50 twarzy Passata, część ostatnia – Passat Mk 7 i Mk 8

przez | 23 stycznia, 2022

W czasie, gdy pracowano nad „Siódemką” pojawił się „ON” – Passat CC. To ważna część najnowszej historii Passata i od niego zaczniemy ostatnią część #50shadesofpassat.

VW Passat CC (2008) – drzwi bez ramek i ewidentna kopia Mercedesa CLS za mniejsze pieniądze. Niby coupe, ale jednak sedan. Silniki Passata i o krok od Audi. To nie „samochód ludowy”, ale „coś” więcej dla całej rodziny. Ma duży bagażnik i jest droższy niż „zwykły” Passat. Klienci wolą Audi, ale ten Passat wygląda jak milion … euro. Niedoceniony model – najlepszy z silnikami o sześciu cylindrach i oczywiście TDI, ale tym po naprawieniu głowicy. Jego następcą zostanie Arteon – mniej oryginalny.

Passat CC

Źródło: VW

Passat B6 okazał się na tyle udaną konstrukcją, że postanowiono o jego modernizacji. Tak oto powstał model serii B7. To B6, ale po wielu zmianach i wyeliminowaniu wad fabrycznych silników TSI oraz bez pękającej głowicy w TDI. To one były największym problemem serii B6. B7 już nie potrzebuje wiadra oleju na przejechanie 100 km. To konstrukcja dojrzała i wzbogacona o nowe silniki i rodzaje nadwozia. Od teraz Passat może konkurować z Subaru – to powrót do lat 80-tych, ale w zupełnie nowej formie.

VW Passat B7 1.4 TSI 122/125 KM (2010) – już nie psuje się i przestaje być kojarzony z lawetą. Poprawiony silnik to część całości poprawionego Passata. B7 z tym silnikiem to minimum. To jednocześnie początek końca wiekowego 1.6, który nie gwarantuje zadowalających osiągów. Czy ten Passat ma mały silnik? Nie, Ford w tym czasie planuje wsadzić do Mondeo „litrówkę”. VW kolejny raz podnosi się po spektakularnej wpadce. Tym razem to ostatnia taka wpadka. Passat będzie coraz lepszy.

Passat B7 – zmieniony przód w stosunku do B6

Źródło: AutoManiak

VW Passat B7 Alltrack (2012) – Passat chce być jak Subaru. Ma wyższy prześwit i więcej plastikowych osłon. Ma również TDI, którego Subaru nie ma. Japoński diesel jest wyraźnie gorszy a TDI nie ma już prawie żadnej wady. Spadkobierca idei G60 Syncro ma wiele zalet, ale jest drogi. To raczej ciekawostka w ofercie a nie popularny Passat. Najbliższy konkurent – Volvo, ma już ugruntowaną pozycję na rynku i nie odda jej łatwo. Podniesione kombi to nie SUV, ale jest przeznaczony dla klienta biznesowego.

Alltrack – Subaru od Volkswagena

Źródło: VW

Po „Siódemce” Passat był już o krok od Mercedesa i BMW. Passat B8 wygląda jak BMW „Piątka” z przednim napędem. Nie ma tylnego napędu ani silnika o liczbie cylindrów większej niż 4 ale to nic. Nowy wygląd z kabiną przesuniętą do tyłu i „hofmajsterem” to wyzwanie dla BMW. Czy to rywal BMW serii 5? Nie, to raczej rywal „Trójki”. To najnowszy Passat, którego kolejna generacja to kolejny lifting. Tymczasem Golf 8. generacji to podobno zupełnie nowa konstrukcja. Ach ten Passat – ten „typ” tak po prostu ma.

VW Passat B8 1.4 GTE (2016) – „wtyczkowóz” z 1.4 TSI? To nie może się udać. Stereotyp „awaryjnego wynalazku” utrudnia sprzedaż, ale ten Passat jest mocny i niewiele pali. 218 KM to tyle co w silniku 2.0 TSI, ale 1/3 tego „stada” pochodzi z silnika elektrycznego. Czy jest popularny? Nie, raczej jest tylko drogi. Ten sam silnik jest dostępny w Skodzie Superb. Nie pasuje ani do Passata ani do Skody – zbyt mała pojemność jak na segment, do którego chcą należeć.

Zespół napędowy GTE

Źródło: Autocar

VW Passat B8 2.0 TSI 272/280 KM (2016) – następca silników 3.2 i 3.6. Czy mniej znaczy więcej? Nie, gdyż klienci nie są przekonani. Dzieło ery downsizingu nie jest oszczędne. Jest dynamiczne, ale próba zastąpienia mocnego VR6/V6 silnikiem o połowę mniejszym raczej nie przyciągnie nowych klientów. Tak – Mercedes i BMW robią to samo, ale mają większe silniki. Tam, gdzie kończy się Passat zaczynają się „350-tki” i „35-tki”, które dopiero za kilka lat będą 4-cylindrowe.

Najmocniejszy Passat B8

Źródło: VW

VW Passat B8 2.0 Bi-TDI 240 KM (2016) – najmocniejsze TDI o pojemności dwóch litrów. Powstał dla potrzeb modeli, w których 3.0 TDI nie mieści się lub jest zbędnym luksusem. Jest mocny i oszczędny, ale jego budowa jest skomplikowana. Za kilka lat będzie marzeniem klientów, ale czy rynek wtórny nie obawia się luksusowego Passata z przekombinowanym silnikiem? Historia pokazała, że na rynku wtórnym 1.4 TSI jest omijany nawet w wersjach po modernizacji.

Silnik Bi-TDI

Źródło: VW

Podsumowanie

Czym jest Passat? To samochód tak zwykły, jak zwykły może być Volkswagen. Jest dla ludu, ale dostosowuje się do potrzeb jednostki. Może mieć słaby silnik lub … 4-krotnie mocniejszy. Może mieć napęd przedni lub na wszystkie koła. Jest luksusowym sedanem (W8) lub praktycznym kombi (Variant 1.9 TDI). Miał nadwozie typu fastback i był 5-drzwiowym konkurentem dla Poloneza. Był lekki (880 kg) a do jego napędu wystarczył 50-konny silnik na ropę. W pewnym momencie chciał konkurować z BMW.

Passat to ewolucja, stąd jedna generacja w dwóch – kolejny numer to nie zawsze nowy model. Passat nie zawsze jest idealny. Potrafi psuć się i być „Królem Lawet”. Potrafi też przejechać kolejny milion kilometrów i trafić na bezdroża Afryki (trafiło tam wiele Passatów B2 i B3). Passat to również „Król Smallbiznesu” – jest idiotoodporny i trwały, stąd tak wiele zaniedbanych egzemplarzy. Skoro jest niezawodny to po co o niego dbać? Niestety tak myśli wielu użytkowników, przez których nie każdy Passat jest sprawny.

Nowego Passata kupuje się „na firmę”. Ten używany kupowany jest głównie dla rodziny jako „rydwan prestiżu”. Taki stereotyp jest obecny na rynku wtórnym od prawie 30 lat. Czy Passat jest nudny? Nie jest, choć wielu twierdzi jest jest i „kropka”. Po prostu tak o nim się mówi i pisze. Który producent w latach 80-tych miał w ofercie kombi z 1.8 Turbo i napędem na wszystkie koła? Ilu z nich jeszcze w latach 80-tych nie miało w ofercie doładowanego diesla? Passat to miał. Passat może być nudny, ale nie musi.

Być może stąd popularność wersji z silnikiem doładowanym lub mocnymi VR6. Tymczasem „Król jest tylko jeden”. Passat musi być w TDI. Passat jest różnorodny jak różni są ludzie – na tym polega jego sukces. Passat nie jest modny. On nie nadąża za trendem. Ma własny – nie lepszy czy gorszy, ale własny. Inni producenci też „tego” chcą, ale zawsze kończy się to kolejnym nawiązaniem do konkurencji. Passat tego nie chce. Chce być lepszy, ale dla siebie a nie dla innych. Nie musi konkurować za wszelką cenę.

Kierowca Passata to niekoniecznie Janusz. Nie musi mieć wąsów ani nosić skarpetki do sandałów. Najczęściej jest to człowiek, który nie lubi „eksperymentów”. Wie, że jego Passat nie jest idealny, ale porównując wszystkie kategorie będzie najbliżej ideału. W tym tkwi siła marketingu VW i … marketingu handlarzy, którzy w komisach próbują nam wcisnąć zaniedbane „puzzle na kołach”. Passat to ofiara „przyszywania łatek”, ale czasem jest to łata z chińskiego jedwabiu. Koniec.

50 twarzy Passata, część pierwsza – od prototypów do Passata Mk 2

50 twarzy Passata, część druga – Passat Mk 2 i Mk 3

50 twarzy Passata, część trzecia – Passat Mk 4 i Mk 5

50 twarzy Passata, część czwarta – Passat Mk5 FL i Mk 6