Podczas wakacji nasza skrzynka zapełniła się kolejnymi pytaniami. Tym razem dotyczyły nie tylko motoryzacji, ale i twórcy tekstów na „Historii …”. Odpowiedzi na najciekawsze jak zwykle publikujemy poniżej.
Czy Kappa Coupe to pewna inwestycja? Podobno to „mina” i „skarbonka” z niedostępnymi częściami? Maciek z Płocka
To specyficzny „twór”. Części mechaniczne nie różnią się od limuzyny. Nadwozie jest zupełnie inne i dostać do niego części blacharskie jest trudno oraz ich cena „zwala z nóg”. Większość oferty pochodzącej z Zachodu jest ocynkowana i rdza świadczy o niedbale naprawionych skutkach wypadku. Wyprodukowano ich zaledwie 3271 sztuk a produkcją nadwozia zajmowała się Maggiora. Najlepsza Kappa Coupe to ta czarna z silnikiem 2.0 20V Turbo z Fiata Coupe lub 3.0 V6 – koniecznie ze skórą Poltrona Frau.
Czy jest to pewna lokata? To typ, którego tak łatwo spotkać na ulicy jak Ferrari 355 a przy tym jest wyraźnie tańszy w zakupie i eksploatacji. Ceny obecnie są atrakcyjne i powoli rosną – większość egzemplarzy, które po niewielkiej inwestycji będą w dobrym stanie wyceniana jest na około 13-15 tys. zł. Egzemplarze, których stan jest bardzo dobry wyceniane są na około 25-30 tys. zł. Jeszcze dwa lata temu ich ceny były o 2-3 tys. zł niższe niż obecnie. Istnieje zatem szansa, że Lancia stanie się pewną lokatą. „Historia …” radzi ostrożność, ale jednocześnie zachęca do tego wyboru.
Kappa Coupe w stanie idealnym
Czy to prawda, że Lotus Esprit to jeden wielki składak i zawiera w sobie części z kilku modeli innych marek? Damian z Wąchocka
Oczywiście, że jest w tym wiele prawdy. Silnik pierwszej serii posiadał wiele elementów z jednostki Renault, w tym. m.in. tłoki. Moc na koła przenosiła skrzynia, którą Citroen montował w modelach SM i Maserati Merak (wtedy Maserati należało do Citroena). W modelach z lat 90-tych napęd przenosiła skrzynia z Renault 25. Tylne światła pochodziły od Fiata X1/9, zastąpione później przez te znane z Rovera SD1. W modelach z lat 90-tych zastosowano klocki hamulcowe pasujące od … Fiata Coupe Turbo lub Peugeota 406 Coupe.
Czy to oznacza oszczędności podczas użytkowania tego pojazdu? Nic z tego. Lotusy „lubią olej” i bywają kapryśne. Części eksploatacyjne można kupić w atrakcyjnej cenie, ale to nie jest zachęta do zakupu. Choć w ciągu prawie 30 lat produkcji powstało 10 tysięcy sztuk, do dziś niewiele jest zachowanych w dobrym stanie głównie ze względu na dostępność części. „Dawcy” są już na wyginięciu, co oznacza, że również ten „składak” będzie słabo zaopatrzony w części a te z czasem będą drożeć. Tak już jest ze „składakami”.
Czy Polonez 1.9D może być w przyszłości dobrą lokatą pieniędzy? Wojtek z Warszawy
Ceny Polonezów osiągnęły absurdalne ceny. Najdroższe są oczywiście unikaty z silnikami 1.6 i 2.0 TD lub 2.0 DOHC. Zdarzają się nawet „wynalazki” z większymi silnikami serii „K” produkcji Rovera czyli nawet 1.8 120 KM. W przypadku 1.9D ceny są wyraźnie niższe co ma związek z pochodzeniem silnika. Diesel konstrukcji PSA pozwalał zmniejszyć zużycie paliwa, ale nie poprawił osiągów i dlatego dziś nie jest ceniony. Czy ta sytuacja się zmieni? Raczej nic na to nie wskazuje a Polonez 1.9D pozostanie ciekawostką a nie lokatą kapitału.
Dlaczego Renault produkuje buble skoro ma „jakość Renault”? Andrzej z Bełchatowa
Dlatego, że „jakość” to pojęcie względne. W praktyce oznacza wartość pośrednią pomiędzy oczekiwaniami klienta a możliwościami producenta. „Po naszemu” – cena, jaką płaci klient, musi być adekwatna do kosztów, jakie ponosi producent. Renault opanowało tą zależność do perfekcji oferując produkt tani i dostępny, ale jego mechanizmy są tak zaprojektowane żeby pojazd jak najszybciej wymagał interwencji mechanika. Dzięki odpowiedniemu poziomowi jakości Renault zarabia a klienci po kilku latach przeklinają wybór.
Jest to normalne zjawisko. Na przełomie lat 80 i 90-tych Mercedes, Porsche i Audi miały problemy finansowe z powodu „zbyt dobrej” oferty. Mała różnica pomiędzy kosztami wytworzenia a ceną zakupu generowała straty finansowe. Dziś już nie próbuje się tworzyć „produktu idealnego”, chyba, że są to modele, których zadaniem jest utrzymanie wizerunku producenta. Do takich ci często „dokładają”, ale to wydatek, który kompensują zyski z oferty przeznaczonej dla większości klientów. „Jakość” według Renault to „nijakość” co wielokrotnie doświadczył Autor tego tekstu.
Bez komentarza …
Dlaczego Mercedes od kilku lat kopiuje BMW? Maciek z Łodzi
Mercedes współpracuje z BMW przy rozwoju alternatywnych źródeł napędu – to fakt. Przyczyną tego, że Mercedesy wyglądają jak BMW jest proces „odmładzania” klienta. Nie, nie wysyłają ich do Rosji, gdzie w myśl starej plotki z dwóch starych robią jednego nowego (popularna plotka czasów stalinizmu). Mercedes postanowił, że zdobędzie klientów poniżej „40-tki” czy nawet po „20-tce”, stąd „zbeemwiczenie” całej palety. Jedynie klasa G oparła się tej modzie. Czy to słuszny kierunek? I tak, i nie – co ma uzasadnienie wśród poszczególnych klas.
Klasa E zawsze kojarzyła się ze statecznym, starszym klientem. Tymczasem jest bardziej sportowa niż BMW 5. Warto zobaczyć ostatnie projekty Obendorfera, który narysował Mercedesa według tradycyjnych linii – jest kanciasty i jednocześnie nowoczesny. To nowoczesny projekt z liniami serii W114/W115 przeniesionymi w bryłę W124. Taki powinien być duży Mercedes. Ilu dzisiejszych 30-latków stać na nową klasę E? Zapewne niewielu, stąd w przypadku „dużych” Mercedesów sportowe linie nie powinny mieć zastosowania.
Dlaczego w szkołach nie uczą przyszłych mechaników samochodowych przedmiotu „Historia motoryzacji”? Powinien Pan zrobić program nauczania i wydać książkę. Dawid ze Szczecina
Z własnego doświadczenia wiem, że pewne treści są przemycane na zajęciach historycznych, ale niestety nie ma odrębnego przedmiotu. Jest to dobry pomysł, gdyż za zdolnościami manualnymi powinna iść również wiedza historyczna z tej dziedziny. Poruszę ten temat w gronie pedagogicznym oraz w Ośrodkach Kształcenia Zawodowego. Moim zdaniem przyszły mechanik powinien wiedzieć skąd wziął się pomysł na rozwiązanie techniczne i kto 'to” wymyślił. Taką wiedzę nie posiadają mechanicy a jedynie historycy motoryzacji. Niestety, Ci nie chcą uczyć.
Pana usługi są droższe niż u „Strażniczek Lasu”! Normalnie to bierze się po 100 zł za stronę. Maciek z Łomży
Macieju, trzeba się cenić. Jeżeli mamy umiejętności, które nas wyróżniają to musimy je odpowiednio wyceniać. Na rynku autorów tekstów jest duża konkurencja, ale uczciwych pośredników coraz mniej. Dlatego postanowiłem, że nie będę korzystał z pośrednictwa chyba, że to będzie naprawdę solidna agencja reklamowa. Takich jest niewiele. Rzekoma „drogość” to mit, w który nie należy wierzyć. Często takie ceny dyktowały nieuczciwe agencje, które później dzieliły się zyskiem nieproporcjonalnie do wkładu naszej pracy. Koniec z tym. Teraz każdy może sam sobie pozyskiwać zlecenia.
Konkurentom również radzę podnieść ceny i samemu negocjować warunki. To sprawi, że ta praca będzie ceniona i skończy się wynagrodzenie w postaci „wpisu do CV” czy książkowych barterów za kilka godzin pracy. Mówi się, że rynek reguluje się sam i w tym przypadku tak będzie. Ilość „trefnych zleceń” spadnie gdy ten zawód stanie się ceniony. Autor tekstów to nie żaden influencer ani inny „instacośtam”. Jeżeli chce się czytać mądre treści w sieci to „ktoś” musi je napisać. Czas poświęcony na szukanie dobrych źródeł powinien być godnie wynagrodzony.
Czy przeszczep silnika TDI do Mazdy RX-8 to dobry pomysł? Widziałem taki wynalazek i wyglądało to dziwnie a brzmiało jak silnik C-330 w Ferrari. Artur z Kielc
Tylko ze względu na łatwość napraw ten silnik zasługuje na wszelkie „przeszczepy”. Do Mazdy pasuje jak „do świni siodło”, ale Wankel nigdy nie osiągnie tak wysokiego przebiegu. To rozwiązanie kompromisowe – silnik ma wysoki moment obrotowy, ale wyraźnie mniejszą moc. Pomysł ten nie jest polecany głównie ze względu na unikatowy charakter tego modelu. RX-8 jest najlepsze w oryginale, choć ten oryginał nie jest idealny. Co jest najlepsze dla silnika Wankla? Odpowiednie uszczelnienie, wtedy nie ma problemu z wyciekami.
Czy turbo do Poloneza 1.9 D to dobry pomysł? Chcę to zrobić mojej maszynie. Władek z Zduńskiej Woli
Silnik XUD ma potencjał rozwojowy. Jeżeli jest zadbany to śmiało można zastosować zestaw fabryczny przeznaczony do tego silnika. W Polonezie stosowano XUD9A lub odmianę L. Nie wyciśniemy z niej 150 KM, ale rozsądną wartością będzie 90-100 KM. Oczywiście należy pamiętać o tym, żeby nie wykorzystywać pełnego momentu obrotowego w sposób gwałtowny, gdyż mechanizmy Poloneza nie są dostosowane do przeniesienia ponad 200 Nm. Polecamy również zastosować skuteczniejszy układ hamulcowy.
Czy Opel Tigra ma zadatek na youngtimera? Wojtek z Warszawy
Pierwsza generacja zdecydowanie tak, ale tu pojawia się problem. Wadliwa konstrukcja tylnych błotników Tigry spowodowała, że większość z nich już dawno zardzewiała. Nadwozie nie było zbyt sztywne a duża tylna szyba przy zamknięciu generowała takie przeciążenia, że … pękała przednia. Samochód w swoim czasie porównywano do Hondy CRX, Nissana 100 NX i innych sportowych „maluchów”. Niestety braki jakościowe zdziesiątkowały całą produkcję. Klientami Tigry były bogate nastolatki płci żeńskiej lub najwyżej 20-letnie „pryszczate sk…” – jak mawia pewien Sebastian.
Znalezienie egzemplarza, który nie wymaga całkowitej odbudowy jest trudne. Jeżeli taki znajdziesz to najlepiej z silnikiem 1.6 16V, który zapewni najlepsze osiągi. Tigra tej generacji nie osiągnie cen CRX-a co nie znaczy, że jej wartość nie wzrośnie. Zupełnie inaczej jest z drugą generacją, która jest tanim CC – nie ma dobrych osiągów a funkcjonalność nadwozia jest ograniczona przez elementy dachu, którego konstrukcja chowa się za przednimi siedzeniami. Polecamy, ale nie licz na duże zyski, ale na kolejną „zabawkę”, na której nie stracisz, ale też nie zyskasz „kokosów”.
Opel Tigra
Czy MG F czyli ten mały roadster to awaryjna konstrukcja? Wiele złego słyszy się o silniku. Adam z Łodzi
Silnik o pojemności 1.8 dm3 to konstrukcja Rovera. Z racji wysilenia może mieć problemy z nadmiernym zużyciem oleju lub uszczelką głowicy, która lubi często „puścić”. To w zasadzie jedyna wada tego napędu. Trzeba wiedzieć, że jest to „mały potworek” i jego prowadzenie jest ciekawym doświadczeniem wartym wysokich kosztów robocizny – głównie ze względu na umieszczenie silnika i skrzyni biegów. Co do kosztów części eksploatacyjnych? Nie są one drogie, ale coraz trudniej dostępne o czym należy pamiętać.
Kolekcja zdjęć na Instagramie powala. Konkurencja może pomarzyć o takich źródłach. Skąd one pochodzą? Bartek z Sieradza
Z wielu źródeł. Przede wszystkim ich znalezienie wymagało wiele czasu i często są to „przypadkowe trafy” jak w przypadku cennika CWS-a. „Historia …” nie ogranicza się do „Wujka Gugle”. Korzystamy z kilku przeglądarek, przeglądamy głównie archiwa producentów oraz … rosyjskie media, w których znajdziecie zdjęcia, których nie wyszukają popularne zachodnie mechanizmy wyszukujące. Ważne jest, żeby weryfikować te źródła, gdyż część opisów jest błędna. Co polecamy? Przede wszystkim „Jandex.RU”.
Polskie serwisy o podobnej tematyce zazwyczaj ograniczają się do popularnych źródeł. „Historia …” nie lubi powtarzalności i dlatego źródła nie są oczywiste. Wiele ciekawych ilustracji można znaleźć na forach tematycznych skupiających właścicieli określonego modelu a zdjęcia polskich prototypów … na francuskich czy brytyjskich grupach skupiających użytkowników określonej marki. Raz jeszcze warto podkreślić – czas poświęcony na tygodniowe działanie bloga jest porównywalny z … czasem przepracowania etatu nauczyciela a może nawet i dłużej.
Ile warto wydać na renowację Citroena 2CV żeby nie utopić w nim całej gotówki? Ziomek z Łodzi
Drogi Ziomku, części do 2CV są tanie, ale trudno dostępne. Najdroższe będą elementy wyposażenia wnętrza, zsuwany dach i opony o nietypowym rozmiarze. Większość zadbanych egzemplarzy kupić za kilkanaście tysięcy złotych co oznacza, że inwestycje poniesione w odbudowę będą najwyżej czterocyfrowe. Czego unikać? Zrobienia z 2CV dzieła sztuki, którego nikt nie kupi a takie są oferowane w cenach po … 60 tys. zł i więcej. Zrobienie z zaniedbanego 2CV jeżdżącej inwestycji jest możliwe, ale nie należy przesadzać z kosztami.
„Historia …” czeka na kolejne pytania pod adresem: hzkwt@wp.pl

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









