W latach 1963- 1978 wyprodukowano wiele ciekawych modeli, którymi śmiało można wyruszyć na zasłużone wakacje. Oryginalne kombi, roadstery, terenówki a nawet pojazdy rolnicze – każdy z nich może służyć jako pojazd na ciekawe wakacje. Nie każdym można podróżować w więcej niż w dwie osoby, ale brak miejsca wynagradzają osiągami lub karoserią, która przyciąga wzrok. Nie każdy z nich jest „demonem prędkości”, ale to czy na wakacyjnej trasie trzeba przekraczać dozwolone prędkości? W tej części 16 propozycji wyprodukowanych w latach 1963-1978.

Studebaker Wagonaire (1963) – amerykańskie kombi nowej generacji z dachem, którego tylną część można zsunąć i w ten sposób mamy nieograniczoną przestrzeń. Dużo miejsca, 6-cylindrowy silnik i wszystko dzięki czemu można wyjechać na ryby i łowić prosto z bagażnika samochodu.
|

Meyers Manx SR (1970) – kultowe buggy, ale to jego sportowa wersja. Podwozie Garbusa, silnik z Porsche 914 i nożycowe drzwi. Nadwozie narysowane jak superauto a pod nim szerokie koła z terenowymi oponami. Idealny na piaszczyste plaże. Bagażnik? Nie ma, ale we wnętrzu zmieszczą się 2 osoby i jedna torba z kąpielówkami.
|

Shelby Cobra 427 (1964) – bagażnik i ilość miejsca to pojęcia abstrakcyjne dla Cobry. W zamian za to wielki bulgoczący silnik i możliwość wyprzedzania na autostradzie prawie wszystkiego. Cobra nie jest ekonomiczna, ale zapewnia tornado we włosach, muchy w zębach i przyciąga rzesze gapiów na każdej promenadzie.
|

Suzuki Samurai (1970) – prawdziwa terenówka w rozmiarze mini. Idealna dla dwóch osób i ich bagażu. Prędkość podróżna to zaledwie 60-70 km/h a zatem w drodze nad morze lub w góry wszyscy będą je wyprzedzać. Komfort jazdy jak z powozu konnego. Ekonomia na poziomie „połowy Jeepa”.
|

Chevrolet Corvair II Monza (1965) – wielki kabriolet z silnikiem umieszczonym z tyłu. W środku wygodnie, z przodu miejsca na 4 średnie walizki a z tyłu świst doładowania 150-konnego silnika. Z racji niedopracowanego zawieszenia można jechać „zygzakiem”. Raczej to powolnej jazdy niż do szaleństwa po trójmiejskich drogach.
|

Skoda 110R (1970) – czechosłowackie Porsche ze słabym silnikiem, miejscem dla 4 osób i małym bagażnikiem z przodu. Układ jezdny pozwala na kontrolowane uślizgi przy małych prędkościach. Podjechać pod modny nadmorski klub, zaparkować przy Porsche i przygazować – bezcenne.
|

Fiat 850 Spider (1965) – mikrobagażnik, 34-konny silnik i piękna linia. Urszula Sipińska wiedziała co dobre. Idealny na wakacje we włoskim stylu – powoli, bez szaleństw, ekonomicznie i bez stresu. Lekki spider z tylnym napędem z włoskiej fabryki to generator samych „ochów” i „achów”. Po prostu jest śliczny.
|

FSR Tarpan (1973) – słaby silnik (najsłabszy diesel o mocy ok. 45 KM), marna jakość (brak dokładności w montażu), ale Tarpan ma duże możliwości przewozowe dzięki przesuwanej tylnej przegrodzie oddzielającej pasażerów od „paki”. Idealny na wypad do gospodarstwa agroturystycznego.
|

International Harvester Scout 800 (1965) – kolejny przedstawiciel „patosegmentu” SUV cabrio. Zdecydowanie lepszy niż Jeep CJ. Pod maską nawet 8 cylindrów, nad głową składana opończa a w środku miękka tapicerka i (być może) czerwone dywaniki i pokryte prawdziwą skórą siedzenia. Idealny na polną drogę i dojazd nad jezioro.
|

Fiat Nuova Campagnola (1974) – to nie pojazd na wakacje w papieskim stylu. Prawdziwa terenówka ze słabym dieslem (60-72 KM) i zerowym komfortem podróżowania. Niewiele większy od Samuraja, ale ma większy udźwig, twardy zdejmowany hardtop oraz ciekawą historię. Można ciągnąć Niewiadów do Castel Gandolfo.
|

Citroen Mehari (1968) – plażowa zabawka z silnikiem i zawieszeniem Citroena 2CV. Słaby silnik, ale niska masa własna, prosta konstrukcja i minimalna ładowność. Idealny na nadmorskie drogi wokół Saint-Tropez. Na autostradzie będzie blokować pas a szybkie manewry powodują mocne przechylanie się nadwozia.
|

AMC Pacer (1975) – tak, ma dach, ale ilość powierzchni przeszklonej, 6-cylindrowy silnik o dużym momencie obrotowym oraz szerokie i pojemne nadwozie pozwalają na powolne podróżowanie po najwolniejszym pasie autostrady. Mały i płytki bagażnik nie zachęca do pakowania dużych walizek.
|

VW Typ 181 (1968) – rekreacyjny Garbus z 4-drzwiowym otwartym nadwoziem o kanciastym kształcie. Słabe silniki, marne osiągi, ale łatwy do zdejmowania dach i pokrewieństwo z Kubelwagenem. Zero wygód, ale Typ 181 ma jedną wielką zaletę – jadąc na wakacje można poczuć się jak na wojnie.
|

Lotus Esprit S1 (1976) – może ma zamknięte nadwozie, ale za to dwa bagażniki i prawie leżące miejsca dla dwóch osób. Silnik o mocy 160 KM warczy za plecami. Lekki, ekonomiczny i niezwykle sprawny na autostradzie. W sam raz na drogi wokół Sardynii. Ucieknie przed każdą „gorącą laską” w śmigłowcu.
|

Porsche 914 (1969) – najwolniejsze i najtańsze Porsche zmontowane z części VW. Dwa małe bagażniki na 4 małe torby, za plecami tylko 80 KM, ale jest lekkie i całkiem szybkie. To targa i panel dachu można zmieścić do bagażnika. Zabawka, ale również w pełni funkcjonalne Porsche na długie trasy.
|

Subaru BRAT (1978) – japoński pickup rekreacyjny z silnikami o mocy 74-95 KM. Dwie osoby, dwa rowery lub materac pod plastikową nadbudową „paki”. Do tego stylowe naklejki i dumny napis „BRAT” na słupku. Idealny na krótki „wypad” na wieś lub na nadmorskie nieuczęszczane tereny.
|
Co wybrać z w/w propozycji?
Jak na ryby to Studebaker. Na nadmorskie piaski to wyłącznie Mehari. Na długie i kręte drogi na wyspach oczywiście Lotus. Na wypad do lasu jako transporter rowerów najlepsze będzie Subaru lub Tarpan. Jeżeli planujecie w wakacje pojeździć konno to przyczepę z koniem z łatwością pociągnie terenowy Harvester lub Fiat. Volkswagen swoim spartańskim wnętrzem nie rozpieszcza, ale z łatwością zmieści ekwipunek na wakacje pod namiotem. Jednak to duże kabriolety pokroju Chevroleta pozwalają na pełnię szczęścia, ale tylko do czasu przyjazdu do hotelu.
Co wybrałby Autor tego wpisu?
Volkswagena Typ 181. Dlaczego? Silnik Garbusa nie zachęca do szybkiej jazdy. W środku spartańskie wnętrze. Sztywny hardtop można zdjąć, przednią szybę położyć, z przodu zmieścić kilka walizek i pomknąć polną drogą. Nie ma napędu na wszystkie koła, ale ma wysoki prześwit i dociążoną tylną oś. Nawet, gdy VW zostanie uszkodzony to naprawi je każdy kowal i blacharz. Proste narzędzie, którym można pociągnąć lekką przyczepę. VW nie jest ekonomiczne, ale można nim wybrać się wszędzie i mieć pewność powrotu. To cecha, której brakuje większości przedstawionych propozycji.
“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałaby pojechać na zasłużony urlop, część pierwsza
“W czym na wakacje?” – czyli 50 samochodów zabytkowych, którymi “Historia …” chciałby pojechać na zasłużony urlop, część trzecia
Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.