Daihatsu Copen z 2002 roku to roadster w rozmiarze kei-car. Na długości 344 cm udało się zmieścić długi przód, ciasne wnętrze dla dwóch osób oraz stosunkowo długi tył, w którym mieściły się dwa panele składanego dachu. Smart Roadster był o cały jeden centymetr krótszy. Drugi koniec skali wygląda bardziej dostojnie.
Miniroadster od Daihatsu
Źródło: Automoli
Rolls-Royce Drophead Coupe z 2007 roku to najdłuższy kabriolet początku XXI wieku. Z długością 561 cm dorównuje amerykańskim krążownikom z lat 70-tych. To pół metra więcej niż klasa S bez dachu. Ma nawet podobne proporcje. 1/3 tej długości stanowią potężne „kurołapy”. Wielka szyba – jak w łodzi, ogromne felgi. W nim wszystko jest wielkie.
Wielki Rolls Drophead
Źródło: MotoWP
Toyota iQ z 2008 roku mieści 4 osoby na długości 298 cm. To rekord, nawet wobec „Malucha”, choć miejsca z tyłu są rozmiarów dziecięcych. Krótki przód, dalej krótka przestrzeń pasażerska. Bagażnik? Nie ma. ¾ długości to przestrzeń pasażerska. Długie drzwi i długi otwórz drzwiowy. 298 cm to połowa długości amerykańskich pickupów. Pod krótką maską prawie 100 KM.
Toyota iQ
Źródło: Automoli
Mercedes G 6×6 z 2013 roku to absolutny gigant wśród pojazdów terenowych – 587 cm. Wydłużony tył z wysuniętą do tyłu tylną kanapą oraz dwiema osiami. Za nią krótka „paka” i kratownica jak w amerykańskim „rolniczym czołgu”. Nawet najszybszy G540 Landaulet jest krótszy o pół metra. Wśród terenówek tylko opancerzone pojazdy są większe.
Mercedes G 6×6
Źródło: Mercedes
Suzuki Jimny z 2018 roku to najkrótszy przedstawiciel tej serii pojazdów. Ma 364 cm długości, na których „upchnięto” potężne zderzaki, „potężny” przód oraz dwa rzędy siedzeń. Bagażnik? To całe 15 cm długości (czyli 85 dm3 pojemności bagażnika). Większość pojazdów terenowych obecnie ma minimum 4,5 metra długości, ale nie wszystkie. Jimny to najmniejsza prawdziwa terenówka.
Najkrótsza terenówka
Źródło: MotoWP
Wyżej wymienione przykłady to tylko wybrane skrajności. Długość karoserii może być wykorzystana dla potrzeb zapewnienia bezpieczeństwa, przestrzeni a także może służyć stylistom do narysowania odpowiednich kształtów. Jak łatwo zauważyć, przez niemal 120 lat historii motoryzacji ta wartość podlegała zmianom, ale nie były to zmiany na tyle istotne aby zmieniać rozmiary miejsc parkingowych. Zmiany te przedstawiają się następująco:
- segment A na przykładzie najmniejszych Fiatów w ciągu 50 lat wydłużył się o pół metra. Maluch miał 3,05 m długości a współczesny Fiat 500 to już 3,55 m długości;
- segment B na przykładzie Citroena AX – 349 cm na początku lat 90-tych i współczesny Citroen C3, który ma 401,5 cm długości;
- segment C z najlepszym przykładem – Golf pierwszej generacji to 3705 mm długości, nowy Golf to już 4280 mm długości a są kompakty dłuższe o 20 cm.
Wśród wyższych segmentów długość zwiększyła się o około 20-30 cm względem modeli z lat 70-tych. Im większy rozmiar kiedyś tym mniejsze różnice obecnie. Po prostu w mniejszych klasach bardziej zwraca się uwagę na przestronność wnętrza a tą trudniej pogodzić z krótkim nadwoziem. Czynnikiem, który wpływa na długość nadwozia jest również bezpieczeństwo i konieczność stosowania stref zgniotu. Czy można na 3 metrach długości zaprojektować bezpieczny samochód dla 4 osób?
To coraz trudniejsze, ale jeszcze można to zrobić. Klienci chcą coraz większych samochodów co niestety wpływa na dalszy rozrost pojazdów i trudno zahamować ten trend, choć wybrani producenci próbują – wystarczy porównać ostatnie generacje azjatyckich kompaktów, które już przestały rosnąć. Amerykanie nadal chcą długich samochodów, choć obecnie rolę długich sedanów przejęły długie SUV-y. Ich długość maskują potężne, ale kanciaste nadwozia.
Na koniec…
Daihatsu Sirion mierzy dokładnie 363 cm długości i było jednym z najkrótszych samochodów segmentu B na początku XXI wieku. Na tak małej długości upchnięto krótki przód, w którym silnik znajduje się nisko. Za nim jest wygodna przestrzeń pasażerska dla czterech osób i długi na 50 cm bagażnik. W tym czasie Grande Punto było dłuższe o 40 cm, ale nie zapewniało większej ilości miejsca. Dodatkowe centymetry były z przodu – trzeba było zmieścić dużego diesla pod maską.
Jeżeli wierzyć tezie postawionej na początku tego artykułu, właściciel tego pojazdu musi mieć w spodniach „dużą armatę”. Czy będziemy to sprawdzać? Wierzymy na słowo, chociaż w sumie … przy najbliższej okazji sprawdzimy i poinformujemy Czytelników.
„Jest długi, chcę go mieć!” – część pierwsza
„Jest długi, chcę go mieć!” – część druga
tekst: Maksymilian Wójcicki
nadzór merytoryczny: Zbigniew Kluczkowski
Podobne wpisy:
50 twarzy Passata, część ostatnia - Passat Mk 7 i Mk 8
Zespół R-R
Pojazdy Nubara - naftowego celebryty
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #1
Oryginalny jak kserokopia, część pierwsza
"Jest długi, chcę go mieć!" - część druga
O planach na przyszłość, Daihatsu i doktorze Kaczmarku
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #4
Wszystko co nietypowe u Rollsa i Bentleya - galeria, część trzecia

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.











