Pytania i odpowiedzi, #9

przez | 24 marca, 2023

Oto najciekawsze pytania i odpowiedzi z naszej skrzynki. Co ciekawe, większość z nich dotyczyła faktów historycznych. Zachęcamy do lektury.

Dlaczego wydawnictwo Print Shop Prego nie wydaje już katalogów samochodowych takich jak w latach dziewięćdziesiątych? Internet to nie wszystko. Nie można znaleźć egzotycznych marek, czasem nie wiem nawet jak się nazywają a tam było wszystko. Norbert z Warszawy

Piękne to były czasy. Co roku można było kupić książkę, która była zestawieniem wszystkiego, co było obecne na rynku motoryzacyjnym. Były w niej błędy, ale całość odpowiadała potrzebom Czytelników. Niestety, wraz z rozwojem internetu zaprzestano wydawania całej serii. Szkoda, gdyż na rynku wydawniczym nie ma obecnie nic co może zastąpić serię „Samochody Świata” i jej pochodne. Zaprzestanie wydawania tej serii było błędem – w cenie  30 zł nikt nie oferował aż tyle. Nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po katalogi z tamtych lat, które są dostępne na serwisach aukcyjnych.

Czy Rover serii 75 ma szansę bycia youngtimerem? To w zasadzie BMW, tyle że z przednim napędem. Wojtek

Wersja z silnikiem V6 lub MG z wielkim V8 – zdecydowanie tak, choć na wzrost cen należy poczekać przynajmniej 3-4 lata. Obecnie Rover nie jest szczególnie ceniony na rynku samochodów używanych. Przyczyną tego jest … zamknięcie linii modelowej oraz przejęcie przez Chińczyków. Rover bywa kapryśny, przez co klienci uważają go za produkt niepełnowartościowy, który rangą bardziej pasuje do Renault niż do BMW. Co można polecić? Zadbanego sedana lub kombi, najlepiej z silnikiem V6 w cenie do 10 tys. zł. Droższe oferty odradzamy bo wiążą się z ryzykiem utraty wartości.

Ile w latach trzydziestych kosztował litr benzyny? Mateusz z Kielc

Około 58-80 gr co odpowiada dzisiejszym … 6-8 zł za litr. „Zwykła” tygodniowa pensja wynosiła wtedy około 22-30 zł. Cena paliw była wysoka, podobnie jak ceny pojazdów. Co ciekawe, w tym okresie nasze rafinerie niemal w całości zapewniały popyt na paliwo.

Cena benzyny w 1936 roku

Źródło: „Technika Samochodowa” – Grudzień 1936 r.

Co sądzicie o nowych oznaczeniach BMW, Mercedesa i Audi? Jerzy

Paranoja! Silnik dwulitrowy w „30-tce” to przesada, „35” to wariactwo a „45” to zwyczajne oszustwo, podobnie jak „300” o pojemności dwóch litrów. W latach 80-tych nikomu nie przeszkadzało 1.0 Turbo, gdyż wtedy „Turbo” wynagradzało braki w pojemności. Dziś to już nie działa i próbuje się nam wmówić, że „małe” może takie jak „duże”. Otóż … nie może a marketingowy bełkot nijak ma się do rzeczywistości, szczególnie norm spalania. Podobnie Audi, którego oznaczenia są … dziwne – 35,45,55 to nawet nie „moc silnika taka jak z pojemności …”, ale bliżej nieokreślone dane.

Czy Tipo 2.0 16V w cenie 6500 E to fanaberia sprzedawcy? Widziałem takie ogłoszenie i uważam, że cena jest przesadzona o co najmniej połowę. Artur

Za takie pieniądze możemy liczyć jedynie na specjalną ofertę od Niemca „co go pod kocem trzymał”. W rzeczywistości ceny zadbanych egzemplarzy oscylują wokół 4-5 tys. euro. Jeżeli ma wyjątkowo niski przebieg, wówczas można pokusić się o kwotę około 6 tys. euro. W podobnej cenie kupimy Deltę 2. generacji z dwulitrowym silnikiem. Będzie droższa o najwyżej 1,5 tys. euro. Ciekawą propozycją jest Delta „Jedynka” z silnikiem wolnossącym – to nie Integrale, ale jej wartość będzie rosnąć szybciej niż Tipo.

Czy Range Rover pierwszej generacji był dostępny również z „tradycyjnym” zawieszeniem? W ofertach sprzedaży są tylko „wynalazki” z regulacją prześwitu czyli pewnie z pneumatyką lub z „hydro”? Marek

Zawieszenie pneumatyczne w Range Roverze początkowo było drogą opcją. Standardem było dopiero w „Dwójce”. Znalezienie „Jedynki” z tradycyjnym zawieszeniem nie jest trudne, ale będą to głównie egzemplarze z końca lat 70- tych lub 80-tych. Zawieszenia EAS należy unikać – to potencjalna mina, gdyż wielu klientów używanych „Rangów” nie było stać na ciągłe naprawy i pojazd może mieć problem z utrzymaniem prześwitu.

To prawda, że w latach trzydziestych w Polsce można było kupić Corda, Auburna i Duesenberga? Aneta w Pabianic

Owszem, nie znamy cen, ale w latach 30-tych na warszawskim Nowym Świecie mieściła się siedziba spółki „Niktan”, która sprowadzała do Polski pojazdy tych marek. Ile ich sprzedano? To zagadka, którą z pewnością wyjaśnimy.

Reklama spółki „Niktan”

Źródła własne

Czy istniało „coś” takiego jak Seicento z silnikiem o pojemności półtora litra? Trafiłem na wpis o tym modelu w starym artykule i bardzo mnie to zaciekawiło? Oskar

Owszem, w pierwszych latach produkcji Seicento pojawiło się kilka odmian specjalnych. Opisywana przez Ciebie wersja z 1,5-litrowym silnikiem to nic innego jak Abarth, który nie był oferowany w Polsce pomimo tego, że inne wersje Seicento powstawały wyłącznie w naszych zakładach. Istniały dwie wersje mocy – 100 i 115 KM. W Polsce braki te rekompensowały doładowane silniki 1.2 z Punto, które firmy tuningowe montowały do Seicento. Trafić na oryginalnego Abartha Seicento graniczy z cudem.

Ile w przedwojennej Polsce należało wydać aby stać się właścicielem Mercedesa? Najlepiej „dużego” 320? Maciek

Najtańszego Mercedesa 170V kupowano za około 10 tys. zł (dwukrotność ceny Fiata 508). Luksusowa kareta serii 320 to wydatek około 32 tysięcy ówczesnych złotych (wówczas najdroższy samochód oferowany przez oficjalne przedstawicielstwo). Dla porównania – nieco mniejsze BMW serii 326 lub 328 można było kupić za 16-20 tys. zł. Najtańszym samochodem końca lat 30-tych oferowanym w Polsce była „Myszka” – najtańszy i najmniejszy Fiat był wyceniany na 3800-3900 zł.

Ceny wybranych samochodów w 1937 roku

Źródło: archiwum MTP

Chcę kupić sobie albo 406 Coupe albo Calibrę V6. Które z nich będzie mniej uciążliwe w codziennej eksploatacji? Janek z Mrągowa

Wszystko zależy od stanu technicznego. Porównując te dwa modele należy uznać, że Calibra będzie bardziej użyteczna. Peugeot będzie przyciągał wzrok, ale z pewnością będzie bardziej kosztowny w naprawach. Porównując te dwa modele należy porównać wersje: Calibry V6 i 406 V6 oraz Calibry 2.0 16V i 406 2.0 16V. W przypadku 406 nie polecamy diesla a Calibra ze 115 – konnym silnikiem będzie tania w eksploatacji, ale o dobrych osiągach należy zapomnieć. Rozum podpowiada – Calibra, Serce – 406.

Czy „Historia …” zmieniła zdanie w sprawie „TDI”? To wynika z wielu wpisów. Andrzej

Nie, absolutnie nie. Dla piszącego te słowa to nadal symbol „czegoś” pospolitego, zwykłego i nijakiego. Sama marka, oprócz pochodzenia, nie ma w sobie nic niezwykłego. Warto docenić wkład Volkswagena w rozwój motoryzacji, ale nie warto przeceniać tych zasług. Pisząc o tym producencie warto jednak szukać wyjątków i odstępstw od tej reguły – te są, ale nie każdy o tym wie.

Jakie jest Wasze zdanie na temat „małych tablic”? Marcin z Wałbrzycha

Są potrzebne, ale tylko w przypadku gdy rozmiar miejsca na zderzaku jest odpowiednio mały. Jeżeli jest miejsce na tablicę pełnowymiarową – wtedy za jeżdżenie z „małymi blachami” powinna być kara. „Małe” tablice przeznaczone są albo dla pojazdów przedwojennych, albo dla amerykańskich, gdzie miejsce pomiędzy tylnymi światłami lub w zderzaku jest wąskie i wymagana jest tablica kwadratowa. W takim przypadku można zastosować „małe” tablice. Jeżeli przestrzeń na „blachy” odpowiada europejskim normom – wówczas nie można tolerować takich tablic.

Na kolejne pytania odpowiemy wkrótce. Nasza skrzynka to: hzkwt@wp.pl