Komunistyczne Lamborghini

przez | 3 kwietnia, 2017

Co można zrobić z części samochodu marki Wartburg? Nie była to konstrukcja ani przełomowa, ani nawet nowoczesna. Ot, zwykły samochód klasy średniej. 2 – suwowy, 3 – cylindrowy silnik również raczej nie miał aspiracji do bicia rekordów prędkości. Komunistyczne pochodzenie konstrukcji oznaczało niską jakość i wysoką awaryjność. Model 353, czyli popularny „kanciak”, pod tymi względami również nie był wyjątkiem. Jedynym, czym się wyróżniał to całkiem nowoczesną karoserią, płaską podłogą i ogromnym bagażnikiem.

Wartburg 353 W

curbsideclassiccomŹródło: curbsideclassic.com

Komunistyczny reżim nie wykluczał sportu motorowego, choć doktryna komunistyczna uważała auta sportowe za zbytek kojarzący się z nowobogackimi. W NRD, pomimo nieoficjalnego zakazu, istniały fabryki wytwarzające samochody na potrzeby zawodów. Jedną z nich był Melkus – mała manufaktura, w której wytwarzano bolidy startujące w różnych seriach. Pan Melkus chciał czegoś więcej – być taki jak Ferrari czy Porsche i oferować także „coś” dla zwykłego klienta. Melkus wcale nie przejął się opinią komunistycznego aparatu i w 1969 roku stworzył konkurenta dla popularnych aut sportowych.

Z uwagi na ograniczony budżet i dostęp do nowoczesnej technologii zespół Melkusa musiał wykorzystać rodzimą myśl techniczną. Pod elegancką, podobną do Opla GT, karoserią ukryto mechanizmy Wartburga. Jednak to nikomu nie przeszkadzało. Nie to było najważniejsze – przecież do wnętrza pojazdu prowadziły drzwi otwierane do góry, takie same jak w Mercedesie 300SL. To w połączeniu z przodem o profilu paszczy rekina i kaczym, zadartym kuprem z wlotem powietrza podobnym do Miury i GT 40, tworzyło niezwykłej urody auto.

Melkus mógł być idealnym pojazdem dla agentów wschodnio – niemieckich służb oraz konkurencją dla burżuazyjnego Astona Martina, którym niemal zawsze jeździł agent „zgniłego mocarstwa” – James Bond. To jednak tylko filmowa fikcja. Taki obraz byłby możliwy tylko w filmie sensacyjnym z tamtego okresu, gdyż swoimi osiągami nie mógł się równać ze sportowymi  modelami zachodnich marek, chyba że z … Porsche lub Lotusem. Marki te, podobnie jak Melkus, dobre osiągi uzyskiwały dzięki niskiej masie konstrukcji.

Melkus RS 1000 i jego konstruktor

carbodydesigncomŹródło: carbodydesign.com

Aerodynamiczna sylwetka w połączeniu z niską masą pozwalała Melkusowi RS 1000 osiągać prędkość nawet 175 km/h, dzięki czemu był jednym z najszybszych aut z krajów tzw. „Demokracji Ludowej”. To w wersji drogowej, natomiast wersje wyczynowe znacznie przekraczały 200 km/h. Silnik Wartburga wzmocniony na początku do 90 KM, a później do 118 KM (z 1 litra pojemności) pozwalał  na osiąganie nawet 210 km/h. Dokładnie tyle, co podstawowe Porsche 911. Nikt już nie wątpił w zdolności pana Melkusa.

Silnik Melkusa

Źródło: carbodydesign.com

Ówczesne NRD-owskie drogi pełne były Trabantów, Wartburgów oraz tylnosilnikowych Skód. Pojawienie się Melkusa na drodze wywoływało sensację porównywalną z Ferrari Dino na zachodzie. Widok RS-a 1000 wzbudzał powszechny zachwyt. Szczególnie wtedy, gdy wyprzedzał swojego dawcę organów, czyli Wartburga. Melkus nad Wartburgiem miał jeszcze jedną przewagę. Karoseria wykonana z włókna szklanego nie rdzewiała, a ta w Wartburgu 353 nie grzeszyła odpornością na „rudą szmatę” i jej blachy szybko korodowały.

Kariera Melkusa RS 1000 zakończyła się w 1979 roku. Auto z racji znacznej ceny nie znalazło wielu nabywców. Na szczęście znaleźli się hobbyści, którzy nie pozwolili na wymarcie tego cennego gatunku. Melkus zyskał nowe życie. Dziś odbywają się zloty, na których można zobaczyć wiele bardzo dobrze utrzymanych egzemplarzy. Zloty odbywają się głównie w Dreźnie, miejscu gdzie Melkus nadal konstruuje pojazdy na potrzeby wyścigów. Od zakończenia produkcji serii RS to jedyna działalność firmy, której przewodniczy następne pokolenie.

Po 30 latach od zakończenia produkcji firma postanowiła znowu przygotować „coś” dla przeciętnego kierowcy. W 2009 roku zaprezentowano model RS 2000, który zawiera geny poprzednika. Ponownie drzwi Melkusa otwierają się do góry, choć tym razem już nie Wartburg a Lotus Elise posłużył jako dawca organów. RS 2000 powstał dla uczczenia pamięci pana Melkusa – dzięki staraniom jego synów. Choć nie ma już NRD, pozostały po nim pamiątki. Melkus jest najcenniejszą pamiątką po tamtejszej motoryzacji.

Melkus RS 2000 GTS

2011_Melkus_RS2000_GT_001_3845Źródło: topcarrating.com