego oraz formowanie i wspawanie stałej części nadwozia pomiędzy drzwiami a błotnikiem co podwaja wcześniej ustaloną kwotę. Problemem jest również tylna boczna szyba, której dorobienie wymaga pracy fachowca. Do tego dochodzi wytłoczenie nowych „plastików” z tyłu przestrzeni pasażerskiej. Łącznie, według pozyskanych informacji, łączny koszt przeróbki z malowaniem i nowym wnętrzem zamknie się w przedziale 12-15 tys. zł, ale często ta kwota sięga nawet 20 tys. zł.
Dlaczego przeglądy serwisowe samochodów przedwojennych wykonywano nawet co 3-5 tys. km?
W tym czasie trwałość mechanizmów była kilkukrotnie niższa niż obecnie. Dotyczyło to głównie połączeń metalowo-gumowych oraz uszczelnień. To powodowało, że pojazd był narażony na wycieki płynów i uszkodzenia układu jezdnego. Przeglądy co kilka tysięcy kilometrów miały utrzymać pojazd w jak najlepszym stanie technicznym. Wówczas normą było, że samochody po przebiegu 60-80 tys. km wymagały generalnego remontu. Wraz z postępem w dziedzinie mechaniki oraz chemii (nowe płyny eksploatacyjne) zaczęto wydłużać przerwy pomiędzy przeglądami. Dziś normą jest 5-krotnie dłuższy odstęp.
Czy w Polsce można kupić części do Land Rovera FC lub Jeepa FC? Chcę taki kupić.
Ciekawa propozycja. Co do części mechanicznych – większość z nich jest taka sama jak w modelach z „noskiem”. Problemem będą głównie części blacharskie, których dostępność w Polsce jest praktycznie zerowa. Te trzeba sprowadzać z USA i Wielkiej Brytanii. FC to wyłącznie inne umieszczenie silnika a zatem nie ma większych różnic. Problemem jest dostępność do tak wiekowych konstrukcji. Patrząc na wyjątkowość modeli lepiej zainteresować się Land Roverem – tu wiele części z Defendera będzie zamiennych. W przypadku Jeepa konstrukcja zmieniła się na tyle, że od Wranglera nic nie będzie pasować.
Co ile km uzupełniało się smarowidło w centralnym mechanizmie?
Dziś taki wynalazek to już przeszłość. Ten wynalazek był potrzebny kilkadziesiąt lat temu i pomagał utrzymać pojazd w nienagannym stanie. Jak często uzupełniało się smar? To zależało od konkretnego modelu i pojemności układu. W praktyce uzupełnianie czynnika smarującego odbywało się co kilka tysięcy kilometrów.
Czy Daihatsu naprawdę ma blachy jak z kartonu?
TAK. To z wad tych samochodów. To samochody wyprodukowane w Japonii, ale ich jakość wykonania jest … chińska. Zaletą są dobre silniki Toyoty, mnóstwo schowków a także bogate wyposażenie. Wadą jest delikatny lakier oraz cienkie blachy. Czy Daihatsu jest bezpieczne? Tak, gdyż pod cienkimi blachami ukryto solidny szkielet. Dzięki temu Daihatsu oferuje znacznie cięższe wersje 4×4. Jeżeli zadba się o zabezpieczenie antykorozyjne i lakier to samochód będzie bezawaryjnie służył przez lata.
Jaki jest polecany lakiernik i blacharz w Pana okolicy (tzn. łódzkie, w okolicy Bełchatowa i Zelowa)?
Ziemowit Zieliński – nie jest tani, ale jest fachowcem.
Czym jeździli ministrowie w II RP?
W latach 20-tych były to głównie „zachodnie” konstrukcje. Były to głównie Chevrolety (Six i Master) i Fiaty (508, 509, 518 i 522) przeznaczone dla urzędników średniego i niższego szczebla. Dla urzędników wyższego szczebla przeznaczone były Rollsy i Cadillaki. Tak wynika z wielu tekstów źródłowych tamtego okresu. Najdroższe z nich przewoziły Marszałka – na przełomie lat 20 i 30-tych był to Rolls (otwarty Phantom), później Cadillac (seria 355D), którego Piłsudski nazywał „trumną”. Z prototypowego „Lux-Sport” nie korzystano.
Chevrolet Master (za kierownicą Aleksander Mazurek)
Czy Polonez był bezpieczną konstrukcją?
Konstrukcyjnie – tak. Nie posiadał ABS-u, poduszek ani nawet zagłówków z tyłu (przez długi czas), ale mimo tego nadwozie było skonstruowane w oparciu o amerykańskie normy bezpieczeństwa. To ostatnie to po części mit, który powtarzany jest od wielu lat, ale jest w tym wiele prawdy. Założenia konstrukcyjne pochodziły jeszcze z „bezpiecznych” prototypów Fiata z początku lat 70-tych i wiele z nich przejęto. Dla przypomnienia – specyfikacja techniczna przyjechała z Włoch, dopiero później była w rozwijana w FSO.
Jak sobie radzicie z hejterami i stalkerami? Jest ich coraz więcej.
Po prostu nie odpowiadamy na wiadomości. Nie publikujemy treści, które nie są zgodne ze „standardami publikacji komentarzy” (do wglądu wkrótce). „Historia” krytyki się nie obawia. Często dostajemy wiadomości aby sprostować niejasności w tekstach i robimy to po weryfikacji źródeł. Dziękujemy za wszelkie uwagi, dzięki którym możemy dążyć do doskonałości. Wszelkie formy stalkingu dokumentujemy dla potrzeb ewentualnych czynności procesowych. Są to dane cyfrowe pozyskiwane w procesie wpisywania komentarza w formularz a także uzyskania zgody na tzw. „ciasteczka”. Mówi się, że „nie karmi się trolla, wtedy sam odchodzi”. Stosujemy to w praktyce. Dzięki temu moderacja nie wpuszcza na blog ludzi, których jedynym zajęciem jest bluzganie na twórców.
Proszę napisać coś o akcji odgracania podwórek na początku lat 70-tych. Wtedy wiele zaniedbanych pojazdów zezłomowano na podstawie nakazów.
Tak, to doskonały pomysł. Oczywiście czekamy na kolejne pomysły. Obecnie mamy plany na najbliższe miesiące i musimy zrealizować plany publikacji już napisanych tekstów, ale z pewnością skupimy się na tym pomyśle. Jest to temat na przynajmniej dwuczęściową publikację. Tymczasem skupimy się na historii motocykli – to temat, o który często prosicie we wiadomościach. Niedługo również opublikujemy najbardziej oryginalny tekst o specyficznych pojazdach dla pewnej grupy kierowców.
kolejne ciekawe odpowiedzi zamieścimy w grudniu

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.







