Zwłoka(i) w bezpieczeństwie, część druga

przez | 25 stycznia, 2022

Wraz z pojawieniem się nowego typu manekina Hybrid 3 pojawiła się również cała jego „rodzina”. Choć za czasów „Sama” próbowano stworzyć mu „rodzinę”, dopiero pojawienie się trzeciego pokolenia „Hybrydy” dało pełniejszy obraz skutków obrażeń. W ocenie skutków pomógł „tata”, „mama”, „brat” i „siostra” a wkrótce również „niemowlę” i w końcu … „pies”. Ten ostatni był rozmiarów podwórkowego kundelka. W tym okresie skupiono się nad obrażeniami u kilkuletnich dzieci. Jak to możliwe, że tyle z nich ginie w wypadkach?

Odpowiedź była prosta – w wyniku obrażeń powstałych w obrębie kręgosłupa szyjnego i głowy. Jeżeli takie kilkuletnie dziecko podróżowało na przednim siedzeniu to nawet przypięte pasami mogło uderzyć głową w deskę rozdzielczą. Słaby kręgosłup szyjny po prostu nie wytrzymywał przeciążenia. Dodatkowym zagrożeniem dla dzieci były … pierwsze airbagi. W wyniku setek testów opracowano model idealnego „kilkuletniego manekina”, który idealnie odpowiadał wadze i wzrostowi większości rówieśników.

„Kilkuletni” manekin podczas swojej pracy

Źródło: Youtube

W latach 80-tych „Hybryda 3” miała nie tylko rodzinę, ale również krewnych różnej postury. W ten sposób powstały takie „twory” jak: manekin odpowiadający 95% męskiej populacji (100 kg wagi i wzrost 188 cm) oraz odpowiadający 5% populacji kobiet (152 cm wzrostu i 50 kg wagi). Wprowadzono również dzieci w trzech rozmiarach odpowiadającym wiekowi 6, 12 i 18 m-cy. Do połowy lat 80-tych powstało wiele odmian „Hybrid 3” a w 1985 roku wprowadzono jego następcę o nazwie THOR.

Manekina nowej generacji przeznaczono głównie do testów czołowych. Zaawansowana konstrukcja nowego manekina pozwalała na dokładniejsze pomiary – nowe materiały zastosowano w obrębie kręgosłupa szyjnego oraz w klatce piersiowej. Miniaturyzacja czujników spowodowała, że te umieszczono niemal w każdej części manekina. THOR jako pierwszy manekin miał realistyczny staw łokciowy i kolanowy. Jako pierwsi europejscy producenci korzystali z niego Renault, Saab i Volvo.

Z „Hybrydy 3” nie zrezygnowano, gdyż nadal była używana do zderzeń bocznych. Do zderzeń czołowych powstały liczne odmiany Thora w wersji „męskiej” i „żeńskiej”. Wybrane modele odpowiadały rozmiarom 50% mężczyzn i kobiet. Na potrzeby nowych europejskich regulacji i powołania Euro-NCAP stworzono również model odpowiadający rozmiarom przeciętnego Europejczyka. THOR był i jest do dziś używany, ale od 1996 roku stosuje się jeszcze nowszy model oznaczony jako NT.

Manekin THOR w wersji „męskiej”

Źródło: humaneticsatd.com

THOR NT to najbardziej dopracowany manekin jaki kiedykolwiek powstał. W przeciwieństwie do poprzednika ulepszono system deformacji co oznacza, że ewentualne wgniecenia niemal idealnie odpowiadają rzeczywistym obrażeniom. Typowy THOR NT w wersji „50 – procentowego mężczyzny” waży 78 kg. Obecnie trwają prace nad zupełnie nowym typem manekina, który ma zostać zaprezentowany już za dwa lata w ramach wspólnej wizji dwóch największych ośrodków: NHTSA i Euro-NCAP.

Statystyczny manekin ma „100 żyć” co oznacza, że konstrukcja wytrzymuje około 100 testów zderzeniowych. Wybrane modele są obliczone nawet na kilkaset symulowanych urazów. W przeciwieństwie do samochodów, są trwałe i można je rozmontować i ponownie złożyć w kilka minut. Niestety po testach chińskich samochodów okazało się, że odsetek „zgonów” wśród manekinów gwałtownie wzrósł. Najlepszy przykład – Land Wind i jego spektakularna „wpadka” w ośrodku ADAC

„Rzucam tę robotę”

Źródło: Magazyn „Focus”

Oprócz zaprezentowanych rodzajów manekinów istnieją również inne, takie jak np. prosty konstrukcyjnie manekin o nazwie „POLAR” służący do testów zderzeniowych z udziałem pieszego. Co ciekawe, do skandynawskiej odmiany „testu łosia” używa się nie manekina w wiadomym kształcie, ale walca zawieszonego na wysokości głowy manekina „kierującego” pojazdem. Pomimo postępu technologii, do prostych prób nadal używa się 40 – letnich modeli, które już wiele „przeżyły”.

Od wykorzystania zwłok, poprzez drewno aż do robotów – wytwór inżynierii może zastąpić człowieka a inżynierom znacznie ułatwia pracę nad coraz bardziej bezpieczniejszymi środkami transportu. To dzięki nim możemy dowiedzieć się co się dzieje podczas wypadku i jak konstruować przyszłe modele. Należy jednak pamiętać, że warunki zderzenia w rzeczywistości mogą być inne i żadne „gwiazdki” ani „procenty” nie gwarantują nam przeżycia. Od tego mamy własne umiejętności i … rozum. Na drodze nie zastąpi nas żaden manekin.

Część pierwsza