Rzecz o licznikowej nieskończoności i … o skromności

przez | 4 października, 2019

Do końca XIX wieku prędkościomierz nie należał do standardowego wyposażenia pojazdów. Gdy się wreszcie pojawił to u kierowców pojawiła się chęć osiągania jak najwyższych wskazań. Prędkości trzycyfrowe uważano za szaleństwo a ich osiąganie uważano za wariactwo, podczas którego można przenieść się w czasie lub stracić głowę. W XX wieku wskazania na prędkościomierzach wzrosły czterokrotnie a przyrost prędkości spowodował, że mechanizm wskazówki nie nadążał za rzeczywistym wskazaniem. W latach 70-tych pojawiły się wyświetlacze.

One nadążały za osiągami, ale przestały być piękne. Nie było już chromowanych obwódek i czerwonych liczb na tarczy. Wyświetlacz miał zaletę, której nie miały klasyczne tarcze – mógł wyświetlać prędkość o dowolnej wartości i jedynie oprogramowanie ograniczało jego możliwości. Tymczasem Bugatti nie chciało zrezygnować z klasycznych zegarów, stąd decyzja o usprawnieniu mechanizmu. W ten sposób powstał mechanizm idealny, zdolny do szybkiej zmiany wskazania wielkich prędkości. Naprawdę był potrzebny.

Droga od 0 do 500 km/h w historii motoryzacji była długa, tymczasem to najbliższe miesiące zdecydują, kiedy Bugatti osiągnie prędkość lotniczą. W zasadzie już osiągnęło, gdyż 490 km/h nie osiągnął żaden inny pojazd, którego prowadzenie nie sprawiałoby problemu komuś, kto na co dzień jeździ Fabią. Co to znaczy? Nie tylko Andy Wallace może Chironem pojechać z taką prędkością. Zrobi to nawet pani Stanisława, która jeździ Fabią 1.4 MPI. Potrzebuje tylko kilku kilometrów prostej i umiarkowanej pogody.

Wskazania licznika Chirona są naprawdę wysokie …

Źródło: Bugatti

Licznik, który kończy się na liczbie 500 jest tylko jeden i tylko jeden może „zamknąć się” na tej liczbie. To specyficzne uczucie być „tym” jednym i niepowtarzalnym. Nikt wcześniej tego nie miał. Patrząc na to cudo techniki można przypomnieć sobie liczniki firmy Jaeger, które w latach 30-tych montowano do serii 57. Tam ostatnią liczbą było 200. Taką wartość Bugatti 57 również „zamykało” na niemieckim autobanie, którego powstanie zawdzięczamy pewnemu niespełnionemu malarzowi oraz kredytom zaciągniętym od banków, których właściciele byli … Żydami.

Bugatti „zamknęło” licznik. Z drugiej strony mamy takie „wynalazki” jak SDI, które ma około … 100 km/h rezerwy. Czy to na wypadek działań tuningowych? Tego nie wiem, ale tak oto tworzą się mity. Pamiętacie jak będąc dzieckiem zaglądaliście przez szybę na deskę rozdzielczą i byliście ciekawi ile „to wyciągnie”? Oczywiście koniec licznika był równoznaczny z prędkością maksymalną, przez co nawet Polonez mógł teoretycznie pędzić z prędkością ponad 200 km/h. W praktyce przy 140 km/h zaczynała się w nim zaginać czasoprzestrzeń.

Podobny proceder towarzyszył Autorowi tego tekstu przez ostatnie trzy dekady, z czego ostatnie 10 lat za kierownicą pojazdu, który podobno osiąga 150 km/h a licznik wyskalowany był do 230 km/h. Przy 110 km/h opony traciły kontakt z nawierzchnią a co dopiero przy 150 km/h? Niby silnik serii „Energy” ma trochę energii, ale nie aż tyle, żeby dać mu aż tyle rezerwy. Tymczasem mu dano. Dzięki temu każde dziecko ma wyobrażenie, że francuska technologia jest szybka. Rzeczywiście, jest szybka, ale jedynie w dotarciu do warsztatu.

Co dalej z nieskończonością wskazań licznika? Nieskończony jest przebieg Mercedesa W123 i W124, nieskończony jest przebieg starego Golfa z komisu. Nieskończona jest również ludzka głupota. Nieskończone są rozdzielczości nowoczesnych wyświetlaczy – obraz 4K na 20-calowym telewizorze wygląda pięknie, ale rozprasza wzrok zamiast koncentrować go na wybranym jednym punkcie. To również objaw nieskończonej ludzkiej głupoty. Pamiętacie zegary firmy MERA? Zaawansowany zestaw wskaźników Delty Integrale?

Wskaźniki Delty Integrale

Źródło: Petrolicious

Czy komuś to przeszkadzało? Nie, ale chiński tablet jest tańszy niż mechanizm godny Bugatti. Może wyświetlać nawet złoty kolor i wirtualną bursztynową wskazówkę. Nie wyświetli jednak godzin ludzkiej pracy. Wskaźniki Jaegera czy współczesne spotykane w Bugatti to dowód pracy człowieka, który korzystał z maszyny, ale odpowiadał za ostateczny efekt. Przy pracy nad elementem za tysiące euro pracował dążąc do nieskończonej jakości. Nie osiągnął jej, ale z pewnością wykorzystał całą swoją wiedzę i umiejętności.

Na jakich wartościach skończą się wskazania liczników? 400, 500 a może i 1000 km/h? Tego nie można przewidzieć. „Tabletoza” w przypadku tanich marek nie będzie wykorzystana, gdyż nieczęsto się zdarza aby wyświetlacz pokazywał prędkości powyżej 200 km/h. W przypadku pojazdów wyczynowych będą to wyższe wartości. Bugatti, które ma mechaniczną wskazówkę, pozostanie rekordzistą nawet gdy piękny cyferblat zostanie zastąpiony wyświetlaczem. Wskazówka zostanie bo przecież nie wypada, żeby była kreską na wyświetlaczu.

Czy Bugatti zamknie swój licznik? Brakuje mu 10 km/h, ale nieoficjalnie mówi się, że licznik nie docenia możliwości pojazdu o 15 km/h. Z nowymi oponami osiągnie 515 km/h i zrobi to każdy, kto potrafi jeździć Golfem. Tak, gdyż Bugatti to 4 Golfy GTI w jednym – tak twierdzą „antyVAGowcy” i trzeba przyznać, że mają w tym 1/4 racji. Co się stanie gdy wskazówka przekroczy liczbę 500? Potrzebna będzie nowa tarcza licznika i nic więcej. Czy wtedy zniknie bolec umieszczony za ostatnią liczbą? Nie, bo to będzie kolejna granica i wyzwanie, które trzeba podjąć.

Tak wygląda droga przy 490 km/h

Źródło: Bugatti

Kończąc ten oryginalny tekst trzeba wspomnieć o roli jaką pełni matematyka i fizyka. To one kryją się za wskazaniem większości mechanizmów pojazdów, w tym nie tylko tych rekordowych. Nieskończoność jest piękna. Obrazuje dążenie do celu, walkę z ograniczeniami, które próbujemy pokonywać dzięki wiedzy i umiejętnościom. Często w ten sposób szukamy szacunku i uznania zanim jeszcze nam się uda osiągnąć zamierzony stan. Tymczasem Bugatti dopiero po miesiącu pochwaliło się wynikiem. Wskazówka przekroczyła magiczną liczbę 490,5 km/h. To się nazywa „skromność”.