Rysiek prosto z kosmosu, część pierwsza

przez | 31 grudnia, 2024

Futuryzm jako zjawisko kulturowe i trend w sztuce rozwinął się na początku XX wieku. Nowe wynalazki zmieniały świat i próbowano przewidzieć jaka będzie przyszłość techniki za kilkadziesiąt lat. Trend ten był obecny również w motoryzacji – próbowano przewidzieć czy kiedyś polecimy w kosmos własnym samochodem a może będziemy przewozić towary na inne planety? Przykładem pojazdu, który zapoczątkował ten trend była Alfa Romeo Aerodynamica, której karoseria przypominała kadłub pasażerskiego odrzutowca lub rakiety kosmicznej.

Jednym z najważniejszych przedstawicieli futuryzmu w motoryzacji był Richard Arbib – amerykański projektant przemysłowy. Arbib (urodzony w 1917 roku) jako 22 – latek ukończył studia na Uniwersytecie Prata w Nowym Jorku. W 1939 roku rozpoczął pracę w Henney Motor Company, który był producentem pojazdów specjalnych. Tam projektował nadwozia dla karetek, limuzyn i karawanów pogrzebowych. Jak łatwo zgadnąć – tworzył projekty nadwozi do już istniejących mechanizmów napędowych. W wolnym czasie rysował swoje wizje i próbował je wprowadzić do produkcji.

Richard Arbib (1917-1995)

Źródło: electric-watches.co.uk

Podczas pracy dla Henney powstał projekt Starfire. Był to kabriolet z szerokim nadwoziem zakończonym „skrzydłami”. Rysunek powstał w 1940 roku, na dekadę przed rozpowszechnieniem trendu. Cechą tego modelu był tylny zderzak pełniący jednocześnie rolę spojlera. Henney nie miał funduszy, dlatego też pojazd nie został wprowadzony do produkcji. Po tym fakcie Arbib szukał możliwości rozwoju swojego talentu. Jego umiejętności zostały docenione w General Motors, ale nie został projektantem. Był jedynie praktykantem, później zaproponowano mu stanowisko rysownika.

W GM zdobył cenne doświadczenie i przeniósł swój sposób projektowania na samochody seryjne. Dla GM powstał m.in. rysunek modelu Airex Radial – limuzyny z silnikiem w układzie gwiazdy. Silniki tego typu wykorzystywano w lotnictwie, w transporcie lądowym nikt ich nie stosował do napędu. W tym czasie GM nie miało funduszy na tak śmiałe projekty. Było skupione na wojnie. Projekt upadł – zostały jedynie rysunki, na których widać przód pojazdu z pokrywą w miejscu śmigła samolotowego oraz tajemniczy budynek (być może jest to wieża kontroli lotów).

Airex Radial

Źródło: pinterest

Tuż po wojnie Arbib związał się z markami wchodzącymi w skład późniejszego AMC. To dla nich Arbib na przełomie lat 40 i 50-tych stworzył „kosmiczny styl” – wysoki przód, duże lampy, tylne skrzydła, wielkie chromowane zderzaki i atrapy. Taki miał być Hudson, Nash a nawet Packard – opozycja względem Cadillaka czy Lincolna. Dzięki nowemu stylowi projektowania udało się pozyskać nowych klientów a Packard odzyskał należną mu pozycję na rynku. W tym okresie wrócił również temat projektu Starfire, który po przeróbkach miał trafić do produkcji.

Produkcyjny Starfire miał bardziej zachowawczy styl – tył nie był zakończony spojlerem a obudową koła zapasowego, z przodu zastosowano dużą, chromowaną osłonę chłodnicy. Jedynie linia boczna była podobna do przedwojennej wizji. Inny model Packarda – Monte Carlo miał nadwozie z linią wzorowaną na francuskich i włoskich limuzynach a „Pan Am” – kolejny Packard, dla odmiany był wykończony minimalną ilością ozdób. Jednak to Hudson Hornet (do którego wnętrze narysowała Helene Rother) jest najbardziej znanym projektem Arbiba. Jak wyglądał? Jak w kreskówce.

Sportowa limuzyna z wydatnym „nosem” i chromowanymi „wąsami” układającymi się w kształt trójkąta to symbol Ameryki połowy lat 50-tych. Hornet był dostępny w kilku odmianach nadwozia i mógł być napędzany wieloma różnymi silnikami o mocach przekraczających 250 KM. Mniej znanymi projektami Arbiba były: miniaturowy telewizor z uchylnym ekranem (czytaj: kineskopem) oraz radioodbiornik inspirowany deską rozdzielczą ówczesnych krążowników. Były to drogie gadżety przeznaczone dla wymagających klientów. Czy projekty Arbiba były przeznaczone tylko dla najbogatszych klientów?

Projekty Arbiba nie były oparte tylko na limuzynach. Wdzięcznym pojazdem do zmian okazał się Nash Metropolitan – był tani, prosty konstrukcyjnie i … w USA był niedoceniany ze względu na rozmiary. To na nim Arbib oparł projekt Astra-Gnome. Wizja samochodu kosmicznego była pojazdem o linii łodzi z dachem w postaci szklanej kopuły, którą wieńczyła antena zakończona kulą. Projekt przypominał pojazd z futurystycznej kreskówki dla dzieci. Miał przenosić pasażerów w czasie i przestrzeni (tak opisywano prototyp w materiałach promocyjnych). Na podwoziu Metropolitana Arbib narysował jeszcze dwa projekty.

Astra-Gnome

Źródło: Reddit

Narysowane przez Arbiba kombi na podwoziu Metropolitana było zupełnie … zwyczajne podobnie jak amfibia, która była mniej „kosmicznym” wydaniem Astry-Gnome. Arbib w tym czasie rysował kilka wizji opartych na Porsche 356 i 550 – te posłużyły jako wizje pojazdu napędzanego energią atomową (podobno umieszczenie reaktora z tyłu było „optymalne” dla konstruktorów). W 1953 roku Ford rozpoczął prace nad prototypem, który miał być wizją „atomowego krążownika dróg”. Do projektu zaangażowano również Arbiba. Prace trwały zaledwie kilka miesięcy.

Tak powstał Ford FX Atmos z 1954 roku – wizja pojazdu, który można sprzedać kreskówkowej rodzinie „Jetsonów”. Szklana kopuła dachu, tylne skrzydła i proporcje z wysokim przodem i opadającym długim tyłem zdradzały przygotowanie pod napęd turbinowy lub nawet atomowy. Wśród wyposażenia miał znajdować się nawet radar i system powiadamiania o warunkach drogowych. Samochód po raz pierwszy pokazano podczas wystawy w Chicago w 1954 roku. Oczywiście, nie został wprowadzony do seryjnej produkcji, ale jego styl skopiowano w innych modelach Forda.

Ford FX-Atmos

Źródło: pinterest

W połowie lat 50-tych rozpoczął współpracę z producentem zegarków – marką Hamilton. Uznany producent zegarków o zasilaniu bateryjnym chciał wprowadzić na rynek linie produktów o „kosmicznym” wzornictwie. To dla niej Arbib zaprojektował kopertę o trójkątnym zaokrąglonym kształcie. Najbardziej znanym modelem z tej serii była Ventura z 1956 roku. Hamilton dzięki temu modelowi zmienił wizerunek zegarków zasilanych bateriami. Wcześniej uważano ten pomysł za niegodny drogiej konstrukcji przeznaczonej dla wymagającego klienta.

Rysiek prosto z kosmosu, część druga