Szaleństwo – dozowane jak kroplówka lub jak … fala tsunami. Im bliżej końca, tym bardziej nieoczywiste „typy”. Jedne są trudne w prowadzeniu, inne niebezpieczne a jeszcze inne tak „dziwne”, że trudno pojąć jak się „tym” jeździ. Wydają z siebie piekielne jęki, słupy dymu lub ognia. Są szybsze od startującego samolotu. Bywają śmiertelnie niebezpieczne. Od czego zacząć? Na 20. miejscu samochód, który szalony staje się w rękach niewprawnego kierowcy. We wprawnych potrafi prowadzić się neutralnie. Dlaczego tak wysoko? BMW ma dwie twarze, tymczasem wiele przedstawionych modeli niczego nie ukrywa.
20. BMW E30 – to najlepsze BMW za rozsądne pieniądze. Tylny napęd, lekkość oraz doskonałe prowadzenie. Prowadzi się tak jak … należy spodziewać się po BMW. Siedzi się nisko, widoczność jest doskonała, słychać rzędową „szóstkę”. Warto używać lusterek. Ma sprawne kierunkowskazy.

19. Vanderbrik Carver – trójkołowiec z uchylną kabiną i motocyklowym silnikiem. Jeździ jak motocykl, chroni jak samochód. Wychyla się na zakrętach. Ciasne i wysokie nadwozie mieści dwie osoby. Ma „prawdziwą” kierownicę i pasy bezpieczeństwa. Jazda nim przypomina jazdę na karuzeli – „raz w lewo, raz w prawo”.

18. Lamborghini Countach – „leżanka” napędzana silnikiem V12. Pozycja za kierownicą jak u dentysty, szerokie fotele, niskie szyby a do tego zerowa widoczność do tyłu. Szeroki przód utrudnia zajmowanie miejsca. Dzielona boczna szyba ogranicza przepływ powietrza. Ogumienie – „15-tki” o wysokim profilu chronią kręgosłup przed skutkami złej nawierzchni.

17. Dragster Top Fuel – bez modelu i marki (każdy przygotowany jest według specyfikacji). To kilka tysięcy KM, spartański fotel i podróż trwająca kilka sekund. Wrażenia bezcenne – przeciążenia odwracają organy wewnętrzne a prowadzenie ogranicza się do utrzymania prostego toru jazdy. Pilot myśliwca będzie zaskoczony przyspieszeniem.

16. Auto – Union typ D – wyścigówka z lat 30-tych to zero wygód. Wnętrze to sama blacha. Jazda wyścigówką klasy GP z tego okresu to niesamowite doświadczenie jazdy potęgowane brakiem mocnych hamulców, wspomagania kierownicy i przyspieszenia jak w dzisiejszym samochodzie z mocnym dieslem. Tu każdy manewr może być ostatnim.

15. Mercedes Colani – siedzisz na środku kabiny, przed sobą masz kilka zegarów, szybę w kształcie koła i wirnik czyszczący szybę. Widzisz wszystko, ale po za tym to nic niezwykłego. Jazda jest jak zwykłą ciężarówką. W tym przypadku liczy się forma zewnętrzna, którą podziwiają inni. Kierowca raczej będzie znudzony.

14. Fiat Mefistofeles – Fiat prosto z piekła. Widoczność? Nawet do przodu niewiele widać. Przed tobą wielki silnik, słyszysz ogromny huk i siedzisz na blaszanym stołku obitym cienką warstwą materiału. Rura wydechowa pod łokciem to pewne poparzenie. Nie hamuje, ale powoli zwalnia. To doświadczenie z gatunku „motoryzacyjnego sado-maso”.

13. Sentinel Steam Truck – na zewnątrz ciężarówka, w środku lokomotywa. Maszyna parowa syczy, z komina wydobywa się czarna chmura. Sentinel rozpędza się powoli, ale równie trudno go zatrzymać. Z wnętrza doskonała widoczność. Obsługa kotła wymaga obecności drugiej osoby. Jazda nim to spełnienie marzeń o prowadzeniu lokomotywy. Tyle, że na drodze.

12. Duesenberg SSJ – czym jest? To połączenie luksusowej limuzyny i wyścigówki. Siedzisz wysoko, przed sobą masz wielkie koło kierownicy i kilka zegarów. Słyszysz 400 KM (bulgot silnika i świst sprężarki), które rozpędzają się wolno, ale przyspieszanie nie ma końca. Przedwojenny mistrz prostej, nie zakrętu o czym warto pamiętać.

11. Lancia Stratos – silnik od Ferrari, nadwozie rozmiaru karta i lekkość. Stratos prowadzi się bokiem. Prowadzi się sam, gdyż trudno utrzymać go na właściwym torze. W środku ciasnota, słaba widoczność i poczucie, że w każdej chwili można przenieść się do św. Piotra. „Królowa rajdów” jest tylko jedna.
Dlaczego? Stratos być może wygląda niewinnie, ale to diabelska maszyna prosto z piekła. Trudno ją ujarzmić. Jest stabilna przy niskich prędkościach, ale każde nagłe przyspieszenie to wyzwanie dla koordynacji kierowcy. Wsadzić silnik Ferrari do nadwozia o długości pierwszego Fiata Punto, umieścić go przed tylną osią i i tym samym przenieść masę do tyłu pozbawiając pojazd stabilności? Trzeba być szalonym. Konstrukcja miała być dostosowana wyłącznie do potrzeb sportu, ale potrzeby homologacyjne wymagały produkcji serii przeznaczonej dla zwykłego klienta. Dzięki temu można było nabyć to dzieło włoskiej inżynierii.
Lancia Stratos to wstęp do pierwszej „dziesiątki”, w której znajdą się najbardziej wyjątkowe (pod wieloma względami) pojazdy, którymi warto przejechać się w życiu. Czy wygra Ferrari? Kiedyś podczas testów zabytkowego Ferrari 250 GTO uznano, że nie ma żadnej podobnej konstrukcji, która zasługiwałaby na 1. miejsce w podobnym zestawieniu. Fakt, jest wyjątkowe, ale nie zapewnia wrażeń z jazdy porównywalnych z wozidłem, pojazdem o napędzie turbinowym, hybrydą samolotu i samochodu czy innymi „wynalazkami”, które z pewnością znajdą się na pierwszych miejscach tego zestawienia. Czy na pierwszym?
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #1
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #2
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #3
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #5
Podobne wpisy:
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #2
"Jest długi, chcę go mieć!" - część pierwsza
Oryginalny jak kserokopia, część trzecia i ostatnia
Oryginalny jak kserokopia, część druga
Dobra do Dżihadu
"Old games for old boys" czyli gry komputerowe z dawnych lat - część pierwsza
Klasyczne motorowery i skutery. Część czwarta i ostatnia
Klasyczne motorowery i skutery. Część trzecia
50 zabytkowych (i nie tylko) pojazdów, którymi warto przejechać się w życiu, #5

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.






