Mercedes W140 500SE – dlaczego nie 600? „500-tka” to równowaga pomiędzy kosztami użytkowania a osiągami. Ma bogate wyposażenie, duży silnik i obszerne wnętrze. Znaleźć dobrą „Lochę” jest trudno, części są na ogół drogie, ale na szczęście bogactwo zamienników pozwala ją utrzymać w dobrym stanie. Ceny są różne i zależą głównie od stanu technicznego a nie od wersji silnika czy długości karoserii. Najlepiej utrzymane „Lochy” z pewnego źródła z tym silnikiem są wyceniane na ok. 55-63 tys. zł i takie też polecamy. Droższe to już fanaberia sprzedającego.
„Locha”
Źródło: Giełda Klasyków
Abarth Ritmo 130 TC – ma 130 – konny silnik, jest lekki i dla włoskich fanów jest lepszy niż Golf GTi. Być może dlatego jego ceny obecnie są tak wysokie a będą jeszcze wyższe. Ritmo z końca lat 80-tych to proste narzędzie do dawania przyjemności z jazdy. Niestety blachy są „typowo włoskie”. Mechanika prosta, choć o części coraz trudniej. To nietypowy okaz, przy którym Delta HF to „masówka”. Niestety, żeby poczuć się wyjątkowo trzeba za to zapłacić nawet 55 tys. zł za wzorowo utrzymany egzemplarz. Większość zadbanych egzemplarzy jest wyceniana na 42-47 tys. zł.
Abarth Ritmo 130 TC
Źródło: Flickr
De Lorean DMC-12 – „najszybszy garnek na świecie”? Tak, bo jego karoseria jest wykonana ze stali nierdzewnej. Ma filmową przeszłość, drzwi otwierane do góry i niestety jego napęd nie dorównuje przeznaczeniu pojazdu. Części do De Loreana to temat do poszukiwań dla detektywa. Remont silnika nie jest drogi (to pochodna konstrukcji PRV montowana m.in. w Volvo), ale reszta to zupełnie inna „bajka”. Budżet około 100 tys. zł pozwala na zakup egzemplarza jeżdżącego, ale wymagającego drobnych napraw. Ogłoszeń jest niewiele, dlatego też nie należy wybrzydzać.
De Lorean
Źródło: Bring a Trailer
Bentley Eight – zakup oryginalnego Bentleya, który nie ma nic wspólnego z VW jest możliwy w zakładany budżecie. Będzie to egzemplarz z lat 80-tych w dobrym ogólnym stanie technicznym. Koszty utrzymania są … kosmiczne, ale to solidny wóz. Silnik „6.75” można zagazować, a nawet trzeba bo trudno zejść poniżej 20 litrów na 100 km. Wbrew opinii, nie jest to pojazd sportowy a automatyczna przekładnia nie lubi szybkiej jazdy. Za jeżdżący czołg wykończony drewnem lub skórą zapłacimy około 67-85 tys. zł. Poniżej 100 tys. zł czasem oferowany jest mocniejszy Brooklands.
Bentley Eight
Źródło: Bring a Trailer
Toyota Mk2 2.generacji – tak, to Toyota a nie Ferrari choć trudno nie doszukać się podobieństwa do 348. Egzemplarze, których karoserii nie poświęcono na potrzeby replik Ferrari (MR-2 to „duchowy następca” Pontiaka Fiero) to obecnie cenione yongtimery. Ceny części są drogie, ale pojazd jest jak każda Toyota – solidny i niezawodny. Koszty ubezpieczeń i paliwa są atrakcyjne wobec osiągów. Za kwotę 42-50 tys. zł kupimy najlepsze egzemplarze ze 175-konnym silnikiem lub nawet wersję 2.0 Turbo, której osiągi są niewiele gorsze od Ferrari. Naprawdę warto!
„Japońskie Ferrari”
Źródło: Toyota Blog
Maserati Ghibli/Quattroporte – egzemplarze z lat 90-tych uważane są jednocześnie za cud techniki i wyjątkowo kapryśne konstrukcje. Osiągające nawet 150 KM z litra pojemności silniki to „studnia bez dna”. Auto posiada blachy podatne na rdzę. Nawet osiągi nie są w stanie osłodzić wydatków na utrzymanie tego dzieła sztuki inżynierskiej. To pojazd na niedzielne przejażdżki a nie na co dzień. Cena posiadania takiego Maserati to przeciętnie 67-79 tys. zł za świetnie utrzymany egzemplarz. To jednak początek wydatków – przestrzegamy, ale nie odradzamy.
Maserati Quattroporte
Źródło: catawiki
UAZ 452 „Buchanka” – na naszych oczach wyrasta godny konkurent „Ogórka”. To prosta konstrukcja spokrewniona z samochodami terenowymi. Ceny części i ich dostępność? Wzorowe. Osiągi – już nie. Im młodsza, tym bardziej luksusowa. Nowe modele mają nawet … ABS, stare to toporne maszyny do ciężkiej pracy. Chcąc zaznać spartańskiej radzieckiej motoryzacji musimy wydać pomiędzy 43-55 tys. zł za zadbany egzemplarz z przeszkloną karoserią (mikrobusy są tańsze). Trzeba się spieszyć, gdyż ceny szybko rosną i wkrótce mogą dorównać cenom zadbanego T2.
UAZ 452
Źródło: Giełda Klasyków
Alpina B3 (E36) – to nie jest BMW. To BMW, które zostało poprawione przez innego producenta. Alpina to oddzielna marka a zatem i wiele zupełnie innych części. B3 to „Trójka” typoszeregu E36, w tym również najmocniejsza czyli M3. Alpina tej serii będzie miała silnik słabszy od BMW, ale moment obrotowy będzie lepiej rozplanowany. Części produkcji Alpiny są drogie, ale cała konstrukcja trwała i najczęściej użytkowana przez osoby w średnim wieku. O zadbaną Alpine B3 łatwiej niż o M3 w dobrym stanie. Ceny większości egzemplarzy wahają się od 55 do 71 tys. zł.
Alpina B3 3.0
Źródło: Bring a Trailer
Audi C4 S6 4.2 – pierwsza generacja nowej serii była oparta o popularną „Setkę”. W praktyce oznacza to stosunkowo prostą i niezawodną konstrukcję. Duży silnik Audi zapewnia imponujące osiągi a brak turbodziury to kolejna zaleta. Niestety, to ginący gatunek dlatego też trudno o zadbany egzemplarz. To jeden z niewielu youngtimerów, który może żywić się LPG i nie będzie to „wiocha”. Wiochą w tym przypadku są niestety … podróbki, gdyż na rynku jest ich więcej niż wyprodukowała fabryka. Ceny często przekraczają już 100 tys. zł, ale te zadbane z pewnych rąk kupicie za 62-75 tys. zł.
Audi S6 Avant 4.2
Źródło: Motorstown
Nissan Figaro – wygląda jak Syrena Coupe, ale tak naprawdę to Micra ubrana w karoserię utrzymaną w stylu włoskim z lat 50-tych. Kierownica po prawej stronie, części mechaniczne prosto od Micry z lat 80-tych. Niewiele pali, jest solidnie wykonane, ale części blacharskie nie są dostępne. Litrowy silnik wyposażono w doładowanie, dzięki czemu miał moc 77 KM. Jeżeli chcemy poczuć klimat Włoch musimy na to przeznaczyć około 45-55 tys. zł za sprawny egzemplarz. To idealny youngtimer dla kobiet, koniecznie w różowym kolorze i z białym dachem.
Figaro – najlepsze w tych kolorach
Źródło: carsnitch.co.uk
GAZ M-14 „Czajka” – tak, przed Wami limuzyna prosto z ZSRR z połowy lat 80-tych. To pojazd w sam raz do organizacji ślubów lub zabranie teściowej na wakacje. Ma wielki i paliwożerny silnik. Wybrane części są zamienne z ciężarówkami tej marki. Części blacharskie znaleźć trudniej niż diament nad Morzem Bałtyckim, ale na szczęście są tak proste, że z dorobieniem poradzi sobie każdy blacharz. W tym pułapie cenowym kupicie wyłącznie egzemplarz do poprawek blacharskich lub lakierniczych i będzie on kosztował od około 85 tys. zł wzwyż. Nowsze ZiŁ-y są wyraźnie droższe.
„Czajka”
Źródło: motor-car.net
Nissan Skyline R33 – nigdy nie był tak popularny jak R32 i R34 dzięki czemu można kupić go w atrakcyjnej cenie. Nawet jako „seria” będzie piorunujące szybki. Kierownica – oczywiście po niewłaściwej dla nas stronie. Pancerny silnik, stosunkowo prosta konstrukcja zawieszenia, ale części w Europie nie są dostępne. Sprowadzenie z Japonii jest drogie, ale to często jedyna możliwość. Koszt utrzymania będzie wysoki, ale „szacun na dzielni” będzie wart 62-80 tys. zł – na tyle wyceniane są najlepsze egzemplarze, których nie usprawniano dla potrzeb driftingu lub wyścigów.
Najtańszy GTR
Źródło: pinterest
Audi 80 S2 – RS2 poniżej 100 tys. zł to najczęściej „skarbonka”. Znacznie łatwiej o słabsze S2, którego osiągi są nieznacznie gorsze. S2 to pięciocylindrowy silnik, pojemne wnętrze i trwałość typowa dla „80-tki”. Części są łatwodostępne, jest wiele zamienników, ale niestety trudno o pojazd w dobrym stanie technicznym. W cenach 55-75 tys. zł otrzymujemy niezwykle rzadki okaz z mocnym silnikiem i dobrze zaopatrzony w części. Czy to bajka? Nie, gdyż zanim znajdziemy musimy długo szukać a na rynku jest wiele … podróbek z 2-litrowym silnikiem. Życzymy wytrwałości.
Audi 80 S2 Avant
Źródło: Giełda Klasyków
BMW 840i – sportowe BMW z otwieranymi reflektorami to marzenie dużej liczby kierowców. Niestety, trudno znaleźć części wspólne z „Siódemką”, stąd nie ma mowy o tanich zamiennikach. To BMW jest zadziwiająco drogie w utrzymaniu, ale ma w sobie technologię, która wchodziła do niższych klas dopiero 10 lat później. Zakup zadbanego 850i poniżej 100 tys. zł jest możliwy, ale My zdecydowanie polecamy mniejszy silnik. Ma niewiele gorsze osiągi, ale zużywa znacznie mniej paliwa. Większość ofert „840-tki” jest wyceniana na 69-84 tys. zł i jest to cena uzasadniona.
BMW E31 840i
Mitsubishi Lancer Evo 4 – prosto z tras rajdów na rynek youngtimerów. „Evo” jest drogie – w zakupie jak i utrzymaniu. „Mały silnik” zużywa dużo paliwa. Co z tego? Nic, gdyż klienci chcą rajdówki, którą można jeździć na co dzień. Problemem jest znalezienie egzemplarza bez przeróbek. Łatwiej o Calibrę bez tuningu niż o „Evo”, które nie ma wspawanej klatki lub nie służyło jako driftowóz. Jeżeli taki znajdziemy, wówczas możemy wydać na niego ok. 67-85 tys. zł – tyle kosztują najlepsze egzemplarze. Są o 10-15% droższe niż 4 – drzwiowa Impreza STi z podobnego rocznika.
Prawdziwe „Evo”
Źródło: grantourismo.fandom.com
Dlaczego nie ma …. ?
Tak naprawdę mając 100 tysięcy złotych można przebierać w prawie każdej marce. Nie kupimy jedynie naprawdę wyjątkowych konstrukcji, np. Lamborghini czy Porsche 911 – „jeszcze bez chłodnicy”. Nie kupimy Rollsa w dobrym stanie technicznym czy Maybacha. To nic. Mając taki budżet można pozwolić sobie na wiele, co próbowaliśmy udowodnić. Czy się udało? Tak, choć musimy wyjaśnić, że nie było łatwo, gdyż ta kategoria cenowa zdominowana jest przez Mercedesy. Podaż na W124 i pochodne próbują dogonić popyt, ale ceny nadal rosną w szaleńczym tempie.
Za 100 tys. zł nie kupimy Astona Martina, pierwszej Delty Integrale czy Audi RS. Oczywiście, takie oferty są, ale zwykle oznaczają dopiero początek wydatków. Za takie pieniądze nie kupimy nawet … 126p BIS – nie dlatego, że nie ma takich ofert, ale właśnie dlatego, że są mocno przeszacowane. Podobnie z większością francuskich 30-latków, gdyż w większości przypadków przepłacimy. Na szczęście będzie możliwość wkroczenia do świata właścicieli Ferrari, ale w tym przypadku „towarzystwo” nie będzie nas postrzegać za „poważnego Ferraristi”.
Podsumowanie
Kwota 100 tys. zł w obecnych czasach pozwala na zakup kompaktowego SUV-a z przednim napędem lub na podstawowo wyposażony sedan klasy średniej. To oczywiście w przypadku nowych egzemplarzy. Gdy koniecznie chcemy przeznaczyć te pieniądze na „lokatę na kołach” możemy wybierać z każdego segmentu i prawie z każdej marki. Niestety, musimy być ostrożni, gdyż wraz z kwotą inwestycji rośnie również ryzyko „umoczenia” dużej sumy w ewentualne naprawy. Ponadto, trzeba być przygotowanym na mniejsze zyski niż w przypadku tańszych kategorii cenowych.
Dlaczego? 100 tys. zł to cena, na poziomie której następuje stabilizacja wzrostu i albo jest on w granicy błędu albo już go nie ma. W przypadku tanich samochodów wzrosty są zauważalne. W ujęciu procentowym to czasem nawet kilka procent rocznie, ale przy tak wysokiej cenie nie należy spodziewać się aż takiego zysku. Powodem tego jest punkt, w którym przecinają się krzywe popytu i podaży. Równowaga rynkowa oraz malejąca wraz z cenami grupa docelowa przyczyniają się do stabilnych cen lub niewielkiego wzrostu. Odwołując się do papierów wartościowych i ich ryzyka …
Youngtimer do 40 tys. zł ma dynamikę zmian cen niczym akcja, powyżej tego pułapu to już obligacja. Tani youngtimer niesie ryzyko, ale też potencjalne duże wzrosty. Drogi sprzedamy z niewielkim, ale za to pewnym zyskiem. Ta sama reguła będzie dotyczyła nawet ofert wartych milion i kilka milionów – coraz mniejszy rynek, mniejsze ryzyko, ale ten mniejsze zyski – przynajmniej w ujęciu procentowym, w rzeczywistości zysk przy sprzedaży pojazdu może wynieść nawet milion złotych. Niestety, to dotyczy jedynie właścicieli Bugatti i Ferrari – to te dwie marki zawsze są liderami aukcji.
Co wybrać? To zależy od naszych preferencji. Na pewno nie warto sugerować się chwilową modą, gdyż ta zmienia się co kilka lat. Jak zwykle „pewniakiem” są niemieckie youngtimery, choć trzeba przyznać, że powoli rynek zdobywają japońskie. Klasykami powoli stają się amerykańskie pickupy, ale Naszym zdaniem ceny na poziomie 60-80 tys. zł nie znajdują żadnego uzasadnienia i Wam ich nie proponujemy. W zamian za to należy przyjrzeć się radzieckim konstrukcjom, gdyż w pogoni za calami wyświetlaczy i ilością turbin wielu z Nas chce mieć pojazd prosty i tani w naprawach.
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 100 tysięcy – część pierwsza
Podobne wpisy:
Czy stać Ciebie na ..., #11 - Morgan
"Złota plaża mi się marzy...", część ostatnia
Zlot czyni złodzieja
Podsumowanie "Nagród Historii ..." za rok 2023
SKUTECZNA REKLAMA WARSZTATU SAMOCHODOWEGO - PORADNIK, CZĘŚĆ PIERWSZA
Czy składany dach to luksus? Ceny dachów do kabrioletów
Czy stać Ciebie na ..., #4 - Bentley
Czy stać Ciebie na ..., #7 - Aston Martin
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 20 tysięcy zł

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.







