Ciągnikiem na wojnę

przez | 28 kwietnia, 2023

Kiedy w połowie XIX wieku firma Nordyke, Ham & Company rozpoczęła sprzedaż maszyn potrzebnych do mielenia ziaren zbóż nikt jeszcze nie wiedział jaką rolę odegra w historii wojen w XX wieku. Firma szybko rozwijała się i już w latach 80-tych XIX wieku była najważniejszym dostawcą maszyn dla młynów. W latach 90-tych XIX wieku właściciele firmy chcieli wejść w nowy biznes. W jaki? Oczywiście na rynek pojazdów służących do transportu drogowego.

W tym czasie w USA pojawiło się wielu inżynierów, konstruktorów i wszelkiego rodzaju „znawców” od rozwoju transportu osobistego. Rowery i motocykle nie były przez Amerykanów postrzegane jako pojazdy bezpieczne i godne do poruszania się po drogach publicznych. Automobile były drogie (w produkcji i zakupie) i to na nich niejaki Howard Carpenter Marmon chciał zarobić. W spółkę z nim wszedł Nordyke i Ham. Tak oto w 1902 roku powstała firma Marmon Motor Car Company.

Oferta Marmona miała być skierowana do najbogatszych klientów. Pierwsze Marmony były wyposażone w silniki dwu lub czterocylindrowe chłodzone powietrzem. Marka szybko zdobyła portfele najbogatszych klientów. W produkcji były głównie luksusowe „karety” a konkurencją był Packard i Cadillac. Marmony promowano poprzez sport. Przełomem w historii Marmona był model serii 32, na podwoziu którego zmontowano wyścigówkę.

Marmon serii 32 w nadwoziu speedster

Źródło: ClassicSpeedster

To właśnie na nim zmontowano wyścigówkę, na której Ray Harroun w 1911 roku wygrał wyścig na torze Indianapolis. Czy była to zasługa lusterka wstecznego? Nie, nie tylko. Wyścigówka Marmona o nazwie „Wasp” była mocna, szybka i stosunkowo lekka. Dwa lata później Marmon pokazał model serii 48. Miał 6-cylindrowy silnik o mocy do 80 KM a jego ceny dochodziły do astronomicznych 6450 ówczesnych dolarów. Marmon, podobnie jak konkurencja, rozwijał silniki wielocylindrowe.

Zwieńczeniem kilku serii modeli Marmona był typ, który miał nawiązać walkę z największymi i najdroższymi modelami GM. Model Sixteen, nad którym prace rozpoczęto w połowie lat 20-tych miał pod maską wielki silnik – 491 cali (8,0 dm3), z których można było osiągnąć moc 200 KM. Niestety na przeszkodzie rozwoju tej konstrukcji jak i innych drogich limuzyn stanął kryzys gospodarczy. Na przełomie lat 2o i 30-tych XX wieku zbankrutowało wielu producentów.

Silnik V16 konstrukcji Marmona

Źródło: rmw.lv

W przeciwieństwie do innych producentów Marmon miał jeszcze jedną możliwość. Gdy inni ogłaszali bankructwo lub próbowali sprzedawać tanie samochody, Marmon obrał zupełnie inną drogę. W 1931 roku do upadającej firmy dołączył Arthur Herrington. Był inżynierem wojskowym i projektantem napędów do różnego typu pojazdów. Co to oznaczało dla Marmona? Nie tylko zmianę nazwy i dodanie nowego wspólnika, ale również kontrakty rządowe.

Jeszcze w 1931 roku nowa spółka zyskała kontrakt na konstrukcję cystern do tankowania samolotów. Pojazdy te miały dwie lub trzy osie i napęd wszystkich kół. Pojazdy te eksportowano na Bliski Wschód. Marmon opracował autorskie rozwiązania pozwalające na spięcie napędu z wału napędowego z kołami naczepy. Taki zestaw mógł być zastosowany jako transporter do przewozu ładunków ważących kilkadziesiąt ton po trudnym terenie.

W zaledwie kilka lat Marmon – Herrington stał się ekspertem od napędów dla pojazdów terenowych. Zakłady w stanie Indiana przerabiały dostawcze i ciężarowe Fordy na pojazdy wojskowe zdolne poruszać się w najtrudniejszym terenie. Tymczasem w 1939 roku wybuchła wojna w Europie. Amerykański przemysł motoryzacyjny szybko przestawił się na produkcję sprzętu wojskowego. Marmon nie był wyjątkiem i również całkowicie przestawił swoją produkcję.

Odrestaurowany prototyp na ramie Forda z 1937 roku

Źródło: ClassicCars.com

Specjalnością firmy stały się ciągniki artyleryjskie. Produkowano również wozy rozpoznania i lekkie czołgi. Opancerzony wóz rozpoznania zaczęto projektować już w 1938 roku. Konstrukcję oparto o ciężarówkę Forda. Pojazd ważył 6400 kg a do jego napędu użyto silnika o mocy 96 KM. Skąd kojarzymy charakterystyczny kształt tego pojazdu? Z „Kampanii Południowofrykańskiej” oraz filmów wojennych przedstawiających realia działań wojennych w Afryce.

Długa maska, wysoki przód, duże koła, proste i ostre linie – niczym sportowa maszyna, ale nad niskim dachem umieszczono stanowisko strzelca. Model serii Mk1 i Mk2 to bohater prawie każdego filmu o II Wojnie Światowej. W środku tej „sportowej maszyny” znajdowało się miejsce dla 4 żołnierzy a prędkość maksymalna na utwardzonej drodze wynosiła 80 km/h. Mało? Były to wystarczające osiągi dla sprzętu ciężkiego. Lekkie czołg był nieco wolniejszy.

Lekki czołg Marmon-Herrington rozpędzał się do 53 km/h i mógł na jednym tankowaniu przejechać 200 km – o około 120 km mniej niż słynny (wyżej opisany) wóz rozpoznania. Jednak ani czołg ani słynny pojazd pancerny (jak to brzmi?) nie miał takiej siły jak ciągniki artyleryjskie. Te budowano na podwoziach ciężarówek Forda i z wykorzystaniem silników V8. Wojna jednak skończyła się i potrzebny był nowy pomysł na biznes. Pomogły zamówienia publiczne.

Marmon-Herrington Mark 3

Źródło: Tank Encyklopedia

Po wojnie Marmon-Herrington zdobył kontrakty rządowe na pojazdy transportu publicznego. Dawny producent luksusowych limuzyn i sprzętu wojennego w 1946 roku był ważnym dostawcą trolejbusów. Autobusy napędzane prądem stały się popularne. Ostatni z nich wyjechał za bramę fabryki w 1959 roku. W ciągu 13 lat zmontowano ich 1624 sztuki, ostatni wycofano z użytku w 1981 roku. W tym czasie firma kilkukrotnie bankrutowała i zmieniała właściciela.

W połowie lat 50-tych firma po raz kolejny zmieniła właściciela. W tym czasie stała się ważnym przedsiębiorstwem w holdingu, który nazwano … Marmon. Prawa do używana tej nazwy zostały wykorzystane do produkcji ciężarówek. W latach 1963-1997 produkowano je w Teksasie. Były reklamowane jako „Rollsy wśród ciężarówek”, ale nie zdobyły uznania klientów. Tymczasem „oryginalna” firma istnieje do dziś i jest znana z tego, co pozwoliło jej przetrwać kryzys lat 30-tych.

Trolejbus Marmon-Herrington z 1950 roku

Źródło: Flickr

Specjalnością Marmon-Herrington dziś są przeniesienia napędów. W ofercie są przekładnie a nawet całe osie wyposażone w autorskie patenty. Firma jest w stanie przerobić każdą amerykańską ciężarówkę na pojazd zdolny do poruszania się po najcięższym terenie. Nie ma w ofercie żadnego pojazdu własnej konstrukcji, ale jest cenionym specjalistą i dostawcą technologii dla wymagających klientów, u którego można zrealizować zamówienia skrojone pod potrzeby klientów.

Historia tego producenta jest długa i zawiła, ale pokazuje jak dzięki swojej specjalizacji przetrwać w niepewnych czasach. Dziś „Grupa Marmona” to dostawca technologii dla transportu , prężnie działające przedsiębiorstwo, o którym niewielu z Nas wie. To nie tylko fragment historii wyścigów czy działań wojennych. To również jedna z najstarszych firm związanych z motoryzacją, choć zaczynała od maszyn wykorzystywanych we młynach.