Czy Scaglione projektował tylko dla drogich, luksusowych marek? Nie, czego przykładem jest NSU Prinz. Prototypy jak i pierwsza seria testowa powstały w zakładach Bertone. Nie były to wszystkie rodzaje nadwozia a jedynie coupe i spider – dziś modele poszukiwane przez kolekcjonerów a kiedyś tanie i popularne, ale niezwykłe mikrosamochody. Co ciekawe, Scaglione zaprojektował również nadwozie, które NSU wykorzystało w spiderze z silnikiem Wankla (moc 51 KM, poj. 498 cm3). W lata 60-te Scaglione wjechał nowym Porsche.
Od początku lat 60-tych włoskie pracownie dywersyfikowały portfel klientów i przyjmowały zlecenia od zagranicznych producentów. Nie inaczej projektanci i sam Scaglione, który dla spółki Porsche i Abartha narysował nową karoserię dla Porsche 356. Nowa 356 B Carrera GTL miała najbardziej garbaty tył ze wszystkich ówczesnych Porsche a całość wykonała pracownia Rocco Motto z Turynu. Scaglione nie stronił od projektów dla Maserati, w tym słynnych wyścigówek o nietypowych proporcjach.
Kolejnym ważnym projektem dla Franco była „klatka” czyli Maserati serii „Supercage”. Wyścigówka oznaczana jako „Tipo 64” miała niski przód i zadziwiająco długą przednią owiewkę. Rok 1963 był jednym z najbardziej udanych w karierze tego projektanta. Po Jaguarze, Astonach i Alfach zaprojektował nadwozie dla japońskiej marki Prince oraz dla Lamborghini. Prototyp 350 GTV zawdzięcza mu ponadczasowe kształty. Prototyp Prince 1900 Sprint? Przypomina miksturę kształtów Jaguara Type-E z kształtami futurystycznych Alf Romeo.
- NSU Wankel Roadster
- Porsche 356 GTL Carrera Abarth
- Prince 1900 Sprint
- Maserati Tipo 64 Supercage
Podobnie ATS 2500 GT, w którym dzięki doskonałym proporcjom udało się zachować wygląd klasycznego GT oraz połączyć to z silnikiem umieszczonym centralnie (prawdopodobnie jednym z pierwszych seryjnych). W tym czasie nawiązał współpracę z Intermeccanica – włoską manufakturą, która tworzyła mikstury z amerykańskich silników oraz włoskiego wzornictwa. To dla niej zaprojektował nadwozia modeli Griffith, Torino czy Indra – modele uważane do dnia dzisiejszego za skarby włoskiej motoryzacji. Co z Alfą Romeo?
Nie zaprzestał współpracy z Alfą. To dla niej narysował linie, które zna każdy Alfaholik – 33 Stradale. Długi przód, obłe błotniki, dach w postaci szklanej bańki, malutkie „Scudetto” (najmniejsze wśród modeli z lat 60-tych) i wielkie przednie reflektory – tak, to jest Alfa Romeo. Futuryzm, aerodynamika, sport, dużo cylindrów o małej pojemności i tradycja marki w najlepszej formie. Do dziś jest uznawana za wzór projektowania i za najpiękniejszą Alfę w historii (co ciekawe, współczesny model oparto na podwoziu Maserati MC20).
- Alfa Romeo 33 Stradale
- Alfa Romeo 33 Stradale
Niestety, główne miejsce zatrudnienia Scaglione w latach 70-tych – Intermeccanica w połowie lat 70-tych zbankrutowała i jej właściciel założył nowy biznes pod tą samą marką, ale nie we Włoszech a w Kanadzie. Tam produkował repliki Porsche i Kubelwagena. Scaglione w ramach odprawy otrzymał prawa do nazwy i produkcji jednego modelu. Niestety biznes z montownią nie „wypalił”. Na tym zakończyła się kariera Scaglione – człowieka, który tworzył najpiękniejsze kształty lat 50 i 60-tych XX wieku. Postanowił przejść na emeryturę.
W 1981 roku przeprowadził się do wsi w okolicy Livorno. Prowadził spokojne życie. Spędził tam kolejne 10 lat życia. W 1991 roku wykryto u niego nowotwór. Niestety lekarze nie potrafili zahamować postępu choroby. Zmarł 2 lata później pozostawiając po sobie motoryzacyjne dziedzictwo i piękną kartę w historii (nie tylko) włoskiej motoryzacji. Czasami jego nazwisko utożsamiane z Sergio Scaglietti, ale nie ma to nic wspólnego z pracownią karoseryjną ani z ostatnim luksusowym Ferrari wyprodukowanym przed „epoką kombi”.
Kosmiczny świat Franco Scaglione, część pierwsza

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.












