„W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi „Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część pierwsza

przez | 11 sierpnia, 2023

Najwyższy czas na zasłużony urlop. Przez cały rok na „Historii …” ukazuje się kilkadziesiąt publikacji. Czas odpocząć, ale czym wybrać się na dwutygodniowe szaleństwo? Najlepiej pojazdem, w którym można zdjąć dach albo przynajmniej zabrać na „pakę” rowery. Właściwie jedno i drugie, ale Chevrolet SSR to nie jedyny wybór, którym będziemy się sugerować. W ciągu ostatnich 100 lat w szopach i w wielkich fabrykach zmontowano wiele interesujących pojazdów, którymi można wyjechać na wymarzone wakacje.

Przed Wami 50 samochodów zabytkowych, które doskonale sprawdzą się podczas wakacyjnych wojaży. Oczywiście przegląd jest subiektywny zatem możecie sami dodać kolejne pozycje tego zestawienia. Pierwsza część zawiera 20 propozycji. Zaczynamy.

Hanomag Kommisbrot (1925) – może tylko 10 KM i jeden cylinder, ale żaden francuski mikrosamochód nie jest dla niego konkurencją. Prędkość maksymalna to zaledwie 60 km/h, ale tylko 4 litry paliwa na 100 km. Może i „nie wygląda”, ale to prawdziwy roadster. Oryginalna konstrukcja.
MG TD (1949) – mały roadster z miękkim dachem. Rozpędzi się do 130 km/h, zabierze 2 osoby i dwie małe walizki. Najlepszy czerwony i koniecznie z oponami białymi. Poradzi sobie w szybkim ruchu, choć z pewnością nie ochroni przed skutkami złej pogody. Szyby boczne z folii to nie jest dobry pomysł.
Ford A Deluxe Roadster (1927) – wersja luksusowa popularnego Forda. Silnik o mocy 40 KM, prędkość maksymalna 104 km/h i pozycja za kierownicą dorównująca wysokością SUV-om w wersji bez stałego dachu. Niestety jest paliwożerny, ale da radę w normalnym ruchu. A … i te szprychy.

Kleinschnittger F125 (1950) – aluminiowy mikrosamochód z silnikiem o mocy 6 KM. Idealny jako pojazd na krótkie trasy wokół ośrodków wypoczynkowych. Na drogę międzymiastową lepiej nie wyjeżdżać. Prędkość maksymalna to jedynie 70 km/h, ale zużywa zaledwie 3 litry paliwa na 100 km.
Bugatti Typ 51 (1931) – Hanomag pozwala zabrać jedną małą walizkę, Ford nawet dwie większe. Bugatti? Jedną parę kąpielówek (koniecznie w morskim kolorze). Na autostradzie jego 8 cylindrów i 180 KM pozwoli dotrzymać tempa nowoczesnym turbodieslom. 200 km/h nie jest problemem.

Renault Colorale (1950) – może ma stały dach (to wyjątek w tym zestawieniu), ale za to zmieści 5 osób i ich bagaże. Jest ciężkie, silnik ma zaledwie 48 KM, ale całość prezentuje się niczym idealny pojazd do dalekiej turystyki. Niestety z prędkością podróżną 60-70 km/h będzie to długa podróż.
Mitsubishi PX-33 (1934) – SUV cabrio z dieslem i napędem na 4 koła zanim to było … dziwne. Idealny dla czterech pasażerów i ich bagaży. Duże koła, solidny napęd – z pewnością można zabrać lawetę z łódką. Niestety to raczej propozycja na jazdę po drogach lokalnych – nie jest to sprinter.

Nash Metropolitan (1953) – na wakacje dla dwóch osób i ich bagażu. Silnik o mocy 43 KM, prędkość maksymalna 120 km/h i zadowalająca ekonomia. Idealny do wolnej jazdy po nadmorskim bulwarze. Zwraca uwagę, śmieszy i nie pozostawia obojętnym. Można poczuć się jak bohater kreskówki.
Fiat 508 Łazik (1936) – z przeznaczeniem dla wojska. Dach i drzwi z plandeki, silnik o mocy 24 KM i tylko tylny napęd, ale jest lekki i z pewnością może być pojazdem plażowym. Niestety niedużo miejsca na bagaże a siedzenia nie zachęcają do długich podróży. To patriotyczny wybór.

Peugeot 403 Cabrio (1955) – średniej klasy kabriolet z silnikiem o mocy 65 KM. Na tyle sprawny aby poruszać się po polskiej autostradzie i na tyle duży, że pomieści 4 osoby i ich bagaż. Emocji? Zero, ale nie do tego został zaprojektowany. Samochód detektywa Colombo, który ma nie wyróżniać się z tłumu.
Kurogane 95 (1936) – terenowy roadster? Ten jest mały, ma 33-konny silnik i w ciasnym wnętrzu zmieści dwóch pasażerów i jedną średnią walizkę. Doskonały zamiennik Miaty, ale można nim jeździć po nieutwardzonej wiejskiej drodze. Szybszy od Hanomaga, ale z trudem osiągnie 80 km/h.

DKW Munga (1956) – mały łazik z charakterystycznym przodem i czterema pierścieniami na masce. To nie jest terenówka a raczej pojazd rekreacyjny dla czterech osób. Silnik o mocy 38 KM i przedni napęd? To pozostałość po osobowych DKW. Ciekawa opcja na krótkie wypady do lasu.
Auto-Union Typ D (1938) – idealny na samotne wakacje. 485 KM z 12-cylindrowego silnika szybko i niebezpiecznie pozwoli przenieść się nad morze. Bagaże? Zero albo tak jak w Bugatti – niezbędne minimum. W tym przypadku koszt przejazdu będzie większy niż w nowym Bugatti.

Mikrus Cabrio (1957) – silnik o mocy 14 KM z tyłu, przed nim 2 miejsca „duże” i 2 „mniejsze”. Z przodu bagażnik na dwie małe walizki. Prędkość podróżna około 60 km/h, maksymalna 90 km/h. Maluch, którym śmiało można wybrać się na krótką trasę we czwórkę. Zimny łokieć w Mikrusie to jest to.
Volvo TP21 (1944) – nawet 7 miejsc, miękki dach, wydajny napęd i możliwość pociągnięcia przyczepy. Idealny dla całej rodziny, ale jest ciężki (2,8 tony) i paliwożerny. Pod maską 6 cylindrów, 86 KM i niska ładowność (około 320 kg). Nie jest demonem prędkości (90 km/h), ale nie obawia się żadnego terenu.

Austin Healey Bugeye Sprite (1958) – mały brytyjski roadster napędzany 43-konnym silnikiem. Tylko dwa miejsca, zadowalająca ekonomia i osiągi oraz miniaturowy bagażnik. Nie jest piękny, ale na nadmorskim bulwarze z pewnością zwrócimy uwagę wielu przechodniów.
GAZ M20 Pobieda Cabriolet (1946) – duży bagażnik, wygodne siedzenia i miękki dach, który można złożyć pozostawiając całe boczne drzwi razem z ramką wokół okna. 4 drzwi, 50 KM i marna ekonomia, ale to ciekawa propozycja do dalekiej turystyki. Warszawa niestety nie była dostępna w takiej wersji. A szkoda.

Honda S500 (1962) – kolejny mały roadster dla dwóch osób oraz bagażnika na jedną dużą walizkę. Pod maską 44 KM z silnika motocyklowego. Mała, szybka Honda na ruch autostradowy i szybkie pokonywanie górskich zakrętów. Mało mocy, ale ogromna frajda z jazdy.
Willys Jeepster (1948) – terenowy roadster dla 2 osób i ich bagażu. Moc silnika to 63 KM i tylko tylny napęd. Mikstura Morgana i klasycznego Willysa pozwala na pokonanie długiego dystansu w przyzwoitym tempie. Z pewnością każdy zwróci na niego uwagę. Ma swój „dziwny urok”.

Mini Moke (1962) – raczej nie do ruchu po szybkich drogach, ale dla czterech osób na krótkie trasy. 34 KM z silnika Mini, ale to nie jest sprinter. Słabe zabezpieczenie przed złymi warunkami atmosferycznymi. Ma dokładnie 304 cm długości. Bagażnik? Nie istnieje, chyba, że przewozimy dwie osoby.

Co wybrać z modeli z lat 1925-1962?

Jak nad morze aby zaparkować i lansować się wśród SUV-ów to tylko w Volvo. Renault sprawdzi się jako pojazd na rodzinne wakacje a Pobieda będzie idealna na wakacyjny wyjazd integracyjny kilku wspólników. Dla klasycznego „gogusia” Jeepster wydaje się idealny a Honda z pewnością sprawdzi się wśród nastolatków. Osobliwy Mini Moke wydaje się być idealny dla każdego, ale niestety jego otwarte nadwozie jest jego największą wadą.

Co wybrałby Autor tego wpisu?

DKW Munga ma wszystkie zalety pojazdu wakacyjnego. Jest na swój sposób oryginalna, nie potrzebuje mocnego silnika i może mieć dach i drzwi z plandeki. Na wakacyjnych szlakach nie potrzebny jest napęd na wszystkie koła, ale solidność konstrukcji a to gwarantuje wojskowe pochodzenie pojazdu. To daleki przodek Audi serii Q co zobowiązuje, dodaje prestiżu i dodaje 100% do męskości. W końcu jeździła nim Bundeswehra a oni wiedzą co dobre. W odróżnieniu od reszty starych pojazdów wojskowych Mungę można łatwo kupić.

“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część druga

“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałby pojechać na zasłużony urlop, część trzecia