O pewności i drożyźnie

przez | 28 maja, 2021

Wszystko drożeje. Jest inflacja. Według różnych statystyk corocznie ceny powiększają się o 3-5 %. Mało? Kumulacja tego oprocentowania w ciągu ostatnich 20 lat spowodowała, że za wybrane produkty zapłacimy DWA RAZY TYLE, co jeszcze kilka, kilkanaście lat temu. Gospodynie domowe mówią, że kiedyś za „stówkę” wynosiło się ze sklepu artykuły w dwóch torbach, dziś to jedna torba. Czy to prawda? Z własnej obserwacji wiem, że tak. „Wina Tuska”? Nie, to raczej naturalny proces – chcemy więcej zarabiać a zatem koszt wytworzenia dóbr rośnie. Stan ten dotyczy również motoryzacji.

Najlepszy przykład? Dacia. Ostatnio klienci odczuli podwyżkę na poziomie 8 tysięcy zł – każdy, kto wymieniał na model nowej generacji był zaskoczony różnicą w cenie pomiędzy podstawowymi modelami dwóch generacji Sandero. Najtańszy poprzedniej generacji był dostępny za 32 tysiące, nowy – od 41 tysięcy zł. Wszystko to za „korbotronik”, czarne zderzaki i stalowe koła. Nie ma szału, jest kosmiczna cena. Nadał wydaje się był rozsądna wobec konkurencji, ale Dacia powoli zaczyna być „normalna” a nie „budżetowa” – jak zwykło się mówić o produkcje z Rumunii. W tym czasie Skoda Fabia „przenosi się” w okolice 60 tys. zł.

Drogo, ale jednak tanio

Źródło: Dacia

20 lat temu za podobne pieniądze kupowało się kompakty lub nawet klasę średnią z Korei. Fakt, nie były tak „wypasione” jak dzisiejszy segment B. Nie miały tyle elektroniki – to w niej upatruje się główny wzrost kosztów. Rozbudowana instalacja elektryczna pełna czujników to duży wydatek dla producenta (i jeszcze większy dla klientów po upływie okresu gwarancyjnego). Więcej części – filtry, sprężarki, milion diod, ekrany, tworzywa z odzysku … to wszystko kosztuje. To dlatego „wypasiony” Duster powoli dogania japońskie SUV-y. Dogania ceną a nie osiągami. Taki mamy klimat.

Tymczasem na horyzoncie widać Ładę. To już nie „Żiguli”, ale nowoczesny samochód segmentu C. Łada jest nieco większa niż Logan, ma mniej „wynalazków”, które podnoszą ceny i nie jest żadnym crossoverem. Otrzymujemy więcej samochodu za podobne do Dacii pieniądze. Fakt, Łada Vesta sama nie rozpozna znaków i nie wyhamuje przed przeszkodą. To konstrukcja z lat 90-tych ubrana w modne kształty – proste narzędzie w czasach cyfryzacji. Jest warta każdej złotówki (choć nie można jej kupić w Polsce).  Łada to samochód z najlepszych lat motoryzacji. Tymczasem crossover to „skok na kasę”.

„Motoryzacyjny kundel” to jeden ze sposobów na to aby było coraz drożej. Wyższy o 2 cm prześwit, szersze plastikowe nadkola i … cena od razu wyższa o około 10 tysięcy. Szaleństwo, ale w nim jest metoda. Metoda na „skok na kasę”. Przeglądając konfiguratory można wyposażyć „kundla segmentu B” tak, że jego cena zbliży się do 200 tys. zł. Kiedyś za takie pieniądze wyjeżdżało się z salonu klasą E z 6-cylindrowym silnikiem … dwudrzwiowym. Dziś jego cena jest dwukrotnie wyższa. Inflacja? Raczej szaleństwo. W przypadku crossovera za 200 tys. zł nie należy spodziewać się „dużego” silnika.

Co nas czeka? Dacia za 100 tys. zł? To możliwe, szczególnie, że zapowiadany jest 7-miejscowy SUV. Mechanizmy napędowe Nissana i „jakość Renault” z pewnością zostaną odpowiednio wycenione. Łada? Z pewnością nie będzie tańsza. Już dziś ceny Nivy kończą się na liczbie 90.000, Vesta i XRay w przeliczeniu na złotówki są tańsze, ale po doposażeniu ich „budżetowość” zrównuje się z „niebudżetową” konkurencją. Czy warto wydać tyle pieniędzy? Cena powinna mieć uzasadnienie. Nie zawsze ma. Szczególnie, gdy za 6-cyfrową kwotę kupuje się „coś”, co wykończone jest tanim plastikiem, czarnym „piano” i paskami LED-ów wiadomej produkcji.

„Wieś tańczy i śpiewa” za duże pieniądze

Źródło: Mercedes

Wraz z postępem technologii straciliśmy przywiązanie do tego co trwałe i przestaliśmy doceniać wartość pieniądza. Nauczono nas, że za fajerwerki musimy drogo płacić. Trend podchwycili kolejni producenci. Stopniowo zaczęli wyposażać swoje „wynalazki” w kolejne funkcje. Widząc, że „to” się sprzedaje kolejni podjęli wyzwanie. Ceny zaczęły rosnąć. Klientom nie przeszkadzały zwyżki – niektórzy początkowo przesadzili (czytaj: Fiat Stilo), ale z czasem zrozumieli, że trzeba postępować z klientem jak z żabą, którą żeby ugotować to trzeba powoli i stopniowo zwiększać temperaturę. W ten sposób ugotowano nas i nasze portfele.

Nie stać Nas? Zaproponowano nam raty, wynajem, leasingi i „inne takie”. Dzięki temu wielkie pieniądze zostały podzielone na mniejsze, łatwiejsze do zaakceptowania. W ostatnich latach stało się to bardzo modne. Nie musimy się o nic martwić. Płacimy raty i jeździmy. Wystarczy dolewać paliwo, resztą zajmie się autoryzowany warsztat. Po okresie użytkowania oddajesz lub odkupujesz. Ile zapłacicie za taką imprezę? Zapytacie Petrolheada – on wie najlepiej, ile kosztuje taka impreza. Płacić złotówkę za kilometr to nonsens, tańsze jest doprowadzenie do stanu używalności pojazdu starszej generacji. Czy „ktoś” tego chce?

Na przykład piszący te słowa. Zastanawiając się nad nowym samochodem i licząc koszty zrezygnowałem z zakupu na rzecz generalnego remontu posiadanego „Czerwonego Szerszenia”. Tak, generalny remont „blacharki” to koszt kilku tysięcy, ale nowa Dacia w ciągu roku straci 1/4 ceny. To około 10-12 tysięcy zł. Za tyle wymienić można korodujące błotniki, progi, całą podłogę oraz kompletnie odnowić lakier. Drogo? Tak, ale pojazd „starszej daty” na to zasługuje. W rzeczywistości koszty będą mniejsze. Nie będzie kosztów „prestiżu” – nikt nie będzie nam zazdrościł, ale zyskamy „coś” ważnego. Tym „czymś” jest pewność.

Przyszły klasyk?

Źródło: CarlRac.com

Pewność to „coś”, czego nam potrzeba. Powiązana z prawem własności to wyjątek w dzisiejszym świecie. Te dwie wartości są warte więcej niż obietnica nowości, której cena nieustannie rośnie. Drożyzna nam nie służy. Nie służy produktom, które kupujemy. Służy „wyścigowi szczurów”, mami luksusem i sprawia, że wszystko musi być modne. Nie musi. Rzeczy, na które możemy liczyć nie muszą być modne i drogie. Każda moda kiedyś mija. Przeminie moda na drogie „krzyżówki” i zastąpi je inna. Być może będą to jeszcze droższe „twory marketingu”. Zawsze obok nich będzie Dacia i Łada –   choć droższe, to najtańsze.