50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #5

przez | 22 stycznia, 2022

Najwyższa pora na ostatnią część zestawienia. Znajdziecie w niej „miksturę” pojazdów, które mogą wszystko. Jeżdżą, pływają i latają. Są duże albo ogromne. Prowadzenie każdego z nich zapewnia moc wrażeń. Trzymając ich kierownicę można cieszyć się, wystraszyć, być zaskoczonym – jednocześnie lub zmiana następuje w ułamku sekundy. Co na pozycji nr 10? Pojazd, który daje absolutną władze na drodze. To znaczy dawałby, gdyby był dopuszczony do ruchu po drogach publicznych.

10. Biełaz 75710 – największe wozidło przeznaczone dla kopalni. Siedzisz 8 metrów na nawierzchnią, do środka wspinasz się po drabinie i zasiadasz za kierownicą pojazdu o DMC równym 810 ton. Dzięki wspomaganiu mechanizmów prowadzi się łatwo, ale nie jest dopuszczona do ruchu po drogach publicznych. Zajmowałaby dwa pasy. Czujesz się jak „Panisko”.

9. Amphicar 770 – łódź i kabriolet w jednym. Prowadzi się jak „zwykły” samochód, nawet w wodzie skręca przednimi kołami. Silnik o mocy 43 KM rozpędza pojazd na lądzie do 110 km/h. Żadnych atrakcji? Już sam moment wjazdu do wody i włączenie śruby pozwala na zwrócenie uwagi plażowiczów. W tym czasie inni dopiero odpinają przyczepę z łodzią.

8. Citroen B2 Kegresse – tani i zwykły Citroen wyposażony w wynalazek opiekuna carskich garaży. Prowadzenie pojazdu z mieszanym przekazywaniem napędu dopiero w terenie jest odczuwalne. Siedzisz wysoko, masz złożony dach, słyszysz tylko silnik oraz hałas z mechanizmu ukrytego pod tylnym błotnikiem. Wjeżdżasz na pole i nic ciebie nie zatrzyma.

7. Aerocar – jedziesz i lecisz. Prowadzi się jak mikrosamochód, ale ciągnie za sobą przyczepę ze skrzydłami. Licencja pilota to wymóg aby zjechać tam gdzie kończy się droga i lecieć. Lecisz – omijasz korki, nie musisz trzymać się swojego pasa. Czujesz wolność, masz poczucie wyższości. Problemy kierowców przestają Ciebie obchodzić. Jest jeszcze góra i dół.

6. Tumbler – sportowy czołg z niezależnymi przednimi kołami (trudno o lepsze określenie). Waży 2,3 tony i setkę osiąga w 6 sekund. Prowadzi się jak … krzyżówka motocykla z muscle-car. Siedzisz nisko, przed sobą masz przyciski na każdy problem. Nikt nie widzi kto prowadzi i nikt nie może Ciebie zatrzymać. Takich emocji nie zagwarantuje żaden inny pojazd filmowy.

5. MTT Y2K – motocykl z napędem prosto ze (zużytego) śmigłowca. Siedzisz okrakiem na długim motocyklu, Pod tobą turbina o mocy 320 KM. Słyszysz jej świst. Każde odkręcenie gazu wystrzeliwuje Ciebie i pojazd w nieznanym kierunku. Utrzymanie toru jazdy jest trudne, wymaga nauczenia się dozowania mocy. Jazda nim to jazda na krawędzi.

4. Ferrari 250 GTO – V12 „Colombo”, czerwony kolor i kobiece kształty. Wnętrze nie jest obszerne, ale widoczność zaskakująco dobra. To Ferrari jest lekkie. Kierowca nie ma żadnych udogodnień. Podczas jazdy słychać niepowtarzalny dźwięk silnika. Kierowca ma poczucie obcowania z czymś wyjątkowym – złożonym ręcznie. Niedoskonałym a jednocześnie pięknym.

3. Chrysler Turbine Car – z pozoru zwykłe coupe. Samochód rodzinny z napędem turbinowym. Pakujesz rodzinę, uruchamiasz turbinę i jedziesz. Masz przed sobą panoramiczną szybę, wielką kierownicę, duże zegary i pełną „elektrykę”. Pomimo tego czujesz, że prowadzisz samolot – słychać głośny świst, siedzisz na wygodnym fotelu. Czujesz się wyjątkowo – Ty i Twoja rodzina.

2. Bugatti typ 41 – wielka, droga limuzyna z ogromnym silnikiem. Jak to jeździ? Ma wielkie koła, silnik o poj. 12 dm3, gigantyczny promień skrętu. Prowadząc ten wielki pojazd ma się wrażenie panowania nad światem. Szofer dla niego jest tym, czym Albert dla Buce Wayna. Bugatti jest posłuszne, prowadzi się jak okręt i trudno je wyprowadzić z równowagi,

Co na „Pierwszym”?

Trudno jest wybrać pojazd, który zapewnia wszystkie emocje jednocześnie. Na szczęście są takie konstrukcje, które zapewniają moc wrażeń, ale jedno po drugim. Żeby poznać technikę jazdy Tatrą, trzeba zrozumieć filozofię projektowania Hansa Ledwinki. Zawdzięczamy jemu m.in. kształt Volkswagena. To właśnie Tatra 77 zajmuje 1. miejsce.

1. Tatra Typ 77 – fatalny rozkład mas, aerodynamiczna karoseria, wojenne „zasługi”. Tatra rozpędza się wolno, do tyłu nic nie widać. Siedzi się  z nogami na długości przedniej osi. Wokół luksus i widmo katastrofy. Na szybkim łuku ciężki tył wyprzedza przód. Na wolnym prowadzi się neutralnie. Potrafi zaskoczyć, potrafi wyzwolić z człowieka jego pragnienia. Choć jest limuzyną, każdy chce siedzieć za kierownicą. Tatra to pojazd piękny i niebezpieczny, ale dzięki temu kierowca może się wykazać swoimi umiejętnościami.

Dlaczego taki wybór?

Tatra to połączenie geniuszu, szaleństwa, sportu i luksusu. Jest dziwna – patrząc na konkurencję z tamtych lat. Choć … w zasadzie Tatra nie ma konkurencji. Jest wystarczająco szybka i niesamowicie skuteczna aby stać się „nazistowską legendą”. To tak jakby w jedno połączyć Horcha, VW i Auto-Uniona. Jazda „77-mką” jest jak próba spełnienia obietnicy danej osobie, która ciągle zmienia zdanie. Tatra ze statecznej limuzyny potrafi zamienić się w wyścigówkę. To nic, że do tyłu nic nie widać. Ważne, że do przodu widać wszystko. Prowadzenie Tatry jest jak niespodzianka. Gdy inni pokazują co można się po nich spodziewać, Tatra to ukrywa. To nic, że nie rozpędza się jak nowoczesna wyścigówka.

Tatra ma do zaoferowania więcej niż Porsche, Ferrari czy Bugatti. Jest samochodem na co dzień a przy tym ma cechy wielu pojazdów sportowych. W zestawieniu może się znaleźć każda Tatra, ale ta zyskuje na szczególne miejsce. Późniejsze modele był bardziej … hmm, grzeczne. Ich prowadzeniu towarzyszył większy spokój. Tymczasem „77-mka” nie była tak doskonała technicznie jak następcy. To ona zapoczątkowała serię. Prowadząc  Tatrę można śmiać się, wystraszyć, uspokoić i poczuć się „kimś ważnym”. Tatra 77  nie jest nowością, zatem prowadząc ją można ustrzec się błędów nazistowskich generałów. Trzeba ją zrozumieć – jaka jest i dlaczego jest taka a nie inna. Wtedy strach za jej kierownicą będzie nam obcy.

Podsumowanie

Każdy pojazd jest wyjątkowy na swój sposób. Prowadzenie każdego z w/w „50-tki” jest wyjątkowe. Jedne są szybkie, drugie powolne. Jedne małe, drugie rozmiarów kamienicy. Każdy oferuje kierowcy „coś” zupełnie innego. Co? Radość, spokój, szaleństwo, grozę, prestiż, ego – do wyboru. Mówi się, że „życie trzeba brać pełnymi garściami”. To prawda. W motoryzacji oznacza to doświadczenie każdego rodzaju motoryzacji – bez wyjątku. Tylko tak można poznać czym była motoryzacja w XX i XXI wieku. Jeżeli zaznamy przyjemności prowadzenia choć dziesięciu z nich, wtedy dowiemy się czym jest motoryzacja i co nam daje. Motoryzacja to przede wszystkim różnorodność i radość odkrywania. To towarzyszyło pierwszym konstruktorom.

Jakie są szanse, że przejedziemy się „10-tką” z tego zestawienia? Raczej niewielkie, ale jest wiele podobnych konstrukcji. Są tańsze i bardziej dostępne. Dzięki nim również odkryjemy wiele uczuć, o których być może jeszcze nie wiedzieliśmy. Prowadzenie samochodu jest jak podróż, której celem jest poznanie siebie. Na koniec taka „mała prywata”. Dla piszącego te słowa pojazdem, który mógłby zastąpić Tatrę w tym zestawieniu jest Rolls-Royce Phantom Coupe. Jak się nim jeździ? Jak „sportowym pałacem” – czujesz się jak szlachetnie urodzony olimpijczyk. Rolls w tej formie daje radość, zmusza do pokory, ale jednocześnie daje sygnał, że jesteś ważny. Wkrótce zamierzam przekonać się o tym.

50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #1

50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #2

50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #3

50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #4