„W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi „Historia …” chciałby pojechać na zasłużony urlop, część trzecia

przez | 11 sierpnia, 2023

W latach 80-tych producenci pojazdów wprowadzili na rynek wiele tanich kabrioletów. Trend ten utrzymał się do początku XXI wieku. Wśród nich były również crossovery i prawdziwe terenówki. Modnym trendem był powrót do wzornictwa retro i rekreacyjne wersje samochodów użytkowych. Wśród ostatniej części zestawienia można wybrać „coś”, co z pewnością uczyni wakacje atrakcyjnymi. Ostatnią część zestawienia zaczynamy od Mercedesa klasy G, kończymy na „pewniaku” wymienionym w pierwszej części.

Mercedes G W460 Cabrio (1979) – jeszcze prawdziwa terenówka a nie „bulwarówka dla panci”. Pod maską solidny silnik (najlepiej 230 lub 280), zdejmowany dach, wygodne fotele i duży uciąg. W wersji krótkiej bagażnik jest mały. W tej wersji to pojazd dla dwóch pasażerów na kilkudniowy urlop.
BMW Z3 (1995) – mały roadster z wielkim silnikiem i bagażnikiem na dwie torby lub jedną walizkę. 6 cylindrów (albo tylko 4 o mocy 118 KM) mruczy z przodu. Siedzisz prawie na tylnej osi, jedziesz nad morze z wyłączonym radiem i oczywiście nie używasz migaczy. Można poczuć się jak Bond.
AMC Eagle Sundancer (1981) – terenowy kabriolet z wielkim pałąkiem przeciwkapotażowym. Oczywiście z napędem na 4 koła i solidnym, ale słabym 6-cylindrowym silnikiem (stosowanym później w Cherokee). Nie jest sportowy. Jest raczej do powolnego przemieszczania się w 4 osoby i cztery torby podróżne.
Lotus Elise (1995) – dla tych, co ważą tyle co nic i na wakacje potrzebują tylko głęboko wyciętych kąpielówek pewnej marki. Mały Szatan z silnikiem o mocy 120 KM to raczej zabawka na krótkie trasy wokół nadmorskich kurortów. Robi wrażenie, zużywa rozsądne ilości paliwa i nadal wygląda nowocześnie.
Fiat Panda 4×4 (1983) – słaby silnik, napęd na 4 koła? To nie może się udać. A jednak Panda potrafi zdobywać górskie szlaki i dwie osoby mogą w niej wygodnie spać. Na trasie w góry będzie stała w korku – prędkość podróżna to 80-90 km/h, ale … wygrywa z dużymi SUV-ami swoją wagą i dzielnością w sypkim i podmokłym terenie.
Skoda Felicia Fun (1995) – nie zachęca do szybkiej jazdy, ale wygląda jak pojazd plażowy. Ma przesuwaną ściankę jak Tarpan a w żółtym kolorze zwraca uwagę na parkingu przy plaży. Raczej dla dwóch, ale jak nie pada to dla czterech pasażerów. Zmieści rowery lub materac pod hardtopem. To już auto kolekcjonerskie.
Nissan EXA N13 (1986) – wymienne panele nadwozia czynią z niego idealny pojazd na każdą okazję. Można zrobić kombi z dachem typu targa. Otwierane reflektory i silnik o mocy 130 KM czynią z niego samochód sportowo-użytkowy. Idealny na długie trasy dla dwóch pasażerów. Trzeba tylko mieć duży garaż.
Audi TT Roadster (1998) – marzenie wiecznych nastolatków. Mocny silnik, w środku dwie osoby i dwie małe torby w bagażniku. Zwraca uwagę, cieszy jazdą i ma nawet napęd na wszystkie koła. To najlepsza wersja Golfa – ma z nim wiele wspólnego. Idealne na podbój wiejskich dyskotek.
Mazda MX-5 (1989) – Królowa roadsterów ma miejsce dla dwóch osób, mały bagażnik i tylny napęd. Idealna na letnią podróż za niewielkie pieniądze. Mazda jest ekonomiczna i nie obawia się żadnej autostrady. Nawet 88 KM w zupełności jej wystarczą do sprawnej zmiany pasa ruchu.
Smart Roadster (2002) – agresywny maluch dla dwóch osób. Minimum bagaży i silnika, maksimum frajdy. Moc 61 KM nie powala, ale jest lekki i pozwala zamiatać tyłem. Dla tych co bardziej cenią drogę do ulubionego miejsca wypoczynku niż sam cel podróży.
Toyota MR2 SW20 (1990) – „japońskie Ferrari” z mikrobagażnikiem i solidnym silnikiem. Dach typu targa, otwierane reflektory i wyczynowe osiągi. 175 KM w zupełności wystarczy do wyprzedzania wszystkiego w drodze do Trójmiasta. Najlepsza w czerwonym kolorze.
Daihatsu Copen (2002) – najmniejszy nowoczesny roadster dla dwóch szczupłych osób i dwóch małych toreb. Na krótkie, ale ciekawe wakacyjne wypady dla tych, co lubią oszczędzać. Daihatsu jeździ o kropelce, ale pozostaje zauważone wszędzie tam, gdzie parkuje. Mały, słodki generator radości.
VW Golf Country (1990) – ma dach, ale to najdziwniejszy Golf. Małe koła, duży prześwit i silnik 1.8. Wybitnie wyjątkowy i drogi. Idealny na wycieczkę w leśną głuszę. Niestety bagażnik jest mały dla spakowania bagaży czterech osób. Oby tylko nie zepsuł się w trasie bo to nie jest „zwykły” Golf i trzeba mieć tego świadomość.
Chevrolet SSR (2003) – wielkie V8, styl retro, wielka moc i krótka paka za sprawą … składanego sztywnego dachu. Pojazd tak oryginalny, że nie pozostaje obojętny. Przewiezie rowery, ale nadbudówki na pakę nie można zainstalować. To oryginalna mieszanka wszystkiego co wymyśliła motoryzacja.

Co wybrać?

Małe roadstery pełnią wyłącznie funkcję rekreacyjną i będą tylko „zabawką” do pokonywania tras nad morze lub w góry. Na ich tle AMC czy Skoda wydają się być optymalnym wyborem, który gwarantuje większą pakowność. Panda, Golf i klasa G to ciekawe opcje na wycieczki do wypraw w lekkim terenie. Nissan to całoroczne auto o wielu funkcjach, które ma tyle samo ograniczeń co zalet i lepiej nie zostawiać paneli nadwozia w garażu. Toyota to ewenement – na pewno „ktoś” pomyli ją z Ferrari. SSR będzie gwiazdą na każdym wakacyjnym zlocie samochodów amerykańskich.

Co wybrałby Autor zestawienia?

AMC Eagle czyli połączenie dziwnego z niepotrzebnym. Najlepiej z pancernym silnikiem, szczelnym dachem i sprawnym napędem. To oryginalna „meblościanka” o sportowym wyglądzie. Jeździ jak kanapowiec, jest względnie trwały i ma skuteczne zabezpieczenie przez „wywrotką”. Zmieści 4 osoby i bagaż. Ciekawa opcja na wakacje, ale niestety o sprawny egzemplarz trudno. Pozostało ich niewiele, ale to nie ma nic innego co idealnie łączy skrajne cechy wielu pojazdów. Kabriolet „na szczudłach” to najlepsza opcja na wakacje.

… a z całego zestawienia?

Mercedes G w krótkiej wersji z miękkim dachem. Do tego silnik minimum 350TD lub 320 i śmiało można wyruszyć na autostradę, pokonać piaszczystą plażę lub górską kamienistą drogę. Ma krótki bagażnik, ale gdy jedziemy w dwie osoby można w niego spakować niemal wszystko. Dodatkowo może pociągnąć ciężką przyczepę. To, że jest na bakier z ekonomią musimy mu wybaczyć. Przecież wakacje nie trwają wiecznie a klasa G nawet gdy się popsuje to naprawią ją wszędzie. To wybór optymalny – pozbawiony pewnej dawki „szaleństwa”, ale to również gwarancja bycia przygotowanym na wszystko.

“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część pierwsza

“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część druga