Czym zastąpić Forda T?

przez | 4 września, 2017

Cóż za trafne pytanie. Istotnie, prosty a zarazem niezwykły model T, który zmotoryzował Amerykę zaczął się starzeć i w połowie lat 20-tych zaczęto szukać dla niego godnego następcy. Początkowo próbowano modernizować już istniejącą konstrukcję – jednak bez większego powodzenia. „Blaszana Eliza” wciąż miała jeszcze wiele zalet, ale skoro nawet Henry – założyciel a zarazem główny mentor koncernu i „człowiek wszechwiedzący” w końcu przekonał się do zmian preferencji klientów, należało niezwłocznie zacząć przygotowania do nowego modelu.

Co na to Henry Ford? Początkowo uległ, ale wkrótce po raz kolejny obudziły się w nim dawne „demony geniuszu”. Nieustannie towarzyszył inżynierom w projektowaniu silnika próbując zmieniać ich wyliczenia. Wszystko robił „na oko”, co w tym przypadku nie było wadą, ale główny inżynier Eugene Farkas miał już dość. Przecież doskonale wiedział, co ma do wykonania. Na szczęście dla przyszłej konstrukcji – projekt nadwozia powierzył swojemu synowi Edselowi gdyż uważał, że wygląd nie ma dla klienta żadnego znaczenia.

Młody Edsel Ford, który bardzo dobrze znał upodobania rynku postanowił zbudować proste, ale jednocześnie eleganckie nadwozie, które miało być znacznie niższe i szersze niż stosowane dotychczas w modelu T. Dodatkowo również – bezpieczne do czego przyczynił się wypadek jednego z inżynierów – Harolda Hicksa, który podczas zderzenia poranił się kawałkami przedniej szyby. Od tej pory nowy Ford miał (jako pierwszy tani samochód) być wyposażony w trójwarstwową szybę przednią. Dzięki temu ta była niezwykle mocna i odporna na uderzenia.

Henry Ford za kierownicą modelu A

Źródło: hemmings.com

Nowy model określano „pojazdem nowej ery”, dlatego też oznaczono go jako model A – tym symbolem Henry Ford oznaczył również swój pierwszy model z 1903 roku. Istotnie miała to być innowacja na miarę nowych czasów, ale z czasem okaże się, że tak naprawdę Ford A nie był w stanie wyróżnić się na tle konkurencji. Był dokładnie taki sam jak modele GM pokazane w latach 1924-1925. Do sprzedaży trafił dopiero w październiku 1927 roku, kiedy dotychczasowi klienci Forda przesiedli się na modele konkurencji – znacznie lepsze od modelu T.

Oczywiście, w momencie prezentacji wszelkie wady tej konstrukcji nie były powszechnie znane. Ford wydał ogromne fundusze na reklamę. Model A, choć nie był żadną rewelacją, był przedmiotem pierwszej potrzeby milionów Amerykanów. Sądzili oni, że następca pojazdu, który jako pierwszy był w zasięgu ich portfela będzie równie tani i prosty, ale nie archaiczny. Z tego właśnie powodu Ford zaoferował klientom wiele wersji nadwozia dostępnego w czterech kolorach, wśród których zabrakło czarnego. To było ostateczne zerwanie z przeszłością.

W momencie wprowadzenia do sprzedaży szyby salonów pękały od naporu tysięcy klientów. Nawet zmienna jesienna pogoda nie ostudziła zapału ich zapału. Amerykanie byli skłonni zapłacić znacznie więcej niż wynosiła cena w salonie, stąd często dochodziło do licytacji czy bójek wśród potencjalnych klientów. Wkrótce okazało się, że ogromne nadzieje pokładane w następcy Forda T były zbyt wielkie. Choć cena w 1927 roku wynosiła rozsądne 385 $, to za porównywalne pieniądze Chevrolet oferował znacznie więcej. Ot, choćby lepszy napęd.

Silnik modelu A

Źródło: licencja CC BY-SA 3.0

Skonstruowany przez Eugena Farkasa (przy „niewielkim” udziale Forda seniora) silnik miał moc 40 KM osiąganą z pojemności 3,3 dm3 i zużywał dość dużo paliwa. Prędkość maksymalna w okolicach 100 km/h nie była już zachwycająca, podobnie jak 3 – biegowa, ręczna skrzynia biegów i prosta ślimakowa przekładnia kierownicza, w której szybko pojawiał się luz. Przy prędkości rzędu 60 do 70 km/h przy silnym wietrze model A potrafił zgubić tor jazdy, przez co o wypadek nie było trudno. Prowadzenie wymagało mocnych i zdecydowanych ruchów.

Klienci nie chcieli zmiany biegów z podwójnym wysprzęglaniem. To rozwiązanie było już archaiczne, podobnie jak grawitacyjne zasilanie gaźnika. Rozwiązanie to wymagało dużej ilości paliwa w zbiorniku. Niewielki zbiornik o poj 38-42 litrów wystarczał na około 180-200 mil, co przy tak słabych osiągach nie było akceptowane. W przeliczeniu na europejski system metryczny pojazd miał zużywać 12 dm3 na 100 km podczas, gdy silniki GM o podobnej mocy zużywały o litr mniej a nowoczesne europejskie mieściły się w przedziale 9-10 dm3 oferując lepszą dynamikę.

Konstruktorom Forda jednak „coś” się udało. Obalono jeden ze stereotypów – ten dotyczący wytrzymałości kół szprychowanych promieniowo, którym zarzucano niską trwałość. W połowie lat 20 – tych zaczęto przewidywać rychły koniec szprych, tymczasem … Ford zastosował je w nowym modelu i ułożył w sposób uważany za niebezpieczny przy dużych prędkościach. W praktyce kawałek drutu mógł utrzymać nawet cały model A (o masie około 1030 kg) zawieszony na dźwigu – taki właśnie eksperyment inżynierowie Forda wykonali w celu potwierdzenia swoich racji.

Reklama prasowa Forda A

Źródło: Ford Club of America

Pomimo wielu wad modelu A, w ciągu czterech lat produkcji powstało prawie 5 milionów sztuk dostępnych w ponad …. 30 wersjach nadwozia.  Na ten wynik złożyła się produkcja zarówno amerykańskich zakładów jak i niemieckich, brytyjskich, duńskich, kanadyjskich a nawet australijskich i argentyńskich. W 1931 roku pokazano następcę – model B, który był konstrukcją o wiele lepszą od poprzednika i tylko nieznacznie droższą. Początkowo oferowano w nim ten sam 40 – konny silnik o 4-ech cylindrach, ale szybko zastąpiono go nieco większym V8 o mocy 65 KM.

W Europie nowy Ford nie zyskał klientów. Słaba dynamika, wysokie spalanie oraz nieciekawa stylistyka – to były już całkiem wystarczające powody aby skierować się w stronę dowolnego producenta europejskiego lub choćby największego konkurenta Forda, czyli Chevroleta. Jedynie Związek Radziecki był przychylny tej konstrukcji, czego dowodem był GAZ A produkowany w liczbie 42 tys. sztuk w latach 1932-1936. Była to wierna kopia Forda A (z niewielkimi zmianami) i jednocześnie pierwszy osobowy pojazd produkcji radzieckiej.

Czy Ford A został zapomniany? Nie, gdyż pomimo sędziwego wieku nadal ma wielu zwolenników, którzy opiekują się ostatnimi egzemplarzami. Co ciekawe, nadal można dostać do niego części co powoduje, że jest jednym z najpopularniejszych oldtimerów w USA. Model A został przeniesiony do świata gier komputerowych i można go znaleźć w grze „Mafia” oraz w serii GTA. Czy Ford dzięki tej „wpadce” zdobył cenne doświadczenie? Chyba tak, bo kolejne Fordy jeździły coraz lepiej czego dowodem były kolejne modele.