Jedyny taki hiszpański Jaguar

przez | 15 września, 2024

Jaguar od czasu XJ220 – super samochodu, który mógł osiągać ponad 340 km/h (podobno?) nie miał w ofercie niczego, czym mógłby nawiązać wyrównaną walkę z McLarenem, Lamborghini oraz najszybszymi Porsche i Ferrari. Brytyjska marka skupiła się na tym, z czego  była najlepiej znana – dużych sportowych limuzynach. Późniejsze próby powrotu nawiązania do tradycji sportowych nie były już tak udane. W dodatku pod koniec lat 90-tych brakowało funduszy na taki projekt a Ford (nowy właściciel marki) nie chciał ryzykować.

Na szczęście dla Jaguara nowy model S -Type sprzedawał się tak dobrze, że powrócono do pomysłu na superauto. Prototyp nowego modelu powstał w hiszpańskiej firmie Fuore Design a model nazwano Formula XF 10. Na wybór z pewnością wpłynął sukces marketingowy prototypu Mitsubishi Pajero Evolution, który powstał w tym studiu w 2001 roku. Prototyp ten brał udział w Rajdzie Dakar. Prace nad nowym Jaguarem trwały dość krótko i na salonie w Barcelonie w 2003 roku pokazano pierwszy prototyp.

Z innymi modelami Jaguara nadwozie XF 10 nie miało nic wspólnego. Jedynie emblemat oraz przedni zderzak mógł wskazywać pod jaką marką będzie on produkowany. Reszta nie przypominała typowego brytyjskiego „cygara”. Nowoczesna sylwetka pozbawiona była wszelkich ozdób a wydatne, umieszczone tuż za drzwiami, „skrzela” służyły nie ozdobie, ale pomagały schłodzić duży silnik – tak, prototyp nowego Jaguara wyposażono w centralnie umieszczony napęd. Nie byle jaki napęd, gdyż stworzony specjalnie na potrzeby prototypu.

Fuore Design XF 10

jorgebioscacomŹródło: jorgebiosca.com

Pod panelami karoserii ukryto nowy, 10-cylindrowy silnik o poj. 7.0 dm3 oraz mocy aż 640 KM, który miał rozpędzić XF 10 do ponad 300 km/h  a od 0 do 100 km/h w niecałe 4 sekundy. Po takim silniku spodziewano się przynajmniej przekroczenia 200 mil na godzinę, stąd też w danych technicznych znalazła się wzmianka o „ponad 210 MPH”, czyli ponad 336 km/h. Czy to osiągnięto? Nie wiadomo, ale zaawansowana konstrukcja miała wszelkie do tego predyspozycje. O zużyciu paliwa nawet nie wspomniano.

Luksusowo wykończone wnętrze pozbawione było ozdób a uwagę zwracała kierownica o kształcie zbliżonym bardziej do kwadratu niż koła. Niestety nie wszystko było tak idealne, jak wcześniej planowano. Pomimo doskonałej aerodynamiki oraz efektownego wyglądu zewnętrzne lusterka wsteczne były całkowicie nieprzydatne – umieszczono je za wysoko a patrząc w nie trudno było dostrzec to, co znajdowało się tuż za pojazdem. Była to typowo „miejska wada”, bo czy przy 300 km/h ktoś się ogląda za siebie?

Rok po premierze Jaguar przedstawił ten model jako własny. Dokonano tylko kilku zmian, w tym zmieniono kształt tyłu oraz przemalowano na czarny kolor. Zarówno napęd jak i wnętrze pozostawiono bez zasadniczych zmian. Z uwagi na wątpliwą opłacalność nie zdecydowano się na produkcję nawet małej serii i pozostał tylko jeden oryginalny prototyp. Ten, zamiast zasilić przepastne garaże Jaguara trafił w prywatne ręce. Kupił go anonimowy obywatel Niemiec a auto zasiliło jego kolekcję. Naprawdę szkoda …

Black Jag – przód i tył pojazdu

interiorshotcomauto-bilddeŹródło: auto-bild.de

Gdyby zdecydowano się na produkcję, to wówczas „Black Jag” byłby jednocześnie najmniejszym oraz najdroższym modelem tej marki. Auto było względnie małe – mierzyło zaledwie 4,55 m długości, czyli nieco mniej niż X-Type. Zamiast tego postawiono na tańsze modele nawiązujące do typu E – XK, który nie zdobył większej popularności oraz F – Type. Ten ostatni, pomimo astronomicznej ceny, okazał się najchętniej kupowanym Jaguarem ostatnich lat i godnym konkurentem dla Porsche. Marka odzyskała dobre imię.

Nic nie wskazuje na to, aby brytyjska marka powróciła do koncepcji rozwoju samochodów z silnikiem umieszczonym centralnie. Fuore nadal projektuje dla kilku marek, w tym dla Subaru, ale żaden twór hiszpańskich stylistów nie może się równać z XF 10. Wart około 3 mln euro prototyp na pewno z czasem podwoi swoją wartość i stanie się „białym krukiem” (choć jest … czarny). Miejsce na kartach historii motoryzacji już czeka. Chyba, że Jaguar się jeszcze rozmyśli? Kto wie?