Czy tylko Jeep i Tempo były najmniejszymi samochodami terenowymi, które zbudowano z myślą o wojnie? Nie, Japończycy również skonstruowali „coś” podobnego, co jednak zostało zapomniane. Być może dlatego warto przypomnieć sobie czym było Kurogane 95, które nie doczekało się kariery na miarę Jeepa i GAZ-a 67. Był to miniaturowy łazik, który miał służyć głównie jako pojazd łączności lub po odpowiedniej modernizacji być wyposażony w karabin maszynowy umieszczony z tyłu zatem miał to samo zadanie co konkurencji, ale po przeciwnej stronie frontu.
Historia Kurogane nie jest tak znana jak Tempo czy Jeepa. Gdy w 1935 roku Amerykanie dopiero rozpoczynali prace nad Willysem, w dalekiej Japonii do służby w armii wprowadzono równie mały pojazd z napędem na wszystkie koła. Mały łazik powstał na zamówienie armii i miał służyć jako wóz łączności – mały, zwrotny i szybki. W sam raz do „zadań specjalnych” a przy tym dyskretnie, gdyż pojazd nie przypominał wojskowej konstrukcji. Konstruktorom zależało na tym, aby Kurogane przypominało pojazd cywilny, gdyż taki byłby bardziej niezauważalny dla wroga.
Małe Kurogane miało to, co było potrzebne do pokonywania terenu – było względnie lekkie (1060 kg), zwarte (3,55 m długości) i zwinne. Pojazd mieścił najwyżej 3 osoby (rodowitych Japończyków). Drugi pasażer miał miejsce z tyłu bokiem do kierunku jazdy. Podróżowanie nim nie należało do przyjemności, gdyż Kurogane było wąskie (1,25 m) a rozstaw osi był krótki (2 metry). Jedyną zaletą były duże kąty natarcia i zejścia – niezbędne podczas jazdy po trudnym terenie. To teoria, gdyż napęd na wiele nie pozwalał.
Kurogane 95
Źródło: acemodel.com.ua
Do napędu Typu 95 służył widlasty, 2 – cylindrowy silnik chłodzony powietrzem o poj. 1.4 dm3 oraz mocy 33 KM. Nie zapewniało to oszałamiających osiągów, ale dzięki wadze „piórkowej” mały łazik był szybszy od większości ówczesnych, dużych samochodów terenowych. Bez problemu utrzymywał prędkości rzędu 80 – 90 km/h – na równym terenie a podczas pustynnych eskapad już połowa tej prędkości była zupełnie wystarczająca. Jeep był nieco szybszy, ale też dwa razy mocniejszy i bardziej paliwożerny.
Wnętrze było proste, typowe dla małego samochodu osobowego. Dzielona szyba przednia była otwierana a ochronę przez deszczem zapewniał niewielki dach z plandeki. Szerokość wnętrza była mniejsza niż w „Maluchu”, co u żołnierzy wzmacniało poczucie wspólnoty. Dla dwóch ówczesnych Europejczyków czy Amerykanów było za wąskie. Ciekawe jak w nim zmieściło się trzech Japończyków? Widoczność do przodu była ograniczona przez duże koło kierownicy. Ze względu na ustawienie foteli pasażerowie czuli się jak w sportowym roadsterze.
Dzielny w terenie
Źródło: super-hobby.it
Jedynym, co odróżniało go od ówczesnych małych samochodów sportowych był napęd oraz duże koła zaopatrzone w terenowe opony z grubym bieżnikiem. Zapewniały doskonałą przyczepność , ale estetyką nie grzeszyły. Zwinne, czteropędne (tak, Kurogane miało napęd na wszystkie koła) autko doskonale sprawdzało się na płaskich terenach stepowych. Na piaskach nie grzęzło a mały silnik bez problemu radził sobie z wagą pojazdu. Jedynie miejsca na bagaż brakowało, gdyż bagażnik był bardzo mały. W zasadzie można było zmieścić jedynie urządzenia do nasłuchu.
Stepy w Japonii? Otóż nie. Kurogane było na wyposażeniu wielu armii, nawet chińskiej oraz radzieckiej, choć i tak największą część produkcji użytkowała Japonia. W wojsku ta „pchła” służyła jako pojazd do rozpoznania terenu i utrzymania łączności. Pomimo takiego przeznaczenia większość Kurogane nie było wyposażone w broń ani opancerzone. Nawet z bliska nie wyróżniał się niczym, co sugerowałoby wojskowe pochodzenie. Może w tym dopatrywano się jego skuteczności na polu walki. Powstała seria „99” wyposażona w karabin maszynowy, ale stanowiła skromny procent produkcji.
Odmiana dostawcza z brezentowym dachem
Źródło: ost-front.ru
Zwinne autko terenowe produkowano aż do późnych lat 40-tych, ale co do dokładnej daty zakończenia nie ma wiarygodnych źródeł. Faktem jest, że duchowym następcą tego samochodu były mikroauta marki Hope, które później ewoluowały w Suzuki serii SJ i obecnego Jimny. Podczas, gdy tego ostatniego powstały setki tysięcy Kurogane zbudowano około 4800 sztuk, z których kilkaset przetrwało do dnia dzisiejszego. Dziś Kurogane jest odkrywane na nowo i w podręcznikach o historii motoryzacji zajmuje pierwsze miejsce wśród małych pojazdów z napędem na wszystkie koła. Jeep nie był pierwszy.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









