W latach 80-tych producenci pojazdów wprowadzili na rynek wiele tanich kabrioletów. Trend ten utrzymał się do początku XXI wieku. Wśród nich były również crossovery i prawdziwe terenówki. Modnym trendem był powrót do wzornictwa retro i rekreacyjne wersje samochodów użytkowych. Wśród ostatniej części zestawienia można wybrać „coś”, co z pewnością uczyni wakacje atrakcyjnymi. Ostatnią część zestawienia zaczynamy od Mercedesa klasy G, kończymy na „pewniaku” wymienionym w pierwszej części.
Mercedes G W460 Cabrio (1979) – jeszcze prawdziwa terenówka a nie „bulwarówka dla panci”. Pod maską solidny silnik (najlepiej 230 lub 280), zdejmowany dach, wygodne fotele i duży uciąg. W wersji krótkiej bagażnik jest mały. W tej wersji to pojazd dla dwóch pasażerów na kilkudniowy urlop.
|

BMW Z3 (1995) – mały roadster z wielkim silnikiem i bagażnikiem na dwie torby lub jedną walizkę. 6 cylindrów (albo tylko 4 o mocy 118 KM) mruczy z przodu. Siedzisz prawie na tylnej osi, jedziesz nad morze z wyłączonym radiem i oczywiście nie używasz migaczy. Można poczuć się jak Bond.
|

AMC Eagle Sundancer (1981) – terenowy kabriolet z wielkim pałąkiem przeciwkapotażowym. Oczywiście z napędem na 4 koła i solidnym, ale słabym 6-cylindrowym silnikiem (stosowanym później w Cherokee). Nie jest sportowy. Jest raczej do powolnego przemieszczania się w 4 osoby i cztery torby podróżne.
|

Lotus Elise (1995) – dla tych, co ważą tyle co nic i na wakacje potrzebują tylko głęboko wyciętych kąpielówek pewnej marki. Mały Szatan z silnikiem o mocy 120 KM to raczej zabawka na krótkie trasy wokół nadmorskich kurortów. Robi wrażenie, zużywa rozsądne ilości paliwa i nadal wygląda nowocześnie.
|

Fiat Panda 4×4 (1983) – słaby silnik, napęd na 4 koła? To nie może się udać. A jednak Panda potrafi zdobywać górskie szlaki i dwie osoby mogą w niej wygodnie spać. Na trasie w góry będzie stała w korku – prędkość podróżna to 80-90 km/h, ale … wygrywa z dużymi SUV-ami swoją wagą i dzielnością w sypkim i podmokłym terenie.
|

Skoda Felicia Fun (1995) – nie zachęca do szybkiej jazdy, ale wygląda jak pojazd plażowy. Ma przesuwaną ściankę jak Tarpan a w żółtym kolorze zwraca uwagę na parkingu przy plaży. Raczej dla dwóch, ale jak nie pada to dla czterech pasażerów. Zmieści rowery lub materac pod hardtopem. To już auto kolekcjonerskie.
|

Nissan EXA N13 (1986) – wymienne panele nadwozia czynią z niego idealny pojazd na każdą okazję. Można zrobić kombi z dachem typu targa. Otwierane reflektory i silnik o mocy 130 KM czynią z niego samochód sportowo-użytkowy. Idealny na długie trasy dla dwóch pasażerów. Trzeba tylko mieć duży garaż.
|

Audi TT Roadster (1998) – marzenie wiecznych nastolatków. Mocny silnik, w środku dwie osoby i dwie małe torby w bagażniku. Zwraca uwagę, cieszy jazdą i ma nawet napęd na wszystkie koła. To najlepsza wersja Golfa – ma z nim wiele wspólnego. Idealne na podbój wiejskich dyskotek.
|

Mazda MX-5 (1989) – Królowa roadsterów ma miejsce dla dwóch osób, mały bagażnik i tylny napęd. Idealna na letnią podróż za niewielkie pieniądze. Mazda jest ekonomiczna i nie obawia się żadnej autostrady. Nawet 88 KM w zupełności jej wystarczą do sprawnej zmiany pasa ruchu.
|

Smart Roadster (2002) – agresywny maluch dla dwóch osób. Minimum bagaży i silnika, maksimum frajdy. Moc 61 KM nie powala, ale jest lekki i pozwala zamiatać tyłem. Dla tych co bardziej cenią drogę do ulubionego miejsca wypoczynku niż sam cel podróży.
|

Toyota MR2 SW20 (1990) – „japońskie Ferrari” z mikrobagażnikiem i solidnym silnikiem. Dach typu targa, otwierane reflektory i wyczynowe osiągi. 175 KM w zupełności wystarczy do wyprzedzania wszystkiego w drodze do Trójmiasta. Najlepsza w czerwonym kolorze.
|

Daihatsu Copen (2002) – najmniejszy nowoczesny roadster dla dwóch szczupłych osób i dwóch małych toreb. Na krótkie, ale ciekawe wakacyjne wypady dla tych, co lubią oszczędzać. Daihatsu jeździ o kropelce, ale pozostaje zauważone wszędzie tam, gdzie parkuje. Mały, słodki generator radości.
|

VW Golf Country (1990) – ma dach, ale to najdziwniejszy Golf. Małe koła, duży prześwit i silnik 1.8. Wybitnie wyjątkowy i drogi. Idealny na wycieczkę w leśną głuszę. Niestety bagażnik jest mały dla spakowania bagaży czterech osób. Oby tylko nie zepsuł się w trasie bo to nie jest „zwykły” Golf i trzeba mieć tego świadomość.
|

Chevrolet SSR (2003) – wielkie V8, styl retro, wielka moc i krótka paka za sprawą … składanego sztywnego dachu. Pojazd tak oryginalny, że nie pozostaje obojętny. Przewiezie rowery, ale nadbudówki na pakę nie można zainstalować. To oryginalna mieszanka wszystkiego co wymyśliła motoryzacja.
|
Co wybrać?
Małe roadstery pełnią wyłącznie funkcję rekreacyjną i będą tylko „zabawką” do pokonywania tras nad morze lub w góry. Na ich tle AMC czy Skoda wydają się być optymalnym wyborem, który gwarantuje większą pakowność. Panda, Golf i klasa G to ciekawe opcje na wycieczki do wypraw w lekkim terenie. Nissan to całoroczne auto o wielu funkcjach, które ma tyle samo ograniczeń co zalet i lepiej nie zostawiać paneli nadwozia w garażu. Toyota to ewenement – na pewno „ktoś” pomyli ją z Ferrari. SSR będzie gwiazdą na każdym wakacyjnym zlocie samochodów amerykańskich.
Co wybrałby Autor zestawienia?
AMC Eagle czyli połączenie dziwnego z niepotrzebnym. Najlepiej z pancernym silnikiem, szczelnym dachem i sprawnym napędem. To oryginalna „meblościanka” o sportowym wyglądzie. Jeździ jak kanapowiec, jest względnie trwały i ma skuteczne zabezpieczenie przez „wywrotką”. Zmieści 4 osoby i bagaż. Ciekawa opcja na wakacje, ale niestety o sprawny egzemplarz trudno. Pozostało ich niewiele, ale to nie ma nic innego co idealnie łączy skrajne cechy wielu pojazdów. Kabriolet „na szczudłach” to najlepsza opcja na wakacje.
… a z całego zestawienia?
Mercedes G w krótkiej wersji z miękkim dachem. Do tego silnik minimum 350TD lub 320 i śmiało można wyruszyć na autostradę, pokonać piaszczystą plażę lub górską kamienistą drogę. Ma krótki bagażnik, ale gdy jedziemy w dwie osoby można w niego spakować niemal wszystko. Dodatkowo może pociągnąć ciężką przyczepę. To, że jest na bakier z ekonomią musimy mu wybaczyć. Przecież wakacje nie trwają wiecznie a klasa G nawet gdy się popsuje to naprawią ją wszędzie. To wybór optymalny – pozbawiony pewnej dawki „szaleństwa”, ale to również gwarancja bycia przygotowanym na wszystko.
“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część pierwsza
“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część druga
Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.