Berliet to francuska marka, która znana jest głównie z produkcji ciężarówek. Niewielu z Was pewnie wie, że w ciągu kilkudziesięciu lat swojej działalności z jej fabryki wyjeżdżały całkiem udane samochody osobowe. Firma powstała w 1899 roku. Jej założycielem był Marius Berliet, który tym aktem przypieczętował 5 lat konstruowania własnych modeli we … własnej szopie. Do 1902 roku oferta obejmowała jedno – i dwucylindrowe modele. W tym roku Berliet kupił w Lionie podupadający zakład Audibert & Lavirotte, gdzie w bardzo krótkim czasie rozwinął swój biznes.
Marius Berliet (1866-1949)
Pierwsze modele powstałe w nowej fabryce miały już 4 – cylindrowy silnik, stalową, a nie jak wcześniej – drewnianą, ramę oraz chłodnicę o strukturze plastra miodu, która z czasem stała się znakiem rozpoznawczym producenta. Berliety, jak na owe czasy, były bardzo nowoczesne i dzięki temu porównywano je Mercedesami. Konstrukcje były na tyle udane, że American Locomotive Company kupiło licencję na wytwarzanie jednej z ciężarówek. Auta Berlieta powoli zyskiwały uznanie, co pozwalało firmie przetrwać w czasie, gdy inne mniejsze montownie masowo upadały.
Zgodnie z ustawą, która nakładała podatek na właścicieli samochodów, Berliet nazywał swoje modele liczbą i oznaczeniem „CV”, czyli „koniem podatkowym”. Paleta modeli obejmowała zarówno „małe” 8CV jak i „ogromne” 60CV. Najmniejsze silniki miały zaledwie litrową pojemność, największe aż 9,5 dm3. Większość oferty stanowiły pojazdy napędzane silnikami 4 – cylindrowymi, jedynie pojemność największego silnika była zamknięta w sześciu cylindrach. Klientów początkowo nie brakowało, przynajmniej do momentu wybuchu I Wojny Światowej.
Jean Porporato przekracza metę „Targa Florio”
Źródło: Targa Florio Cronicles
W 1908 roku Berliet prowadzony przez Jeana Porporato przybył na metę wyścigu „Targa Florio” jako czwarty, co było ogromnym wyróżnieniem dla francuskiego producenta. Do 1914 roku Berliet wprowadził na rynek m.in. serię udanych pojazdów średniej klasy z silnikami o mocach 20-30 KM. Większość z nich napędzały silniki o poj. 2,1-4,5 dm3. Niestety, w ofercie nie było pojazdów tanich, na które był największy popyt. Lekkie czterokołowce pokroju Peugeota „Bebe” zdominowały rynek. Berliet nie miał podjął się próby skonstruowania podobnego pojazdu. Wybuch wojny spowodował spowolnienie produkcji.
W czasie walk zakład powoli popadał w ruinę. Dopiero rządowy kontrakt na produkcję ciężarówek pozwolił Berlietowi na zwiększenie produkcji. W 1917 roku z zakładu wyjeżdżało 40 ciężarówek dziennie. Kontrakt rządowy rozszerzono o wytwarzanie części opancerzenia oraz uzbrojenia do lekkich czołgów Renault FT. Gdy walki się skończyły wojsko zmniejszyło zapotrzebowanie na ciężki sprzęt a Berliet wznowił produkcję aut osobowych. Jednak i tym razem nie zdobyły popularności na miarę Peugeota, Renault czy Citroena.
Jednym z najważniejszych pojazdów w palecie Berlieta była seria CB – pod tym skrótem ukryto serię pojazdów użytkowych – autobusów i ciężarówek. Ciężarówki serii CBA były podstawowym pojazdem transportowym w odradzającym się Wojsku Polskim. Druga seria pojazdów użytkowych Berlieta sprawdziła się podczas wojny i stąd decyzja o zakupieniu pojazdów, które wycofujące się wojska zostawiły na terenie przyszłego Państwa Polskiego. Każdy Berliet CBA był napędzany 22-konnym silnikiem o poj. 5.3 dm3 i miała udźwig 4 ton.
Berliet CBA
W latach 30-tych oferta obejmowała znowu tylko 4 – cylindrowe silniki. W 1936 roku producent zaprezentował nowy model Dauphin. Był on łudząco podobny do Peugeota 302. Nie był to przypadek – Dauphin bazował na mechanizmach Peugeota. Ten sam silnik i stylistyka przodu, nieco inna zabudowa tyłu. Auto wytwarzano do 1939 roku, kiedy w fabryce znowu zwiększono produkcję pojazdów ciężarowych. W czasie wojny powstało kilkadziesiąt sztuk aut osobowych, ale te zostały zajęte przez nazistowskie wojska, które wkroczyły do fabryki.
Po wojnie próby powrotu na rynek niestety się nie powiodły. Pomimo wysiłków Paula Berlieta, syna założyciela, nie udało się wypromować nowych modeli osobowych. Firma skupiła się na tym, w czym miała doświadczenie – produkcji ciężarówek oraz innych pojazdów użytkowych. Pierwszym modelem, który Berliet produkował po wojnie była ciężarówka GLR. Pojazd nie był rewelacją techniczną, ale był niezawodny i łatwy w obsłudze. Oferta powoli się powiększała – powstawały modele o większym tonażu. Co ciekawe – oferta obejmowała dziwnie znajome dziś nazwy – GLA, GLB, GLC …
Największą ciężarówką tamtych czasów był, po raz pierwszy pokazany w 1957 roku, model T100 – ogromna ciężarówka, której przeznaczeniem było przewieść nawet 100 ton ładunku. Do jej napędu służył silnik o 12 – cylindrach i mocy 600 lub 700 KM. Tak duży silnik nie był dziełem francuskiej myśli technicznej a brytyjskich zakładów Cumminsa. Ogółem zbudowano 4 takie kolosy. Miejscem ich pracy były kopalnie odkrywkowe. Pojazd rozmiarów kilku kombajnów zbożowych nie miał prawa poruszać się po drogach publicznych, ale okazał się użytecznym, choć drogim narzędziem.
Berliet T100 oraz ładunek w postaci Vespy 400
W 1967 roku Berliet został przejęty przez Citroena, który był częścią oponiarskiego koncernu Michelin. Z tego okresu pochodzi projekt autobusu miejskiego, zdolnego przewieść dużą liczbę pasażerów. Jego licencję zakupił m.in. rząd PRL. Tak oto na polskich drogach pojawił się Berliet PR 100, który w wyniku modernizacji w Jelczu zyskał nazwę PR 110 i stał się jednym z najbardziej znanych środków transportu zbiorowego w latach 70 i 80-tych. Pojazd pozostawał w produkcji aż do 1992 roku, kiedy uznano, że musi ustąpić miejsca nowocześniejszej konstrukcji.
Kryzys początku lat 70-tych wymusił na producentach koncentrację działalności. Berliet w 1974 roku został sprzedany Renault. Od tego momentu oferta obejmowała głównie autobusy oraz zamówienia rządowe. Pomimo wielu prób ratowania Berlieta marka została zlikwidowana w 1979 roku a produkcją ciężarówek zajął się, stworzony w tym celu, zupełnie nowy oddział Renault specjalizujący się w samochodach użytkowych. Tak oto francuska marka zniknęła z rynku, choć zapisała się w historii motoryzacji. Szczególnie w polskiej, gdyż pozwoliła odbudować naszą armię.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









