Naziści już w połowie lat 30-tych gromadzili zapasy z myślą o wojnie. Podczas, gdy niczego nieświadomi brytyjscy inżynierowie dostawiali do Morgana czwarte koło, nazistowska myśl techniczna wyprzedzała resztę Europy o całe dziesięciolecie. W III Rzeszy powstawały nowoczesne machiny wojenne, dzięki którym ta miała przejąć władze nad światem. Alianci nie byli świadomi zagrożenia i dopiero wiosną 1939 roku powoli stawało się jasne, co naziści chcą zrobić z ówczesną Europą. Rozpoczął się wyścig zbrojeń, który trwał do końca wojny.
Oprócz wozów pancernych i czołgów na polu bitwy potrzebne były lekkie pojazdy służące do utrzymania łączności, ciężarówki konieczne dla zapewnienia ciągłości dostaw oraz ambulansy. Jedną z wielu ciężarówek wykorzystywanych na polu bitwy przez aliantów był Austin K2 – średniej wielkości pojazd wielozadaniowy, który odegrał ważną rolę pomagając przegonić nazistów z Afryki Północnej (odpowiednik dzisiejszego Unimoga). O randze tego pojazdu świadczy fakt, że jego kierowcą była pewna młoda pani mechanik … przyszła królowa Elżbieta II.
Produkcję rozpoczęto w połowie 1939 roku, kilka miesięcy po otrzymaniu rządowego zlecenia. Auto bazowało na sprawdzonych mechanizmach ciężarówek Morrisa i Bedforda. Z „krótką skrzynią” mierzyło 18 stóp długości (5,49 m), 7 stóp i 5 cali szerokości (2,26 m) oraz 9 stóp i 2 cale wysokości (2,79). W środku kabiny było miejsce dla dwóch lub trzech osób. Gotowe do jazdy auto ważyło około 3120 kg – tyle, ile 50 lat później ważył standardowy Hummer H1. Od współczesnego Humvee auto było większe i bardziej użyteczne.
Austin K2 w zabudowie sanitarka
Źródło: flickr
Do napędu K2 użyto 6 – cylindrowego silnika o poj. 3.5 dm3. Karmiony benzyną silnik osiągał moc 60 KM i moment obrotowy 207 Nm. Poruszając się na 16 – calowych kołach K2 mógł osiągnąć nawet 50 MPH (80 km/h), choć kombatanci twierdzili, że „na pusto” mógł jechać jeszcze szybciej – 70 MPH (113 km/h). W tym przypadku prędkość nie była ważna. Ważniejszy był duży zasięg, który zapewniały dwa zbiorniki paliwa o łącznej pojemności 109 dm3 ukryte po bokach nadwozia pod skrzynią ładunkową. Taki był wymóg przepraw przez Saharę.
Wymiary skrzyni (zaprojektowanej przez firmę karoseryjną Mann Egerton) w standardowej odmianie były następujące: 2,6 m długości, 2 m szerokości oraz 1,7 m wysokości. Do jej wnętrza można było załadować bagaż o masie nawet 2 ton. Najczęstszym „ładunkiem” byli ranni żołnierze, których Austinem K2 w wersji ambulans z pola walki transportowano do najbliższego szpitala polowego. Przeznaczenie auta nie zmieniło się jeszcze we wczesnych latach 50-tych, gdy używano go w wojnie koreańskiej. Służbę w armii Austin zakończył dopiero na początku lat 60-tych.
Wnętrze zabudowy – sanitarka
Źródło: Warlord Games
Skoro o transporcie … Pojazd prowadził się prawie tak, jak osobowy. Przeniesienie napędu na tylne koła było możliwe dzięki 4 – biegowej ręcznej skrzyni, której przełożenia należało zmieniać delikatnie, ale z wyczuciem. Hydrauliczne hamulce były słabe jak na pojazd o tak dużej ładowności. Amortyzacja bardzo dobra, gdyż zamiast resorów piórowych użyto nowoczesnych sprężyn. Duże koło kierownicy zastępowało wspomaganie a składana przednia szyba, na wzór Jeepa, pozwalała na skuteczną cyrkulację powietrza. W sam raz na piaski Sahary.
Pomimo zakończenia produkcji w 1945 roku liczbą 13 102 egzemplarzy, auto nadal pełniło służbę w brytyjskiej armii. Podczas, gdy K2 nadal ratowało żołnierzy aliantów, większe K3 i K4 służyły jako wozy transportowe. Przeznaczone dla potrzeb „cywilnych” miały zupełnie inną karoserię – o obłych kształtach i węższym „nosie”. Najbardziej znaną zabudową K3 i K4 był wóz strażacki. Większe Austiny napędzał silnik o poj. 4.0 dm3 i mocy 85-90 KM. To było absolutne minimum przy masie pojazdu sięgającej 8-9 ton.
Austin K4 jako wóz strażacki
Źródło: cheffins.co.uk
Ostatnie sztuki serii K2/K3/K4 powstały w połowie lat 50-tych. Równolegle z nimi powstawał model K5, który przewoził jeszcze większe ładunki. Nie miał już „nosa” a silnik umieszczony był pod podłogą wysokiej kabiny. Podobnie jak mniejsi bracia, duży Austin K5 mógł być autobusem, wywrotką, pojazdem gaśniczym, więźniarką oraz oczywiście … ambulansem, z tym, że już w „cywilu”. Jednak to właśnie K2 jest najbardziej znanym z całej serii ciężarowych Austinów i jednocześnie – najbardziej zasłużonym samochodem w historii brytyjskiej motoryzacji.
K2 pojawia się w prawie każdym filmie wojennym i nie tylko. O jego randze świadczy fakt wykorzystania tego modelu podczas parady z okazji 50 – lecia zakończenia II Wojny Światowej. K2 jest poszukiwane przez kolekcjonerów militariów a jego cena ciągle rośnie. Zdezelowany egzemplarz wycenia się na 6-10 tys. funtów, sprawny może być nawet 3 lub 4 razy droższy. Najdroższe są oczywiście te, które służyły jako ambulanse w RAF-ie. Posiadanie takiego auta przez Brytyjczyka to nie hobby, ale forma patriotyzmu. To coś więcej niż ciężarówka.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









