Czwartą część #50shadesofpassat zaczynamy od Passata Mk 6 (czyli od B5 FL). W zasadzie to jest „Piątka” po modernizacji. Tym razem VW postanowił nie zmieniać kolejnego numeru generacji. Zmian było dużo, ale nie zmieniła się konstrukcja pojazdu. Passat FL miał umocnić swoją pozycję, której zagroziło nowe „pokolenie” Laguny i Primery. B5 FL pozostał w produkcji jeszcze w 2005 roku, kiedy został zastąpiony zupełnie nową konstrukcją. Ta generacja jest obecnie bardzo poszukiwana na rynku wtórnym.
VW Passat B5 FL 1.9 TDI PD (2000) – „wynalazek” z ciągnika rolniczego w samochodzie. Tani i prosty wtrysk, który ma duże możliwości modyfikacji. Tuning na 200 KM? Możliwy, większa turbina i nowy chip z programem pozwalają osiągać więcej niż konkurencja. To najpopularniejszy Passat tej generacji na rynku samochodów używanych. Doskonale „trzyma” cenę i zawsze ma 198 tys. km przebiegu – dziwne, ale „te 198” to tak naprawdę 800 tys. km. Passat przejedzie dwa razy więcej.
Tylne światła – znak szczególny Passata FL
Skoda Superb (2001) – chiński Passat jako najdroższa Skoda. Chińczycy potrzebują wersji przedłużanej – nawet gdyby to było Polo Sedan. Te same silniki co w Passacie, ale za takie same pieniądze jest więcej samochodu. Faktem jest, że „kura nie ma jeszcze prestiżu”. Ogniwo łączące Passata z Audi A6 szybko zdobywa rynek. Tak oto VW tworzy wewnętrzną konkurencję. To nic, nie ma ryzyka bo „kasa zostaje w rodzinie”. To najpoważniejszy konkurent Passata B5 i tzw. „Bentley dla ubogich”.
Skoda Superb 1.8 T
VW Passat B5 FL 2.0 130 KM (2002) – w połowie drogi pomiędzy słabym 1.6 a 1.8 Turbo. Nie jest ekonomiczny, stąd większość Passatów z tym silnikiem ma „podtlenek”. W przeciwieństwie do 1.8 Turbo i 1.9 TDI – tu nie ma się „co” psuć. Jest mocniejszy od 2.0 8V o 15 KM – niby niewielka różnica, ale odczuwalna. Choć 1.9 TDI o podobnej mocy „ciągnie jak samolot”, benzynowy silnik znajduje nabywców choć z perspektywy czasu jest różnie oceniany. W tym czasie VW myśli jak dwa takie silniki umieścić w Passacie.
„2.0 w Hajlajnie”
VW Passat B5 FL W8 (2003) – silniki VR 6 mocno obciążały przód Passata, tymczasem W8 … obciąża go w większym stopniu. W8 to dwa silniki R4 w jednym. Passat jest mocny i szybki, ale zużywa dużo paliwa (katalogowo – 13 litrów na 100 km). Moc 275 KM pozwala zbliżyć się do segmentu „wyższego standardu”. Pomaga w tym napęd na wszystkie koła. Pomimo wielu „zabiegów” BMW i Mercedes lekceważą przeciwnika. Passat może być konkurentem jedynie dla mocnego Volvo i Alfy Romeo.
Silnik W8 w Passacie
VW Passat B5 FL 2.0 TDI (2004) – początek końca „dobrego Passata”. Silnik 2.0 TDI w B5 to rozwinięcie 1.9 TDI, ale klienci mówią raczej o „zwinięciu” spowodowanym niską jakością i wieloma usterkami. Wydaje się mocny (początkowo 136 KM), ale okazuje się nietrwałym bublem z pękającymi głowicami. Klienci są zdumieni „nową jakością VW” i częściej wybierają 1.9 TDI w wersji 130 lub 150 KM. Opinia o Passacie zostaje wyraźnie „nadszarpnięta”, ale prawdziwy kryzys przyjdzie później.
2.0 TDI – „zwinięcie” silnika 1.9 TDI
„FL” jest jak „Maluch FL” – to modernizacja a nie kolejna generacja. Tym razem VW tego nie ukrywa. Zmian jest wiele, ale to nadal tej sam Passat – solidny „średniak” dostępny w tysiącu wersji. Passat FL ma lepsze wyposażenie, ma „cośtamLine” i ma problemy z jakością. Na szczęście dotyczy to tylko części oferty. B6 to już zupełnie inny model. B5 – choć niezawodny, w 2005 roku był konstrukcją sprzed dekady. W tym czasie konkurencja była już „eko” i „turbo”, ale nie eksperymentowała.
VW B6 to jeden wielki eksperyment. Tak można stwierdził do analizie raportów niezawodności i ogólnej opinii o tym Passacie. Przygotowania do produkcji nowego modelu VW rozpoczął już w 2001 roku, ale wtedy zaczęły zmieniać się trendy i klasa średnia przestała być marzeniem rodzin. Od tego momentu SUV stał się wyznacznikiem pojazdu uniwersalnego. Passat musiał być lepszy niż był – jeszcze bliżej segmentu premium. To było trudne zadanie, szczególnie, że model miał być oferowany w USA i w Chinach.
VW Passat B6 1.6 102 KM (2005) – nie ma okienka w tylnym słupku. Różnic jest jednak więcej – więcej chromu, kabina przesunięta do tyłu, jeszcze większa ilość wersji napędu i nadal tylko dwa nadwozia. Ten Passat to pierwsze „mikrosilniki” z turbo i dwie generacje, z których młodsza to po prostu kolejna modernizacja. Silnik 1.6 jest za słaby, ale obniża cenę podstawowego Passata. Można go „zagazować”, przez co będzie ekonomiczny, ale to propozycja dla wyjątkowo cierpliwego kierowcy.
„Najłabszy Variant” B6
VW Passat B6 2.0 TDI 170 KM (2005) – słynny „Lawetowiec”. Wszystko dzięki silnikowi. W czasie, gdy Renault naprawiło „głupiejącą” elektronikę, pojawia się Passat z dieslem, który psuje się bardziej niż Laguna 3 z początku produkcji. Wszystkiemu winna głowica silnika oraz osprzęt wyprodukowany w najdalszych zakątkach Chin. Konstrukcja silnika zostanie zmieniona dopiero po 2 latach. Przez ten okres wiele Passatów będzie „Królem Lawet” a właściciele Renault będą odpłacać się za lata pogardy.
Silnik „Lawetowca”
VW Passat B6 R36 (2005) – Passat o mocy 300 KM (silnik w Skodzie jest słabszy). Mocniejszy niż W8, ze skrzynią DSG i 4Motion. Pozycjonowany jak BMW 335 i o podobnej cenie. To Passat „PrawiePremium”. W przeciwieństwie do W8 lepiej się prowadzi i lepiej się sprzedaje. Mocny silnik dostępny jest również w kombi co czyni Passata rodzinnym transporterem o nieprzeciętnych osiągach. W przeciwieństwie do skomplikowanego W8, nowy silnik jest tańszy w serwisie i nie jest dwoma połączonymi w jeden.
„PrawiePremium”
VW Passat B6 1.4 TSI 140-170 KM (2007) – turbo i kompresor do względnie małego silnika. Zbyt małe pierścienie i problem z dużym zużyciem oleju (ponad litr na zbiornik paliwa). Miał być cudem ekonomii, okazał się powodem, dla którego klienci pozywali VW za sprzedaż „bubla”. Połączenie turbo, kompresora i łańcucha rozrządu wykonanego z gumy od bazarowych gaci zemścił się na VW i przez kilka kolejnych lat Passat musiał odbudowywać swoją opinię, na którą pracował przez trzy ostatnie dekady.
„Zabijcie to zanim zniesie jaja”
VW Passat B6 1.8 TSI (2007) – TSI, ale takie, które nie jest dwusuwowe? Tak, to TSI to najlepsze z całej rodziny silników z tamtego okresu. Dlaczego? W tej wersji pierścienie są tak dobrane, że nie trzeba dolewać oleju podczas każdego tankowania. Ma kilka wad, ale na tle 1.4 i 2.0 TSI nie są tak uciążliwe dla kierowcy i jego portfela. To bezpieczny wybór i jednocześnie następca pancernego 1.8 Turbo. Nie jest już pancerny, ale nie przynosi wstydu marce. Doceni go dopiero rynek wtórny.
1.8 TSI – najbezpieczniejszy wybór
VW Passat B6 1.6 TDI-CR (2009) – „mały” diesel znowu w Passacie. To następca 1.9 TDI – mniejszy i wreszcie z szyną Common-Rail, na którą mniejsze diesle VW czekały … 12 lat. Ma 105 KM i duży moment obrotowy, ale nie jest typem sprintera. Na trasie potrafi zejść poniżej 4 litrów na 100 km i to jest główna zaleta silnika, który lepiej sprawdza się w Golfie niż w ciężkim Passacie. Dziwnym „trafem” ten silnik ma wyjątkowo niską emisję CO2, ale to tylko wyniki na papierze. Jak jest w rzeczywistości?
1.6 TDI-CR
50 twarzy Passata, część pierwsza – od prototypów do Passata Mk 2
50 twarzy Passata, część druga – Passat Mk 2 i Mk 3
50 twarzy Passata, część trzecia – Passat Mk 4 i Mk 5
50 twarzy Passata, część ostatnia – Passat Mk 7 i Mk 8
Podobne wpisy:
Modne dodatki na każdy sezon - część ostatnia
Klasyk w kinie - kino akcji, horrory i seriale. Część druga
Zabytkowe Misiomobile - najbardziej "tęczowe" pojazdy z duszą, część druga
"Old games for old boys" czyli gry komputerowe z dawnych lat - część trzecia
Klasyk w kinie - kino akcji, horrory i seriale. Część ostatnia
Modne dodatki na każdy sezon - część pierwsza
Z klasą po autobahnie, czyli czym (nie)warto przejechać się po niemieckiej autostradzie, #3
Klasyczne motorowery i skutery. Część pierwsza
"Jest długi, chcę go mieć!" - część druga

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.

















